Komentarz na temat "Gnozy"
Borysa Murawiewa
(link)

***

Laura Knight-Jadczyk


Ponieważ sprawy na naszej Wielkiej Niebieskiej Kulce nieco się zaogniają, otrzymywaliśmy sporo listów od osób pytających, co robić. Temat ten pojawiał się też wielokrotnie na grupie dyskusyjnej, gdzie wypłynęło sporo starych lęków i niepokojów oraz pomysłów na ich wykorzenienie i - w imię instynktu samozachowawczego - pojawiały się pomysły ruszenia tu czy tam, podjęcia próby pójścia za jednym czy drugim propagatorem jakiejś "metody na wniebowstąpienie" czy "metody na ratowanie tej planety"... A wszystko po to, żeby każdy mógł jakoś "żyć", żebyśmy wszyscy mogli okutać się w coś mięciutkiego i choć trochę odpocząć.

Czytelnik, który przeglądał materiały znajdujące się na tej stronie, z pewnością doszedł do wniosku, że mówimy tu głównie, iż "nic nie jest takie, jakim się wydaje, i nigdy takie nie było", włączając w to również liczne religie i propagowane od stuleci "metody na wniebowstąpienie".

Jednak to, czego brakuje, to jasno określona DROGA, która mogłaby poprowadzić każdego, poszukującego klucza do własnego "zbawienia", w jakichkolwiek kategoriach by je zdefiniował. Pracowałam nad przedstawieniem DROGI zarówno w cyklu Wave jak i w Adventures, dzieląc się własnym doświadczeniem i pokłosiem swoich systematycznch badań i studiów, jednak niektórych czytelników odstrasza materiał, który zajmuje sie wszystkimi tymi kłamstwami i mistyfikacjami, z którymi stajemy oko w oko w naszej rzeczywistości, i chcą po prostu poczytać coś "podnoszącego na duchu". Raczej nie przychodzi im do głowy, że jak długo tkwi się w bagnie, nic nie jest w stanie "podnieść na duchu". Wszystko wskazuje na to, że żyjemy w świecie kłamstw - rządzonym przez kłamstwa i złodziejstwo - i że ludzie kłamią, ponieważ nie są w stanie postępować inaczej. Nie mając Drogi, rzecz jasna.

W wyniku naszych własnych dociekań, w wyniku poszukiwania odpowiedzi, ciąglego sprawdzania i testowania źródeł i materiałów, powoli dopracowaliśmy się pojęcia o tym, czego NIE robić, nie za bardzo natomiast znaleźliśmy potwierdzenie tego, co ROBIĆ.

Kasjopeanie wskazali pewne ścieżki, ale jak zwykle mamy mniej więcej własny sposób na zdobywanie wiedzy i uczenie sie, jak ją zastosować - i jak zapewne Czytelnik wie - mamy ku temu swoje powody.

Jednak przez ostatnich kilka miesięcy zapoznawaliśmy się z treścią nauk, które nie tylko łączą się z przekazami Kasjopean, ale wręcz je istotnie poszerzają i to w takim stopniu, że nie możemy tego uznać za przypadek. Rzeczywiście, stopień, w jakim praca ta pokrywa się i "wypełnia luki", jest tak zdumiewający, że jesteśmy pewni, iż w naukach tych najprawdopodobniej mieli udział sami Kasjopeanie w sposób, którego my nie rozumiemy.

Praca ta to trzytomowe dzieło rosyjskiego banity, Borysa Murawiewa, przedstawiające studia i komentarze, a noszące tytuł Gnosis. Na temat źródeł tego materiału dostępnych jest bardzo niewiele informacji, a jednocześnie w pewnych kręgach krąży mnóstwo dezinformacji i najlepiej będzie, jeśli - zanim przystąpimy do prezentacij samego materiału - najpierw zajmiemy się tymi właśnie problemami.

Jak to się zdarza, podczas naszych studiów nad Borysem M. odkryliśmy, że został nieźle zmieszany z błotem przez Williama Patricka Pattersona w książce  TalkingWith the Left Hand, w której autor oskarża Murawiewa o to, że "wykradł" swoje idee od Gurdżijewa. Patterson jest autorem czterech wysoko  cenionych książek traktujących o rozwoju duchowym i jest wieloletnim uczniem Johna Pentlanda, człowieka, którego Gurdżijew wybrał jako osobę właściwą do poprowadzenia gurdżijewowskiej Pracy w Stanach, oraz na wydawcę The Gurdjieff JournalC, jedynego międzynarodowego periodyka poświęconego badaniom starożytnego nauczania Czwartej Drogi, nauczania sprowadzonego i ucieleśnionego przez G. I. Gurdżijewa.

Na wypadek, gdyby Czytelnik nie był zaznajomiony z postacią Gurdżijewa, pozwolę sobie na zarysowanie tła. Od swoich pierwszych wykładów w Moskwie i Petersburgu w 1912 roku Georgij Iwanowicz Gurdżijew przyciągał uwagę okultystów i wielu zachodnich arystokratów. Jego nauki (często określane mianem Czwartej Drogi) stały się szeroko znane dzięki książkom i wykładom jego ucznia, znanego rosyjskiego matematyka i dziennikarza, Piotra D. Uspieńskiego, a później rozpowszechniane były przez Alfreda Orage'a, Johna G. Bennetta, Rodneya Collinsa i Maurice Nicolla.

Sam Gurdżijew przyznawał, że wykorzystywał nauczania "wykradzione" od wielu grup, z którymi zetknął się w trakcie swoich podróży (włączając w to Jezydów, rosyjski kościół prawosławny oraz sufijskie odłamy "Bektaszi" i "Naqshbandi" z rejonu Hindukuszu i Pamiru). Głębokie studia nad pracą Gurdżijewa pokazują, że w oczywisty sposób eksperymentował on z własnymi ideami dotyczącymi wykorzystania fragmentów zaczerpniętych z owych rozmaitych nauk w celu stworzenia systemu, który umożliwiłby poszczególnym ludziom przekroczenie zakorzenionych "defektów poznawczych", stanie się bardziej świadomymi oraz obudzenie "Obiektywnej Świadomości" Wyższej Jaźni.

W pewnym sensie wydaje się, że Gurdżijew zdawał sobie sprawę, iż podjął się zadania niemożliwego, wszyscy bowiem jego uczniowie "słyszeli" jedynie to, co chcieli usłyszeć. Zamknął on swoje szkoły i skupił się na przełożeniu swoich idei na język alegorii w książce Beelzebub'sTales To HisGrandson (1950), w której zawarł i rozwinął również pewne dodatkowe tematy ezoteryczne.

Wiele spośród myśli Gurdżijewa w ogromnym stopniu wpłynęło na naszą obecną kulturę dzięki faktowi, że niektórzy z jego uczniów byli ludźmi znanymi i zamożnymi oraz posiadali środki na promowanie tych idei wśród ludzi z wyższych klas. Po śmierci Gurdżijewa w 1949 roku jego spuścizna rozproszyła się, a spora część jego pracy rozpowszechniała się poprzez porozdzielanie się wielu grup tworzących coś na kształt świeckich wyznań. Jednym z największych problemów, które dotknęły pracę Gurdżijewa - będącą, jak się wydaje, szczerą próbą wyścia z pomocą ludzkości - było późniejsze przyćmienie jej przez coś, co może zostać nazwane jedynie kultem jednostki i utożsamianem się z Gurdżijewem kosztem jego idei. Wygląda na to, że Gurdżijew sam to dostrzegł pod koniec życia.

Grupy będące bocznymi odnogami nauk Gurdżijewa znane są z tego, że - w celu przeprogramowania swoich członków - korzystają z wszelkiego rodzaju środków, włącznie z odosobnieniem, myśleniem grupowym, oparciu struktur na autorytarnej władzy i innymi psychologicznymi metodami służącymi demaskowaniu czy łamaniu ego jednostek. Wydaje się jednakowoż być oczywiste, że - w wypadku Gurdżijewa - żadna grupa nie może rościć sobie pretensji do całego tortu, Gurdżijew był bowiem w interesujący sposób wybiórczy, jeśli chodzi o to, co i komu mówił, i nawet ci, którzy byli najbliżej niego, ewidentnie źle zrozumieli to, co próbował przekazać, co wyraźnie wynika z jego własnych słów wypowiedzianych na ten temat pod koniec życia.

Murawiew mówi:

Ludzie zainteresowani sprawami ezoterycznymi znają zapewne pośmiertnie wydaną książkę P.D. Uspieńskiego, Fragmenty nieznanego nauczania. Idee w niej zawarte zostały Uspieńskiemu przedstawione przez Georgija Gurdżijewa. Gurdżijew wskazuje na podstawy swojego nauczania: "na użytek tych, którzy już wiedzą, powiem, że jeśli chcecie, jest to ezoteryczne chrześcijaństwo".

Książka Uspieńskiego - na co słusznie wskazuje jej tytuł - zawiera zaledwie fragmenty tradycji, przez bardzo długi czas przekazywanej wyłącznie ustnie, a jedynie zapoznanie się z pełną tradycją może dać dostęp do objawienia. System zakreślony przez fragmenty tworzące książkę Uspieńskiego i pracę Gurdżijewa wywodzi się z objawienia wydartego przez Wielkie Bractwo Ezoteryczne (Great Esoteric Brotherhood), do którego Apostoł Paweł czyni aluzje w swoim Liście do Rzymian:

Wiemy zaś, że miłującym Boga, wszystko dopomaga do dobrego, tym co są powołani, według postanowienia, święci. Albowiem których przejrzał i przeznaczył, aby byli podobni do obrazu Syna jego, żeby on był pierworodnym między WIELU braćmi. Których zaś przeznaczył, tych też wezwał; a których wezwał, tych też usprawiedliwił; których zaś usprawiedliwił, tych też uwielbił.

Cóż więc powiemy na to? Jeśli Bóg za nami, kto przeciwko nam? [8; 28-31, Biblia Wujka]

Borys Murawiew pyta: Jakie powinno być podejście studentów do "fenomenu Gurdżijewa" i do Fragmentów Uspieńskiego?

Uważny czytelnik łatwo sam znajdzie odpowiedź na powyższe pytanie na podstawie treści tego artykułu. Musimy rozpocząć od oddzielenia posłania od posłańca i musimy szukać posłania, wykraczając poza poziom czy informację. To sposób na odkrycie i wyeliminowanie błędów.

W dobrze znanym na Dalekim Wschodzie micie mówi się nam, że istnieje rasa "Łabędzi Królewskich". Bajka dodaje, że jeśli postawimy przed jednym z nich mleko zmieszane z wodą, oddzieli on mleko i wypije je, pozostawiając wodę. Takie powinno być podejście studentów.

Dokładnie to samo powiedział Święty Grzegorz Palamas w pierwszej ze swoich Triad:

Co do tych ludzi, których nazywają "teologami" czy "nauczycielami" i myślą, że sami są w stanie zapożyczyć ich teologiczne terminy, czy warto w ogóle o nich wspominać? Czy warto, żebyśmy trzymali się z dala od "światła, które oświetla każdego człowieka przychodzącego na świat", i czekali aż straszne cienie ignorancji oświecą nas, pod pretekstem, że tak samo jak węże są pożyteczne, tak to coś jest dla nas pożyteczne? Bowiem mięso węża jest użyteczne dla nas dopiero kiedy się węża zabije i wypatroszy się go i użyje rozsądnie jako odtrutki przeciw jego własnemu jadowi. Ci, którzy zabijają węże w ten właśnie sposób, zwracają część tych węży przeciwko sobie, tak jakby własnym mieczem zabili nowego Goliata, który był uzbrojony, który wystąpił przeciwko nam, który przeklął armię żywego Boga - kogoś kształconego w boskich sprawach przez grzeszników i analfabetów.

Faktem jest, że Gurdżijew stanął wobec ogromnych trudności w momencie, kiedy usiłował eksperymentować z budzeniem ludzkości. Jak zauważono powyżej, była to "Misja niewykonalna" (Mission Impossible). Jednakże jemu i jego kontynuatorom udało się przynajmniej wyciąć szlak w dżunglii kłamstw i dezinformacji. Nie znaczy to, że jego kontynuatorzy winni utrzymywać, że ta naga przecinka jest wszystkim, co istnieje, i nie ma już niczego więcej. Logiczne raczej jest poszerzanie szlaku, przejście przez bramę, która pojawia się  na jego końcu i odkrycie, co leży po drugiej jej stronie.

Na koniec - mówi Murawiew - niech ci, którzy skorzystali i wciąż korzystają z "posłania", będą szczerze wdzięczni posłańcowi oraz temu, który posłanie zinterpretował. Jeśli wiedzą, jak, niech modlą się za zbawienie swoich dusz.

Niemniej jednak William Patrick Patterson wysunął przeciwko Murawiewowi raczej ostre i niestosowne oskarżenia - przypominające nam nasze własne doświadczenia z Maynerdem Mostem i Alvinem Wileyem - do których trzeba by się jakoś odnieść. Jak to się zdarza, uczeń Murawiewa dokładnie to właśnie zrobił w artykule "A response to William Patrick Patterson's criticism in his book "Taking with the Left Hand - napisane przez ucznia Borysa Murawiewa, przełożone z francuskiego przez Theodora J. Nottinghama", z którego to artykułu pochodzi następujący fragment:

Pattersonowi nie udało się wydać na świat najmniejszego faktu, najmniejszego świadka, najmniejszej wskazówki, najmniejszego śladu dowodu. Przedstawia on jedynie opinie, swoje własne, uważając je za wystarczająco ważkie, by pomylić je z prawdą.

Kiedy Patterson pisze: "Murawiewa negatywny osąd Gurdżijewa opiera się na . spostrzeżeniu, że. Gurdżijew ukradł nauki", stwierdzenie to sugeruje, że jest to spostrzeżenie Murawiewa, czysto subiektywne założenie prowadzące do poważnego oskarżenia: złodziejstwo.

W rzeczywistości Murawiew odnotowuje uznanie od samego Gurdżijewa. Przynosi poświadczenie i jest to poświadczenie uznania. Minimalna ilość miejsca przeznaczona na ten fakt może być porównana z długim rozwinięciem, które Patterson poświęca swoim własnym przypuszczeniom. Z jedenj strony uznanie, z drugiej strony domniemania. Którym Patterson poświęca więcej uwagi? [...]

Podejście Pattersona ujawnia klasyczny proces psychologiczny. Możemy dostrzec kilka jego aspektów. Pierwszy z nich przywołuje sam Patterson - "projekcja na nauczyciela". Rzeczywiście, wydaje się, że niektórzy osobnicy nie potrafią zbliżyć się do Wiedzy nie dołączjąc do niej jakiegoś nazwiska czy twarzy. "Personalizują" to, co w istocie wykracza poza wszelką personalizację. A wówczas emocje biorą górę nad myśleniem, to znaczy nad inteligencją. [...] Skupiają one uwagę na posłańcu zamiast na posłaniu. Personalizowanie takie przyjmuje postać czci, żeby nie powiedzięć bałwochwalstwa. A wtedy wszelkie kwestionowanie idola, nawet w imię prawdy, oceniane jest jako obrazoburcze. "Bluźnierca" musi być ukarany - to jest zdeprecjonowany - żeby kult idola mógł trwać nadal.

Drugi aspekt: ten, kto identyfikuje się z posłańcem, niechybnie poczuje się zraniony przez "ataki" (jak to postrzega) na idola. Jego dotknięta do żywego osobowość będzie przeciwdziałać. Popychana naprzód przez Naturę - która odrzuca wszelkie cierpienie - wycofa się na pozycję "samowyciszającej się maszyny".

Wiemy, że wśród sposobów używanych przez samowyciszającą się maszynę, są dwa podstawowe: pierwszy to czułostkowość w stosunku do samego siebie, użalanie się nad sobą, a drugi to obwinianie innych. Każda z tych postaw - albo obie razem, jako że na ogół tworzą one "diabelską parę" - wyciszy, nałoży balsam na rany. I stanie się to kosztem prawdy, zastąpionej przez usprawiedliwienia i racjonalizacje przywołujące wyobraźnię zawsze, kiedy to konieczne. [...]

Podejscie to bliskie jest działania w złej wierze, na przykład kiedy sugeruje się, że Gnosis jest "rozwlekła i brakuje jej jasności i zrozumienia ze strony Murawiewa". Że jest to nieprawda, zostało udowodnione przez wielu czytelników, którzy "wypowiedzieli się na temat przejrzystości tego tekstu" (wstęp do II tomu Gnosis)

Chciałabym tutaj dodać, że najzupełniej zgadzamy się, iż dzieło Murawiewa jest nadzwyczajne w swojej jasności i dokończeniu tego, co zaczął Gurdżijew. Wyjaśnia wiele z tego, czego Gurdżijew nigdy nie wyjaśnił, a jeśli to zrobił, to ci, którym to wyjaśniał, albo nie zrozumieli, albo chcieli zachować to w tajemnicy, żeby rozdzielać potem w kontrolowanych kęsach tym, którzy ich zdaniem zasługiwali (albo mieli dość pieniędzy, by za to zapłacić). Uczeń Murawiewa ciągnie dalej:

Pisze on (nota bene bez żadnego dowodu): "Murawiew, skazany na wygnanie arystokrata, miał typowe poczucie wyższości nad rosyjskimi emigrantami [émigrés], o których zakładał, że są społecznie niżsi". "Arystokrata, intelektualista i moralista, Murawiew bez wątpienia miał problem z niekonwencjonalnym zachowaniem Gurdżijewa". Wygląda na to, że Patterson nie potrafił wyobrazić sobie innych kryteriów postrzegania ludzi, jak przez pryzmat ich społecznej pozycji, tak jakby można było zredukować kogoś do jakiejś jego karykatury.

Patterson krytykuje Murawiewa za ograbienie "nauczań Gurdżijewa z ich umocowania w świętej nauce i wpisania ich w perspektywę wschodniego prawosławia..."  I dodaje kategorycznie: "Te dwa nauczania po prostu nie przystają do siebie".

Chciałabym tu zauważyć, że praca Murawiewa stanowi niezaprzeczalny pomost pomiędzy dziełami Gurdżijewa, Ibn al-'Arabiego, Carlosa Castanedy, domniemanym ezoterycznym chrześcijaństwem, hermetyzmem/alchemią i Kasjopeanami. Należy odnotować, że Kasjopeanie zdecydowanie potwierdzili istnienie i pracę człowieka, wokół którego powstała legenda Jezusa -chociaż powiedzieli nam, że historia zapisana w Biblii nie jest historią, w rzeczywistości jest mitem - i tu znajdujemy główną część nauczań, która zarysowuje tło, jak również dodatkowe informacje, wyjaśniające wiele wskazówek podsuniętych przez Kasjopean. W naszej opinii odrzucenie pracy Murawiewa jest nie tylko nierozważne, ale może być wręcz samobójcze. W komentarzach ucznia Murawiewa czytamy dalej:

A jednak...! Czyż System Oktaw nie jest symbolizowany przez skalę muzyczną (tony i półtony) oraz przez składające się na niego nuty (Dominus, Sidereus orbis, etc...)? Czyż źródło tych nut nie jest chrześcijańskim hymnem do Jana Baptysty? Murawiew przypomina nam o tym szczegółowo (Gnosis, rozdział 10). Dlatego odpowiada on profilaktycznie na kwestie podniesione przez Pattersona, pokazując, że swego czasu chrześcijaństwo, włącznie z jego europejską wersją, zawierało System Oktaw.

Cofając się przez chrześcijaństwo do judaizmu, Murawiew wskazuje na obecność Systemu w 118 Psalmie Dawida. W końcu, nie ulega wątpliwości, że Filokalia zawierają wszystkie zasady Pracy, a ich [Filokaliów] "chrześcijańskość" nie wymaga dowodu...

Poza tym, sam Gurdżijew -o czym przypomina nam Murawiew - dość często czynił aluzje zarówno do klasztorów, jak i do chrześcijańskiego ezoteryzmu. I zamiast kwestionować świadectwo Murawiewa - to znaczy nazywać Murawiewa kłamcą - Gurdżijew oznajmił mu, że jego [Gurdżijewa] System "jest abecadłem doktryny chrześcijańskiej".

Sam Murawiew mówi nam, że poznał ten System w Konstantynopolu "w latach 1920-21" za pośrednictwem Uspieńskiego i Gurdżijewa. Nie oznacza to, że Murawiew nie poszukiwał innych nauk, chociażby nauk "chrześcijańskich" (por. wzmianki w manuskrypcie INITIATION [Wtajemniczenie]). Nie mając żadnych informacji co do tej ostatniej kwestii, możemy jedynie postawić pytanie: Czy Murawiew miał jakichś chrześcijańskich mistrzów? Czy znali oni System? A może Murawiew samodzielnie studiował "zabytki takie jak Filokalia" i samodzielnie odkrył klucz do Ewangelii z Psalmu 118?

Byłby to wyjątkowy, wspaniały wyczyn samouka w dziedzinie, w której każdy podkreśla wagę ustnej tradycji.

Mówiąc, że Uspieński "był wtajemniczony w ustną Tradycję jedynie przez Gurdżijewa", Murawiew sugeruje, że on sam miał dostęp do tej ustnej Tradycji wśród uznanych mistrzów. Ale możemy jedynie to przypuszczać, w oparciu o nasz kredyt zaufania do Murawiewa. Nie ma co do tego "obiektywnej" pewności.

Jakkolwiek było, hipoteza ta prowadzi nas do obserwacji, która tym razem jest w pełni  obiektywna, a mianowicie że Gnosis zawiera więcej informacji niż Fragmenty [Uspieńskiego]. Murawiew  szacuje, że ilość dodatkowego materiału w Gnosis to jedna trzecia tego, co zawierają Fragmenty Uspieńskiego.

Jak Patterson może wytłumaczyć fakt, że kopiujący wie więcej niż wiedział kopiowany, że złodziej jest bogatszy od okradzionego?

Należałoby oczywiście przeanalizować naturę tego dodatkowego materiału zawartego w Gnosis. Czy te tradycyjne nauczania bądź idee należą do Murawiewa? Jest również możliwe, że Uspieński, albo jego spadkobiercy, nie ujawnili wszystkiego w Fragmentach.

Patterson nie wspomina jednak o obiektywnym fakcie, że Gnosis uzupełnia to, co wyjawił Uspieński. Fragmentaryczny przekaz Uspieńskiego staje się, dzięki Murawiewowi, przekazem poszerzonym "w ścisłych granicach, jakie są konieczne i wystarczające, by umożliwić studentowi pójście dalej i głębiej dzięki jego własnym, twórczym wysiłkom".

Gurdżijew nigdy jasno nie wyjawił swojego celu: "Mam oczywiście jakiś cel... ale mój cel nie moze mieć teraz dla was żadnego znaczenia". To, czego nie ujawnił Gurdżijew, Patterson jakoś cudownie wie i może nam powierzyć: "misją Gurdżijewa było jak najszybsze osadzenie na Zachodzie starodawnego nauczania Czwartej Drogi".

Z drugiej strony, Patterson nie powiedział nam, kto tę misję zlecił i co predysponowało Gurdżijewa do jej spełnienia. Murawiew za to przedstawia pewne niefortunne predyspopzycje [Gurdżijewa], które nie mogły sprzyjać wypełnieniu rzekomej misji Gurdżijewa:

1) Gurdżijew jest raczej typem "czarownika" (hipnotyzera) aniżeli nauczyciela w sensie tradycji Sokratesa. Biorąc pod uwagę jego typ, jego działalność związana z nauczaniem była obciążona ogromnym ryzykiem zanieczyszczenia nauk i pasożytowania na nich przez hipnotyczny wpływ, jaki "automatycznie" wywierał on na ludzi.

2) Według Murawiewa Gurdżijew nie miał intelektualnego talentu do skonstruowania i ukształtowania nauk. Musiał polegać na pośredniku - Uspieńskim. Murawiew również ma zastrzeżenia co do wysławiania się [Gurdżijewa], które czasami bywało brutalne i  obraźliwe.

Dlaczego Gurdżijew skrywa swoje źródlła? Dlaczego milczy na ten temat, poza rzadkimi i wyjątkowymi sytuacjami, takimi jak spotkanie z Murawiewem w Cafe de la Paix: "Znalazłem ten system u podstaw doktryny chrześcijańskiej. Co na to powiesz?" [zapytał Gurdżijewa Murawiew] - "To jest to ABC"  - odrzekł mi Gurdżijew - "Ale oni tego nie rozumieją!"

Milczenie Gurdżijewa w kwestii źródeł rodzi podejrzenie: milczy z jakiegoś powodu, ponieważ kieruje się czysto osobistym celem. To całkowite przeciwieństwo wypełniania misji. Dlaczego ktoś, kto wypełnia misję, miałby ukrywać swoje źródła? [A response to William Patrick Patterson's criticism in his book "Taking with the Left Hand", napisane przez ucznia Borysa Murawiewa, przełożone z francuskiego przez Theodore J. Nottinghama]

Na pierwszych stronach swojej książki, Struggle of the Magicians [Walka Magów], Patterson umieścił takie oto cytaty:

Mag jest najwyższym szczeblem na drodze człowieka do Boga. - G.I. Gurdżijew

Toast na cześć Gurdżijewa: Bóg daje ci siłę i męstwo, żebyś mógł wytrzymać swoją wyniosłą samotność. - Rachmilevitch

Gurdżijew jest kimś w rodzaju spacerującego Boga - Boga planetarnego albo i słonecznego. - A.R. Orage

W odpowiedzi na te idee, oczywiście drogie sercu licznych zwolenników Gurdżijewa włączając w to Pattersona, pozwólcie mi tylko wskazać, że Gurdżijew nie dokonał jednak transmutacji. Umarł jak każdy inny człowiek.

Biorąc pod uwagę fakt, że co do kilku innych "poszukiwaczy" uważa się, jakoby dokonali przejścia nie spotykając śmierci - wśród nich Flamel i Fulcanelli - moglibyśmy myśleć, że praca Gurdżijewa powinna nas interesować jedynie w tym zakresie, gdzie objaśnia pracę potwierdzonych Mistrzów. A prawdę powiedziawszy, Murawiew oferuje wiele wskazówek, które faktycznie w znaczącym stopniu wnoszą wkład do treści alchemicznej/hermetycznej wiedzy.

Tak więc, czytając tych wiele źródeł i porównując je ze sobą, mamy pewną szansę na dostrzeżenie pereł tkwiących w szczelinach bruku. Patterson zrobił sobie i wszystkim innym poszukującym bardzo złą przysługę swoimi atakami na Murawiewa.

Jedną z rzeczy, która mnie naprawdę uderzyła podczas przeprowadzania badań na temat Murawiewa, była następująca uwaga na stronach grupy - Praxis - promująca jego książki:

Cykl ten to studium chrześcijańskiej gnozy Borysa Murawiewa - skazanego na wygnanie podczas rosyjskiej rewolucji, który przed drugą wojną światową i później był mało znanym 'trzecim człowiekiem' i nauczał oraz sam praktykował Czwartą Drogę w jej pierwotnej, chrześcijańskiej postaci.

Włosy stanęły mi dęba nie tylko dlatego, że cały ten materiał, który znalazłam w dziele Murawiewa, jest odbiciem słów Kasjopean, ale też z powodu uwagi, którą kiedyś poczynili:

19-07-97
O: Laura, kochanie, jeśli naprawdę chcesz odkryć "wiele pięknych i zadziwiająych rzeczy", wszystko, czego potrzebujesz, to pamiętanie o triadach, trylogii, trójcy, wypatruj też zawsze zarysu tego, co łączy ze sobą trzy wskazówki. Łącz trójki... nie spocznij, póki nie znajdziesz trzech pięknie równoważących się znaczeń!
P: Wszystko ma więc trzy aspekty?
O: A dlaczego? Ponieważ przebywasz w rzeczywistości trzech. Żeby posiąść klucze do następnego poziomu, opanuj po prostu biegle temat Trzeciego Człowieka, a wtedy ruszaj dalej z wdziękiekiem, wyposażona w łaskę i wiedzę.

[Nota: w oryginale: "move on with grace and anticipation". Zarówno 'grace' jak i 'anticipation' kryją w sobie daleko więcej znaczeń, niż można to odzwierciedlić w przekładzie. Wątpliwości uważnego Czytelnika może wzbudzić zwłaszcza wskazanie przez K's antycypacji, przed czym zawsze konsekwentnie przestrzegali. Ale poza znanym w j. polskim znaczeniem tego słowa, czyli OCZEKIWANIEM konkretnych (pozytywnych) reakcji czy wydarzeń w przyszłości jako odpowiedzi na nasze działania, "anticipation' oznacza również przewidywanie możliwych (negatywnych) przyszłych wydarzeń w oparciu o posiadaną wiedzę i jej analize oraz podjęcie DZIAŁAŃ tu i teraz, żeby się przed taką przyszłością uchronić. I raczej o to znaczenie tu chodziło.]

I mogę zagwarantować czytelnikowi, że Murawiew przedstawia trzy klucze, potrzebne do ruszenia na następny poziom.

To prowadzi nas ponownie do pytania, co możemy ZROBIĆ dzisiaj, w wieku, który staje się z każdą minutą coraz bardziej przerażający. Kiedy sama byłam na tym etapie, pytając, gdzie  powinniśmy działać i co robić, zupełnie zaskoczyła mnie odpowiedź K's, że całe to zabieganie w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca jest po prostu "myśleniem trzeciogęstościowym" i że jedyne, co się liczy, to:

"Kim jesteś i CO WIDZISZ".

Temat ten rozwinął się wraz z pytaniem, co to za trzeciogęstościowe lekcje, których musimy się wyuczyć, żeby "przejść" do czwartej gęstości:

P: (L) Jak u licha mam się tam dostać [zdać do 4G], jeśli nie mogę tego "pojąć"?
O: Kto mówi, że musisz to "pojąć" zanim się tam dostaniesz?
P: (L) No cóż, to prowadzi nas dokładnie z powrotem do kwestii: co zrobi Fala, by poszerzyć tę świadomość. Jeśli bowiem właśnie ta fala "tam cię zabierze", to co sprawia, że tak jest?
O: Nie. To jest tak: dokąd pójdziesz po zakończeniu wszystkich swoich lekcji w "trzeciej klasie"?
P: (L) Więc, to jest kwestia tego.
O: Odpowiedz, proszę.
P: Przejdziesz do czwartej klasy.
O: W porządku, a teraz - czy musisz już być w czwartej klasie, żeby pozwolono ci tam pójść? Odpowiedz.
P: (L) Nie. Ale musisz znać te wszystkie sprawy 3-ej gęstości.
O: Tak. A nawet więcej, jeśli o to chodzi: musisz nauczyć się wszystkich tych lekcji.
P: (L) O jakiego rodzaju lekcjach tu mówimy?
O: Karmicznych i zwykłym zrozumieniu.
P: (L) Jakie są kluczowe elementy tego zrozumienia i czy są one uniwersalne?
O: Są uniwersalne.
P: (L) Czym one są?
O: Nie możemy ci tego powiedzieć.
P: (L) Czy te lekcje mają coś wspólnego z odkrywaniem ZNACZEŃ symboliki egzystencji 3-ej gęstości, widzianej za zasłoną. i reagowaniem zgodnie z prawdziwym wolnym wyborem? Oddanie sprawiedliwości każdej rzeczy, osobie czy wydarzeniu, jak uczą sufi?
O: W porządku. Ale nie można tej sprawy przyspieszyć. Nauczysz się, kiedy się nauczysz!

Co ciekawe, kwestia tego, co dana osoba WIDZI, została poruszona w innym kontekście - w kontekście dostrzegania w naszej rzeczywistości charakteru prawdziwie negatywnych sił:

P: (L) No dobrze. Bundy opisuje swoje mordercze żądze jako "budowanie napięcia wewnątrz" siebie, którego nie może przezwyciężyć, i to wydaje się być powodem, dla którego przestaje być "ludzki", w naszym pojęciu. Wydaje mi się to być przykładem wszczepu będącego w stanie pokonać czyjeś społeczne zachowania albo kontrolę nad tendencjami antyspołecznymi. Czy to właśnie zdarzyło się również temu, kto zabił JO?
O: Być może.
P: (L) Czy istnieje jakiś związek pomiędzy ostatnio zaginiętą dziewczyną a CB i JO?
O: Dobrze robicie, zgłębiąjąc wiedzę na temat tego zagadnienia, sugerujemy kontynuację, poza tym uczenie się jest fajne!
P: (L) Wydaje mi się, że istnieje podobieństwo w wyglądzie CB i JO. Czy to możliwe, że osoba, która zabiła jedną z nich lub obydwie, była zaprogramowana na reagowanie na ten konkretny typ rysów twarzy? Mogłoby to stanowić część programowania?
O: Koniec tematu.
P: (L) Co macie na myśli?
O: Pomogliśmy ci we wszystkim, co na razie konieczne w tej kwestii. Lepiej dla ciebie będzie, jeśli pociągniesz to dalej samodzielnie dla wzrostu.
P: (L) Czy mogę zadać jeszcze jedno lub dwa KRÓCIÓTKIE pytania w innym kierunku? Chodzi mi o to, że to jakby odchodzenie i zostawianie mnie samej w ciemnościach!
O: Nie jest nie!
P: (L) Chciałabym móc to rozwiązać, ponieważ rodziny są pogrążone w bólu i proszą o pomoc.
O: Dlaczego nie ufasz swoim niewiarygodnym możliwościom? Jeśli ci teraz odpowiemy, będziesz bezradna, kiedy będziesz musiała wypełniać tę funkcję na codzień, a tak właśnie będzie!!!
P: (L) No dobrze, szczerze mówiąc, nie chcę być zamieszana w żadne więcej dochodzenie w sprawie morderstwa. To zbyt denerwujące. Będę miała ROBIĆ takie rzeczy regularnie???
O: Nie ta sama dziedzina.
P: (L) Dobrze, jak zatem rozumiecie "wypełniać tę funkcję"?
O: Nie, widzenie niewidocznego.

Chciałabym poprosić czytelnika o zwrócenie uwagi na wskazanie K's, że "widzenie niewidocznego" byłoby potrzebną funkcją i że niezdolność robienia tego pozostawiłaby mnie (i każdego innego na tej ścieżce!) "bezradną". Wraca nas to do owego "kim jesteś i co WIDZISZ" i prowadzi do innego ważnego punktu:

K's: Strzeżcie się dezinformacji. Odwraca ona waszą uwagę od rzeczywistości, pozostawiając was otwartymi na zawładnięcie i podbicie, a może nawet i zgładzenie. Dezinformacja przychodzi ze zdawałoby się wiarygodnych źródeł. To niezmiernie ważne, żebyście nie gromadzili fałszywej wiedzy, jest ona bowiem bardziej szkodliwa niż brak wiedzy w ogóle. Pamiętajcie, wiedza ochrania, ignorancja naraża. Te informacje, o których mówisz, Terry, zostały ci przekazane rozmyślnie, ponieważ ty, Jan i inni byliście na celowniku ze względu na wasze spore zainteresowanie tematem poziomów gęstości od 4 do 7. Byliście już odnotowani jako "zagrożenie". [...] Pamiętajcie, dezinformacja jest bardzo skuteczna, kiedy dostarczycielami są doskonale wyszkolone źródła, ponieważ wykorzystują hipnotyczne i nadwymiarowe techniki, skutkiem czego powodują elektroniczne anomalie skłaniające do poddania się sugestii powodując pojawienie się i dostrzeżenie potwierdzenia.

Idźmy więc dalej, ucząc się przy pomocy dzieła Murawiewa WIDZIEĆ Niewidoczne.

W dalszej części będę obficie cytowała z książek Murawiewa włącznie ze wstępami, ale często wstawiając "współczesne terminy" albo terminy, które uczynią cytaty bardziej zrozumiałymi dla tych, którzy nie zagłębiali się w tego typu studia. Mam nadzieję, że ten skrót zainspiruje Czytelników nie tylko do przeczytania prac Gurdżijewa, Uspieńskiego i Murawiewa, ale dostarczy również szerszych podstaw do zrozumienia wielu artykułów i Przekazów Kasjopean.

Trylogia Borysa Murawiewa "Gnosis" jest próbą odcyfrowania i opisania, w terminach zrozumiałych dla współczesnego człowieka, konkretnej Tradycji, podawanej przez stulecia w przerwanej momentami linii przekazu, która jednak wciąż istnieje we wschodnim kościele prawosławnym. Można by powiedzieć, że tradycja ta jest chrześcijańskim odpowiednikiem jogi, zen i innych wewnętrznych tradycji religii Dalekiego Wschodu, dyscyplin, które wszystkie istniały jako specjalizacje w obrębie religii, których część stanowią.

Nie jest to system czy wymysł jednego człowieka, ale ma korzenie w odległej historii chrześcijaństwa - którego korzenie leżą w pewnych wypowiedziach Świętego Pawła, a być może nawet samego Chrystusa. Ich rozwój można prześledzić przede wszystkim poprzez  postacie kształtujące obraz wczesnych kościołów, a to oczywiście wiąże się z doktrynami wyrażonymi w kluczowych tekstach wschodniej duchowości, takich jak Filokalia.

W zrozumiały sposób relacjonuje ustną tradycję znaną jako Królewska Droga, która przetrwała po dziś dzień w głównych ośrodkach monastycyzmu w obrządku wschodnim. Nie rości sobie jednak pretensji do bycia dziełem z zakresu prawosławnej teologii ani do reinterpretowania prawosławnej doktryny.

Murawiew przyznaje, że przetrwanie tej tradycji w obrębie kościoła jest śladowe, że doktryna prawdopodobnie nie przetrwała w całości albo nie była nigdy w pełni zebrana w całość. Mnisi na górze Atos potwierdzają istnienie tradycji, ale mówią, że nigdy nie była w pełni spisana na papierze. O znaczeniu pracy Murawiewa stanowi wysiłek, jaki włożył on w zebranie tych rozproszonych informacji i udostępnienie ich w praktycznej formie.

Jakie są źródła wiedzy Murawiewa? Jest oczywiste, że jego tekst składa się z wiedzy wyższego rzędu.

Istnieje kilka sposobów na zweryfikowanie precyzji jakiegoś tekstu i dzieło Murawiewa wytrzymuje wszystkie te analizy. Przede wszystkim, dokładnie zgadza się z prawosławną tradycją, wyrażoną przez tych, którzy wciąż są w posiadaniu Królewskiej Drogi. Przywołuje potwierdzenie źródła inspiracji opisanego w siódmym liście Platona. Przepowiada, w czym wydaje się początkowo być zwykłą teorią, rzeczywiste wydarzenia w życiu studiujących Gnozę. Wytrzymuje test praktyczny, pozostając wewnętrznie spójnym. Kiedy wprowadza idee z innych tradycji, jak choćby pojęcie karmy, robi to w taki sposób, że pojęcia te, właściwie zrozumiane, pozostają spójne z ogólnymi tezami doktryny, i to z precyzją równą precyzji daleko rozwiniętych zewnętrznych nauk.

Ci, którzy potrafią dostrzec różnicę pomiędzy różnymi poziomami wiedzy, znajdą u Murawiewa niemal niewyczerpaną skarbnicę wiedzy, która prowadzć może do prawdziwej duchowej transformacji. Ale najpierw trzeba pracować nad umiejętnością rozróżniania. Bez tego nie tylko nie będziecie w stanie odróżnić gnozy od jej imitacji, ale nawet praca Murawiewa nie nie powierzy wam swojej gnozy.

Idea ezoteryzmu jest często rozumiana błędnie. Wskazówki należy szukać w ewangelii Świętego Jana: "Jam jest szczep winny, wyście latorośle. Kto pozostaje we mnie, a ja w nim, ten wiele owocu przynosi; bo beze mnie nic uczynić nie możecie." (Biblia ks. Wujka)

Słowo przetłumaczone jako "bez", greckie "choris", zdecydowanie oznacza "poza". Można więc wnioskować, że w tamtych czasach istniała wewnętrzna wiedza, oparta na akceptacji tradycyjnej wiedzy - gnozy - i potwierdzona doświadczalnie przez techniki wewnętrznej obserwacji oraz czysto zewnętrzna wiedza, zdobywana przez zwykłe zmysły.

Constantine Cavarnos potwierdził, że istnieje egzoteryczne i ezoteryczne chrześcijaństwo:

"Pierwszy typ filozofii, filozofia zewnętrzna, obejmuje dla nich starożytną filozofię grecką i pogańską filozofię wczesnych wieków chrześcijaństwa. Drugi rodzaj, "filozofia wewnętrzna", jest identyczna z [prawdziwą] chrześcijańską religią" [The Hellenic Christian Philosophical Tradition," Institute for Byzantine and Modern Greek Studies, Belmont, MA, 1989. p. 109, cytowane we wstępie do II tomu "Gnozy" Murawiewa]

Przez lata ezoteryzm ten utworzył Tradycję - naukę czy też dyscyplinę wiedzy, która mogła istnieć przed czasami Chrystusa, ale która w międzyczasie całkowicie upodobniła się do owego wewnętrznego znaczenia chrześcijaństwa. Borys Murawiew mówi, że to "Ta Tradycja, która w Starożytności była ujawniona jedynie w Misteriach  i to z zastrzeżeniem zachowania jej w całkowitej tajemnicy".

Pod wpływem świeżo wtajemniczonych nowicjuszy w Tradycji, takich jak Guenon i Schwaller, Murawiew na nieszczęście przyswoił sobie ideę, że Tradycja ta przeszła z Egiptu do Judei i w ten sposób trafiła do chrześcijastwa. Jest jednakowoż oczywiste, że Prawdziwa Tradycja misteriów eleuzyjskich jest poza chrześcijaństwem i to właśnie Tradycja Egipska stała się fałszywym nauczaniem, które zanieczyściło i wypaczyło dzieło człowieka, znanego pod imieniem Jezus. Dopiero w ostatnich czasach, z wykorzystaniem wielu dodatkowych prac badawczych, włącznie z tymi prowadzonymi przez Pincknett i Prince w The Stargate Conspiracy, byliśmy w stanie oddzielić powyższe wątki i dojść do tego zrozumienia. Nie można więc za to krytykować Murawiewa.

cdn....

 

 

 

Jesteś gościem o numberze .