HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b(całość!) - 10c -
- 11
- 11b - 11c (całość!)


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Kasjopeański Eksperyment

Wstęp:

Otwórz się i poszukuj

 


Ażeby rozmawiać o pewnych informacjach przekazanych przez Kasjopean, musimy, jak się okazuje, uciec się do konwencjonalnej terminologii. Miejcie na uwadze, że użyte terminy to tylko pewna konwencja, a generalnie Kasjopeanie używają więcej ekonomicznej i naukowej terminologii. Nie należy żadnej z poniższych dyskusji brać za cokolwiek więcej niż teoretyczne czy robocze hipotezy! Słowa takie jak "bóg" czy "bogowie" odnoszą się do energii i dynamik, a nie do dużego kolesia z brodą mieszkającego gdzieś w niebie.

Określenie "Miłość Boga" powinno być rozumiane w kontekście dwu podstawowych "Obliczy Boga"- czyli jako Kreacja i Entropia.

Studia ezoteryczne uczą nas, że żyjemy w czymś, co nazywa się "Mixtus Orbis". Oznacza to, że żyjemy w świecie kłamstw i prawdy, a praca poszukiwacza szerszej świadomości polega na nieustających ćwiczeniach w odróżnianiu kłamstw od prawdy. Jest to praktycznie praca alchemiczna.

W swoim wstępie do drugiego wydania Dwellings of the Philosophers Fulcanelliego Canseliet napisał:

"W Królestwie Siarki 'podkreśla Kosmopolita' istnieje Zwierciadło, w którym można zobaczyć cały Świat. Każdy, kto spogląda w Zwierciadło, może zobaczyć i poznać trzy filary Mądrości całego Świata i tym sposobem staje się wielce uczony w tych trzech Dziedzinach...

Z pewnością podwójne tajemnice - ta związana z narodzinami i śmiercią, niezgłębiona przez świeckich naukowców, oraz tajemnica stworzenia Świata i jego tragicznego końca jako kary za ludzką chciwość i pychę, będące w równym stopniu niepodzielne, nie są najbardziej unaoczniającymi objawieniami, jakimi Zwierciadło Sztuki obdarza Adepta. [...]

Phillippe de Mallery delikatnym dotknięciem wyrył: 'Obraz Świata, w którym Nieszczęścia i Niebezpieczeństwa są przedstawiane symbolicznie wraz z wzajemnie przeciwstawnymi uczuciami Miłości Boga i miłości człowieka'.

Pierwszy symbol jasno wskazuje na pierwotne, jeśli nie unikalne źródło wszystkich nieszczęść naszej Ludzkości. Podkreśla to również łacińska inskrypcja, która, w cudzysłowie, jest kolejną grą słów fonetycznej kabały: 'Totus mundus in maligno positus est'; cały świat jest stworzony wewnątrz diabła."

Co to znaczy, że cały "świat jest stworzony wewnątrz Diabła"?

Co to znaczy, że istnieje wzajemna opozycja Miłości Boga i Miłości Człowieka?

Samo słowo "siarka (sulphur)" jest kabalistyczną grą słów znaczącą "ogień duszy (soul fire)". Ogień Duszy w kategoriach alchemicznych to Palące Poszukiwanie Prawdy.

Kasjopeański Eksperyment zaowocował zarówno jasnym i nowoczesnym wytłumaczeniem, co oznacza powiedzenie, że "cały świat jest stworzony wewnątrz diabła", jak i głębokim zrozumieniem "wzajemnej opozycji Miłości Boga i miłości człowieka".

Jedną z głównych koncepcji przedstawionych przez Kasjopean jest ta, że istnieją DWIE DROGI DUCHOWE: jedna, która jest Służbą Sobie jako Bogu - dążenie do przyswojenia sobie energii pochodzącej od woli innych sobie i swym własnym przekonaniom, oraz druga, która jest Służbą Innym jako Bogu, innym włącznie z sobą, przy całkowitym poszanowaniu wolnej woli innych. Idee Służby Sobie (Service to Self, 'STS') oraz Służby Innym (Service to Others, 'STO') nie pochodzą wyłącznie od Kasjopean. Objaśnili oni jednakże szerzej to podstawowe, uniwersalne prawo i poprowadzili Laurę przez liczne doświadczenia i projekty badawcze, które odsłoniły głębszą naturę tego prawa i jego zastosowania.

Kasjopeański materiał sugeruje, że istota, która służy innym, robi to tylko wtedy, kiedy jest o to POPROSZONA. Prośba, w przeciwieństwie do manipulacji (manipulacja obejmuje kłamstwa albo oszustwo), jest kluczem, i prosić można na różne sposoby, na różnych psychicznych i psychologicznych poziomach. Innymi słowy, bycie prawdziwie proszonym niekoniecznie oznacza bycie "proszonym na głos", podczas gdy ktoś, kto pozornie prosi, może w rzeczywistości właśnie manipulować i oszukiwać.

Manipulacja może zawierać bardzo subtelne gry umysłowe, może też być mówieniem bezczelnych kłamstw opartych na - w pewien sposób - oszukańczym przedstawieniu siebie, kłamstw sprzedanych innej osobie po to, by coś od niej uzyskać. Krótko mówiąc, wielu ludzi może pozornie "prosić na głos", podczas gdy tymczasem oni wcale nie proszą, ale zwyczajnie manipulują.

Kasjopeańskie informacje sugerują, że podążanie drogą STS jest podobne do stawania się swego rodzaju "czarną dziurą" i że istoty, które osiągnęły bardzo wysoki stan STS, wybrawszy urzeczywistnienie "myśli o nieistnieniu", mogą dosłownie "implodować" w siebie samych, powracając do pierwotnej materii, która jest połową Wszystkiego, co istnieje, w stanie uśpienia.

Kiedy myśli się o starożytnym symbolu yin-yan, łatwo jest zrozumieć tę koncepcję. Czarna połowa koła ma białą kropkę symbolizującą minimalną świadomość materii. Biała połowa koła ma czarną kropkę symbolizującą minimum stanu materialnego urzeczywistnionej świadomości.

Ważne jest, by zrozumieć, że w centrum materii istnieje "przebudzone i świadome" Centrum Myślowe, które działa jak "akumulator" dla tej świadomości, która będzie - by tak rzec - "zmaterializowana". Jest konieczne, ponieważ absolutne nie-istnienie jest niemożliwe.

W centrum kreatywnej świadomości również znajduje się czarna kropka, która reprezentuje akceptację Myśli o Nie-Istnieniu jako słusznego wyboru "doświadczenia" w obrębie kreacji.

Powyższe tematy są dość obszernie omawiane na naszej witrynie. Laura parę razy pytała o te kwestie, a jeden z najbardziej interesujących wątków przebiegał tak:

Pyt.: (L) Poprzednio, kiedy rozmawialiśmy o niestabilnych falach grawitacyjnych, i pytałam, co powoduje, że stają się one niestabilne, powiedzieliście "wykorzystywanie" i że STO jest rozprowadzaniem, a STS gromadzeniem grawitacji. Poczyniłam kilka przypuszczeń na ten temat i chciałabym zapytać, czy to oznacza, że dawanie innym, nawet jeśli to, co dajesz, jest odmawianiem pomocy, ponieważ wiesz, że pomoc jedynie przedłuży lekcję, jest rozprowadzaniem grawitacji, a sprawowanie nad innymi mentalnej lub jakiejkolwiek innej kontroli, nawet gdy ten ktoś jest nieświadomy, że podłącza innym kanały do drenowania energii, jest gromadzeniem grawitacji?
Odp.: Blisko.
Pyt.: (L) Kiedy więc gromadzisz grawitację, stajesz się jak czarna dziura, zapadasz się w siebie?
Odp.: Ostatecznie.
Pyt.: (L) I wydaje mi się, że jedym z zadań, którym się zajmujemy, jest uwalnianie zgromadzonej w nas grawitacji?
Odp.: Jeśli taki jest twój wybór albo taka jest twoja droga.
Pyt.: (L) Czy wybór jest tak nierozerwalnie związany z drogą, jak ja to rozumiem? Czy to po prostu część tego, jak ktoś jest ukształtowany w esencji swojej duszy?
Odp.: Blisko.
Pyt.: (L) I istnieją ludzie, dla których STS jest po prostu ich wyborem. To jest ich droga.
Odp.: Blisko.

Pyt.: (L) Zatem jest osądem i przeszkadzaniem by próbować nawrócić kogoś na twoją drogę, nawet jeśli przewidujesz, że końcowy rezultat drogi, na której ktoś jest, prowadzi do rozkładu? To wciąż jest jego droga?
Odp.: Tak.
Pyt.: (L) I jeśli wysyłasz komuś takiemu "wiadra pełne miłości i światła", a to jest jego droga, to jest to pogwałcenie jego wolnej woli?
Odp.: Równie dobrze możesz słać "wiadra" wymiocin, bo tak właśnie zareagują.

Kluczowym zagadnieniem w rozważaniach na temat STS i STO jest kwestia "kłamstw i manipulacji" jako przeciwieństwa "prawdy".

Kasjopeański materiał umieszcza to zagadnienie jako kwestię wyboru pomiędzy subiektywnością a obiektywnością.

Życie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną, na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.

Wszystko to prowadzi nas to do Borysa Murawiewa i jego rozważań na temat wpływów "A" i "B". Murawiew przekazywał "tradycję", której oczywiście sam dokładnie nie rozumiał. Dopiero w kontekście kasjopeańskich transmisji "tradycja" Murawiewa staje się zrozumiała. Ewidentnie wpływy "A" są subiektywnym postrzeganiem i interpretacją rzeczywistości. Wpływy "B" są "obiektywne".

Rozumiemy oczywiście, że w naszym aktualnym stanie, w naszej obecnej rzeczywistości obiektywność jest towarem trudnym do zdobycia. Niemniej jednak dążenie do obiektywności, do obiektywnej prawdy, to proces "asymilowania" wpływów B. Jest to "chleb życia". W języku francuskim chleb to "ból" i jest prawdą, że bardzo często dostrzeganie tego, co prawdziwe, jako przeciwieństwo dostrzegania tego, co CHCE się dostrzec (służenie sobie), jest bolesne. Jeszcze boleśniejsze jest oparte na tym działanie.

W pierwszym tomie Gnozy Borys Murawiew napisał:

Są cztery warunki konieczne przy szukaniu Drogi i są to w kolejności:

  • żarliwe pragnienie jej osiągnięcia,
  • zdolność rozróżniania,
  • dyscyplina ze stali,
  • inicjatywa.

Pierwszy warunek jest oczywiście niezbędny. Jeśli nie jest spełniony, reszta jest bezużyteczna. Kiedy jednak to żarliwe pragnienie istnieje, należy wszelkimi środkami przyłożyć się do rozwoju zdolności rozróżniania.

Przypomnijmy, że żyjemy w Mixtus Orbis, gdzie znajdujemy beznadziejnie przemieszane ze sobą realne i wyimaginowane fakty oraz zjawiska.[...]

[Podkreślamy] nakaz rozróżniania, bez którego na drodze ezoterycznej niczego konkretnego nie da się osiągnąć. Trudność kryje się w fakcie, że człowiekowi nie jest dane ostateczne zrozumienie pojęcia Dobra i Zła. Każde światło, które świeci w jego oczach, przynosi ze sobą jakiś cień. To wprowadza w błąd nawet istotę dobrej wiary, obdarzoną subtelną inteligencją. Z całą sprawiedliwością, nawet kiedy szczerze pragniemy rozwiązać jakiś problem, zawsze znajdujemy prawie tyle samo argumentów za jak i przeciw upatrzonemu rozwiązaniu. Jest tak do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie o niczym zadecydować; pozostajemy unieruchomieni i czekamy ad majorem diaboli gloriam...

Człowiek, którego psychika nie jest ukierunkowana przez dominującą ideę, jest raczej w bezruchu, aż do momentu, kiedy - często w wyniku przypadkowego impulsu - podejmuje decyzję, która ukierunkuje jego życie na wiele lat.

Dla kogoś, kto zaczyna szukać Drogi, wszystko to się zmienia. To poszukiwanie stanowi trwały cel. Nawet nie wykluczając względności, taki człowiek jest teraz w stanie w praktyce określić swoje wyobrażenia na temat tego, co pozytywne i negatywne: cokolwiek prowadzi go w kierunku upatrzonego celu, pomaga mu go osiągać albo przyczynia się do jego osiągnięcia, jest dla niego Dobrem; wszystko co odwraca go od togo celu, opóźnia, zatrzymuje, cofa i generalnie wszystko co tworzy materialne lub psychiczne przeszkody na ścieżce, która wiedzie go do celu do którego dąży, jest dla niego Złem.

To ogólna definicja, ale w szczególności stosuje się do poszukiwania Drogi.

Im większy postęp czyniony jest na ścieżce Ezoteryki, tym bardziej intensywne są wewnętrzne doznania, niekiedy bezmiernie. Podczas gdy wcześniej wewnętrzne wstrząsy były pokonywane bez większej szkody, teraz mogą wpędzić szukającego w prawdziwe kryzysy sumienia. [...]

W rzeczywistości walka ta jest dla niego sprawą najwyższej konieczności. Jest to ta walka, która wywołuje wewnętrzne napięcie, a ono rośnie, aż w większości przypadków okazuje się być fizycznie nie do wytrzymania. To w tych momentach tarcie między różnymi elementami Osobowości staje się na tyle intensywne, by wybuchł ogień, który rozpali serce. Ogień ten, przyjmując proporcje wewnętrznego pieca, powoduje w końcu w człowieku stopienie, o którym już mówiliśmy, i które, przeprowadzone właściwie, wyznacza pierwszy ważny i namacalny rezultat pracy ezoterycznej. [...]

Ludzka Osobowość może przyjmować trzy różne stany, analogicznie do trzech stanów materii. Przed pierwszym Progiem "ja" Osobowości jest w stanie stałym. Można powiedzieć, że molekularne siły przyciągania przeważają nad siłami odśrodkowymi. Psychologicznie stan ten określany jest jako egotyzm: wszystko dla mnie. W tym stanie stałym człowiek nie może nikogo zrozumieć. W pewnych przypadkach, co prawda stosunkowo rzadko, kiedy jest on twardy jak stal, myśli, że zawsze ma rację i swoje niepowodzenia przypisuje innym bądź "przypadkowi". Jest pewny siebie.

Następnie, po osiągnięciu pierwszego Progu, poszukiwacz nie znajduje się już w stanie stałym, nie wierzy już bowiem w absolutną wartość wpływów "A". Będzie miał już pewne wątpliwości, kiedy zacznie spostrzegać istnienie wpływów "B" i zacznie odróżniać je od innych. Osiągnąwszy pierwszy Próg nie jest już twardy, jest podatny. Poprzez pracę pomiędzy dwoma Progami mentalne "ja" staje się coraz bardziej uległe, stając się płynnym.

W ten sam sposób, jak fizyczna ciecz charakteryzująca się zdolnością przybierania kształtu naczynia, tak też ciekła mentalność zdolna jest do rozumienia innych tak samo jak siebie, przybierając ich formę. W języku obiegowym opisujemy stan takiego człowieka za pomocą wyrażenia "człowiek otwartego umysłu".

Po przekroczeniu drugiego Progu człowiek 4, który staje się teraz człowiekiem 5, osiąga mentalny stan gazowy - przenikający wszystko i pozwalający mu na rozumienie wszystkich i wszystkiego. [...]

Za drugim Progiem zaczyna się prawdziwa Droga. [...] wewnętrzny człowiek wkracza na wyższy poziom ezoterycznej nauki na ósmym stopniu. Musi teraz zacząć uczyć innych. Właśnie ucząc zdobywa nowe umiejętności odpowiadające poszczególnym elementom jego Indywidualności. [...]

Na tym poziomie człowiek, widziany z dołu, staje się mistrzem, ale widziany z góry, ma on tytuł asystenta. Pierwsza podstawowa nowa umiejętność - wspólna wszystkim Indywidualnościom i rozwijana na wszystkich poziomach [bycia w służbie jako nauczyciel] to zdolność spontanicznego odróżniania prawdy od fałszu. To uzdolnienie będzie znakiem wyróżniającym nowego człowieka w Cyklu Ducha Świętego. [Mourawiew, tekst przeredagowany dla lepszego zrozumienia]

Od pierwszych dni kontaktu z Kasjopeanami Laura była namawiana do "pracy w sieci" za pośrednictwem Internetu. Podążenie za tą wskazówką było w rzeczywistości środkiem, za pomocą którego ona i Ark spotkali się ze sobą. A jednak działanie w sieci jest problematyczne.

Internet jest mieczem obosiecznym. Nie tylko stwarza sposobność kontaktu pomiędzy podobnie myślącymi jednostkami oddzielonymi sporym dystansem, a nawet należącymi do różnych kultur, ale także jednostkom o naturze drapieżnej dostarcza możliwości wyszukiwania ofiary z dowolnie wielu niegodziwych powodów. Nigdy wcześniej możliwości działania w sieci nie były tak ogromne, a niebezpieczeństwa tak powszechne.

W przypadku Arka i Laury istniały pewne zabezpieczenia. Ark był uznanym w europejskiej społeczności fizykiem z publicznym wizerunkiem, który mógł zostać łatwo sprawdzony. Jak w swoim artykule w St. Petersburg Times napisał Tom French:

Ark wydawał się idealny dla Laury. Tak naprawdę, to zdawał się prawie za dobry, by mogło to być prawdą. Sprawdziłem więc. Nie chciałem widzieć Laury odchodzącej w niepamięć. Nie chciałem dowiedzieć się sześć miesięcy później, że ta jej bratnia dusza była w rzeczywistości 14-letnim chłopcem z Filadelfii, robiącym to, co 14-letni chłopiec mógłby robić na drugim końcu komputerowego łącza. Poprosiłem jednego z badaczy z Timesa, by sprawdził, czy Arkadiusz Jadczyk jest kimś realnym. Rzeczywiście był; w 1995 roku zdobył nawet coś, co nazywa się Nagrodą Humboldta, co o ile dobrze rozumiem, było zasługującym na szacunek osiągnięciem w świecie fizyki.

Ark miał podobne zapewnienia na temat Laury. French nie tylko spędził ponad pięć lat towarzysząc Laurze i jej pracy i można się było z nim skontaktować, Ark i Laura mieli również wspólnego znajomego - innego fizyka, doktora R. Santilliego.

Nie tylko 14-letnimi chłopcami przy komputerach musieliśmy się martwić. Każdy, kto ma komputer, może twierdzić co tylko zechce twierdzić, tworzyć strony, by "udowodnić" swoje twierdzenia, i spróbować oszukać kogokolwiek w dowolnie wybrany przez siebie sposób.

Oszustwo internetowe odnosi się generalnie do każdego rodzaju oszukańczego użytkowania komputera i Internetu, włącznie z korzystaniem z czatu, poczty elektronicznej, tablic ogłoszeń, grup dyskusyjnych i witryn z zamiarem prowadzenia oszukańczej działalności. Cechy technologii internetowej - między innych niski koszt, łatwość użycia i anonimowość - czynią ją atrakcyjnym medium dla oszukańczych skandali, seksualnego wykorzystywania dzieci oraz, na coraz większą skalę, nowego zjawiska znanego jako "cyberprześladowaniem".

Pomimo tego niebezpieczeństwa, którego zarówno Ark jak i Laura byli świadomi, w 1998 roku została uruchomiona oficjalna strona o Kasjopei, dając eksperymentowi coraz większy publiczny byt. Do procesu badawczego zaczęło przyłączać się wielu czytelników, a szerokie rozpowszechnianie danych i doświadczeń służyło tylko potwierdzaniu - wciąż od nowa - wielu spośród pomysłów i tropów dostarczanych przez materiał kasjopeański.

W następstwie opublikowania przekazów Kasjopean i stworzenia wśród zainteresowanych tym materiałem sieci, miało miejsce wiele bardzo nieprzyjemnych dla Arka i Laury zdarzeń. A jednak poradzili sobie z tym, uważając, że rozpowszechnianie informacji jest warte ryzyka, nawet jeśli Kasjopeanie kiedyś powiedzieli, po tym, co było wyraźnie celowym zniszczeniem komputera Laury z utratą dużej części danych związanych z jej badaniami:

Szpiedzy i agencje są wszechobecni. Szłaś w takim kierunku, że zdobyta dzięki temu wiedza, o ile zostałaby rozpowszechniona, mogłaby być w najwyższym stopniu kompromitująca. Sugerowaliśmy wcześniej, że to forum lepiej by służyło jako sfera edukacyjna dla ciebie, niż jako ta, z której rozpoczynasz wysiłek nauczania wszystkich innych.

Z biegiem czasu, dzięki transkryptom stało się jasne, że proces Kasjopeańskiej Komunikacji był osobistą inicjatywą i że Laura miała uczyć innych, w oparciu o własną pracę i doświadczenia, co obejmowało również przewodnictwo i wskazówki od "Nas w Przyszłości". Ssame transkrypty sesji kasjopeańskich nie były przeznaczone do publikacji, było bowiem możliwe, że inni przypiszą im zbyt duże znaczenie. Dokładnie taka dynamika jest wyraźnie opisana przez Gurdżijewa jako Praca na Czwartej Drodze:

"Jeśli wyobrazimy sobie ludzkość w postaci czterech koncentrycznych okręgów, to na obwodzie trzeciego, wewnętrznego koła, czyli kręgu egzoterycznego, możemy wyobrazić sobie cztery bramy, poprzez które mogą przenikać ludzie należący do kręgu mechanicznego.

Te cztery bramy odpowiadają czterem opisanym wcześniej drogom.

Pierwsza droga jest drogą fakira, drogą ludzi nr 1, ludzi ciała fizycznego; ludzi instynktu, ruchu i zmysłów, którzy mają niewiele rozumu i niewiele serca.

Druga droga jest drogą mnicha, drogą religijną, drogą ludzi nr 2, to znaczy ludzi, którymi rządzą emocje. W tym wypadku umysł i ciało nie powinny być zbyt silne.

Trzecia droga jest drogą jogina. Jest to droga umysłu, droga ludzi nr 3. Serce i ciało nie powinny być tutaj szczególnie mocne, gdyż w przeciwnym razie mogą one na tej drodze przeszkadzać.

Oprócz tych trzech istnieje jeszcze czwarta droga, którą mogą po podążać ci, którzy nie są w stanie iść żadną z trzech pierwszych dróg.

Podstawowa różnica pomiędzy trzema pierwszymi drogami, czyli drogą fakira, drogą mnicha i drogą jogina, a czwartą drogą polega na tym, że te pierwsze związane są z ustalonymi formami, które bez prawie żadnych zmian przetrwały długie okresy historii. Ich wspólną podstawą jest religia. Tam, gdzie istnieją szkoły joginów, zewnętrznie bardzo niewiele się one różnią od szkół religijnych. Podobnie, w różnych okresach historycznych i w różnych krajach istniały i ciągle jeszcze istnieją rozmaite bractwa czy zakony fakirów. W naszym okresie historycznym te tradycyjne drogi są drogami trwałymi

Dwa lub trzy tysiące lat temu istniały jeszcze inne drogi, których obecnie już nie ma, a i te, które nadal istnieją, nie były tak od siebie oddzielone, lecz znacznie sobie bliższe.

Czwarta droga różni się od starych i nowych dróg tym, że nigdy nie jest drogą trwałą. Nie ma ona ustalonych form i nie są z nią związane żadne instytucje. Pojawia się i znika, rządzona przez pewne szczególne, tylko jej przynależne prawa.

Czwartej drodze zawsze towarzyszy pewna praca o określonym znaczeniu. Występuje ona tylko w związku z jakimś przedsięwzięciem, które stanowi podstawę i jedyne uzasadnienie jej istnienia. Kiedy praca dobiega końca, a więc kiedy wyznaczony cel zostaje osiągnięty, czwarta droga znika, to znaczy znika z danego miejsca i znika w danej formie, być może nadal istniejąc w innym miejscu i w innej formie. Szkoły czwartej drogi występują jako szkoły służce pracy prowadzonej w związku z zamierzonym przedsięwzięciem. Nigdy nie występują jako szkoły stawiające sobie za cel tylko dawanie wykształcenia i udzielanie instruktażu.

Żadna praca czwartej drogi nie wymaga mechanicznej pomocy. We wszystkich przedsięwzięciach czwartej drogi tylko świadoma praca może być pożyteczna. Człowiek mechaniczny nie może podjąć świadomej pracy. A zatem pierwszym zadaniem ludzi, którzy rozpoczynają taką pracę, jest przygotowanie świadomych asystentów.

Sama praca czwartej drogi może przybierać bardzo wiele form i mieć wiele znaczeń. W warunkach zwyczajnego życia, dla człowieka jedyną szansą znalezienia takiej "drogi" jest trafienie na początek tego rodzaju pracy. Szansa na zetknięcie się z taką pracą, jak również możliwość wykorzystania tej szansy zależy od wielu okoliczności i warunków.

Im szybciej człowiek pojmie cel wykonywanej pracy, tym szybciej może stać się w niej przydatny i tym więcej będzie mógł z niej czerpać dla siebie.

Ale niezależnie od tego, co jest podstawowym celem pracy, szkoła istnieje tylko wówczas, gdy praca się toczy. Gdy praca zostaje wykonana, szkoły się zamyka. Ludzie, którzy zapoczątkowali pracę, opuszczają scenę. Ci, którzy nauczyli się od nich tego, czego można było się nauczyć, i którzy uzyskali możliwość samodzielnego kontynuowania drogi, w takiej czy innej postaci rozpoczynają swoją własną, osobistą pracę.

Czasami jednak się zdarza, że po zamknięciu szkoły, pozostaje pewna liczba ludzi, którzy krążyli wokół pracy i poznali jej zewnętrzny aspekt, którzy całość pracy ujrzeli tylko w tym zewnętrznym aspekcie.

Nie mając żadnych wątpliwości co do samych siebie ani co do słuszności własnych wniosków i własnego rozumienia, postanawiaj kontynuować pracę. W tym celu tworzą nowe szkoły, uczą ludzi tego, czego sami się nauczyli, składają takie same obietnice, jakie im robiono. Naturalnie wszystko to może być tylko powierzchowną imitacją. Kiedy jednak spoglądamy wstecz na historię, to prawie nie możemy odróżnić, gdzie kończy się to, co prawdziwe, a gdzie zaczyna imitacja. W każdym razie niemal wszystko, co wiemy o rozmaitych szkołach okultystycznych, masońskich i alchemicznych, wiąże się z taką właśnie imitacją. O prawdziwych szkołach nie wiemy praktycznie nic, co najwyżej znamy wyniki ich pracy, i to tylko wówczas, gdy jesteśmy w stanie odróżnić wyniki rzeczywistej pracy od fałszerstw i naśladownictwa.

Ale takie systemy pseudoezoteryczne także odgrywają swoją rolę w pracy i w działalności kręgów ezoterycznych. Są one mianowicie pośrednikami między całkowicie pogrążoną w materialistycznym życiu ludzkością a szkołami, które zarówno ze względu na ich własną egzystencję, jak i być może ze względu na prowadzoną przez nie pracę o charakterze kosmicznym zainteresowane są kształceniem pewnej liczby ludzi.

Sama idea ezoteryzmu, idea wtajemniczenia, w większości wypadków dociera do ludzi poprzez pseudoezoteryczne systemy i szkoły; gdyby nie te pseudoezoteryczne szkoły, to przytłaczająca większość ludzkości nie miałaby żadnej możliwości usłyszenia lub dowiedzenia się o istnieniu czegokolwiek większego niż życie, ponieważ prawda, w swej czystej formie, byłaby dla nich niedostępna. Z powodu wielu cech charakterystycznych bycia człowieka, w szczególności zaś bycia człowieka współczesnego, prawda może dotrzeć do ludzi wyłącznie w postaci kłamstwa. Tylko w tej formie ludzie mogą ją przyjąć; tylko w tej formie mogą ją przetrawić i przyswoić. Sama nieskażona prawda byłaby dla nich pokarmem nie do strawienia.

Ponadto, czasami można odnaleźć ziarno prawdy w ruchach ezoterycznych, w religiach Kościoła, w szkołach okultystycznych i teozoficznych. Może być ono zachowane w ich pismach, w ich rytuałach, w ich tradycji, w ich podejściu do kwestii hierarchii, w ich dogmatach i regułach". [Cytowane przez P. D. Uspieńskiego we Fragmentach Nieznanego Nauczania]

Zwróćcie uwagę, że Gurdżijew mówi:

Dwa lub trzy tysiące lat temu istniały jeszcze inne drogi, których obecnie już nie ma, a i te, które nadal istnieją, nie były tak od siebie oddzielone, lecz znacznie sobie bliższe.

A następnie stwierdza :

Czwarta droga różni się od starych i nowych dróg tym, że nigdy nie jest drogą trwałą. Nie ma ona ustalonych form i nie są z nią związane żadne instytucje. Pojawia się i znika, rządzona przez pewne szczególne, tylko jej przynależne prawa.

Przy wsparciu Kasjopean i z ich wskazówkami Laura była w stanie prowadzić badania i ustalić, że starożytne drogi były w rzeczywistości tym, co obecnie nazywa się Czwartą Drogą, i że jaśniejsze przedstawienie wielu szczegółów Nauki Starożytnej znależć można w pracy Borysa Murawiewa. Niestety Murawiew nie dopracował swojego "BYCIA" w takim stopniu, jak dokonał tego Gurdżijew, w związku z czym - próbując uczyć czegoś, czego sam nie zrozumiał - sporą część przedstawił w dokładnie taki sam sposób, jak w powyższym cytacie zrobił to Gurdżijew. Kasjopeanie skomentowali pracę Murawiewa następująco:

P: Ostatnio pracowaliśmy nad pewnym materiałem Borysa Murawiewa. Dostrzegamy wiele powiązań. Chciałabym zapytać o jego poglądy polityczne, jego idee na temat stworzenia pewnego elitarnego grona, które miałoby pomóc światu w przejściu do - jak to nazywa - cyklu Ducha Świętego. Na ile poprawne są te poglądy Murawiewa?
O: Murawiew, podobnie jak wielu innych, którzy strzegli i przekazali dalej "tradycję", jest jedynie nosicielem, a nie interpretatorem o kompetencjach Mistrza. Prawdziwy Mistrz rozumie naturę "światów" w sensie rzeczywistej, Nadwymiarowej Interpretacji. Murawiew i inni źle zatem rozumieli i interpretowali, myśleli bowiem Hierarchicznymi kategoriami 3. gęstości, które po prostu nie mają tu zastosowania.

Jak zauważył również Gurdżijew:

W każdym razie niemal wszystko, co wiemy o rozmaitych szkołach okultystycznych, masońskich i alchemicznych, wiąże się z taką właśnie imitacją.

Związek pomiędzy Alchemią, Chrześcijaństwem, Poszukiwaniem Świętego Graala i Starożytną Duchową Technologią zostały przestudiowane i wyłożone prostymi słowami w książce Laury, The Secret History of The World.

 

W odpowiedzi na wiele pytań i domaganie się szerszej informacji, wiosną 1999 roku Laura rozpoczęła pisanie i publikowanie w Internecie serii artykułów pod wspólnym tytułem Fala. Przyciągnęło to jeszcze większą uwagę, przeważnie pozytywną, aczkolwiek przyciągnęło również osobistą uwagę pewnych skrajnie zainteresowanych tym grup.

Mężczyzna, któremu nadamy tu pseudonim "Maynerd Most", przedstawiający się jako dziennikarz, badacz i ekspert w temacie Rennes-le-Chateau, pierwszy raz napisał do Laury wiosną 1999 r. Cała wymiana i zakulisowy dramat zostały szczegółowo opowiedziane w Adventures With the Cassiopeans.

Mężczyzna ten, jak się później okazało, miał powiązania - poprzez "Alvina Willeya" (pseudonim) - chyba z jakimś programem CIA, wykorzystującym środowiska zajmujące się alternatywnymi badaniami do kształtowania kulturowych uprzedzeń. Jednakże przez dwa lata Laura nie miała pojęcia o takich rzeczach jak COINTELPRO i podobnego typu działalności, mających na celu osłabić lub zniszczyć każdą osobę, kroczącą ścieżką Prawdy na temat naszej rzeczywistości.

W miarę upływu czasu stawało się coraz bardziej widoczne, że ścieżka Służeniem Innym, wybrana przez Arka i Laurę, NIE była ścieżką wybraną przez Franka Scotta. Nie był to tylko spór osobisty pomiędzy Arkiem i Laurą a Frankiem, ale był doświadczeniem i przedmiotem obserwacji wszystkich innych członków fizycznie obecnej grupy badawczej. Innymi słowy to, że Ark i Laura byli w stanie WIDZIEĆ obiektywną rzeczywistość ich relacji z Frankiem, było konsekwencją asymilacji wpływów B.

Jesienią 2000 roku Frank Scott opuścił grupę. W tym samym czasie Maynerd Most zainicjował dyskusję z Laurą, w której utrzymywał, że jest nowym, walczącym o przetrwanie wydawcą, szukającym dobrych autorów - z ofertą opublikowania jej prac.

Laura uginająca się pod ciężarem pracy przy podtrzymywaniu grupy dyskusyjnej, odpowiadaniu na pytania, edytowaniu i porządkowaniu zapisów z sesji, wyszukiwaniu wskazówek w materiałach i pisaniu artykułów na witrynę, myślała, że Pan Bridges spadł jej z nieba! Korespondując z nim przez prawie dwa lata, Laura czuła, że może mu zaufać, i powierzyła mu niepublikowane, poufne materiały, które on, jak sugerował, pomoże edytować by zapewnić poufność osobom w nich wymienionych, i ufając, że dzieło jej życia jest w dobrych rękach, skoncentrowała się na pisaniu. Powtórzę, że historia ta opisana jest szczegółowo w Adventures With the Cassiopaeans.

O tym okresie Laura pisze tak:

Podczas całego swojego sześcioletniego pobytu w USA Ark nie mógł znaleźć odpowiedniej dla siebie pracy akademickiej, która zgodna by była z profilem jego zainteresowań i własnych prac badawczych - powodów było kilka, m.in. jego status obcokrajowca oraz odmowa pracy dla przemysłu zbrojeniowego. Dało się zaobserwować, że pracy i grantów naukowych było niewiele dla fizyków, którzy nie życzą sobie wykorzystywania ich specjalistycznej wiedzy przez służby wojskowe. I faktycznie, Ark pracował przez jakiś czas na zlecenie Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, ale po trzech latach stało się oczywiste, że będzie musiał albo "wejść w to głębiej", albo się wycofać.

Jeśli chodzi o mnie, w przeszłości pracowałam jako urzędniczka dla stanu Floryda i jako hipnoterapeutka pod patronatem rozmaitych psychiatrów i psychologów (co doprowadziło mnie do późniejszych moich pytań i eksperymentów na temat "zjawisk umysłowych"). W roku 1995 zaczęłam dzielić się niektórymi rezultatami przekazów kasjopeańskich z internetową grupą dyskusyjną. Nie zostało to, delikatnie rzecz nazywając, dobrze przyjęte za wyjątkiem paru osób, które wydawały się być bardziej "w temacie" niż przeciętny typ "new age'owego" poszukiwacza "alternatywnych rozwiązań problemów człowieka i jego miejsca we wszechświecie". Faktem jest, że materiał kasjopeański był wyraźnie gnostyczny w smaku i tonie. To, co Kasjopeanie opisywali jako wielowymiarowe rzeczywistości, przypominało królestwo gnostyckich archontów.

W miarę moich poszukiwań podobieństwa pomiędzy tym materiałem a "podziemnymi źródłami wiedzy", takimi jak sufizm, ezoteryczne chrześcijaństwo, gnostycyzm czy hermetyzm stawały się coraz bardziej oczywiste i dzięki temu stwierdziłam, że powinnam podzielić się materiałem i wynikami moich badań, aby otrzymać opinie od innych; aby - że tak powiem - uczynić mój algorytm bardziej krzepkim.

W 1998 Ark zaczął pomagać mi w tworzeniu strony internetowej. Znalazły się na niej wyniki moich wieloletnich badań historycznych, a także wnioski z doświadczeń na polu paranormalnym i psychologicznym. Te ostatnie opierają się na ponad 25-letnim doświadczeniu w hipnoterapii. Uważałam, że sprawa tak zwanych "istot pozaziemskich" jest ważnym tematem dla badań i rewizji pogądów, jako że ten fenomen jest tak szeroko rozpowszechniony w kulturze amerykańskiej. Będąc hipnoterapeutką, pracowałam z osobami, które twierdziły, że zostały "porwane" przez obych, a moje obserwacje i doświadzenia z podobnymi sprawami przekonały mnie, że jest to intrygujący problem zasługujący na naukowe zbadanie.

Jak wspomniałam, Ark pomagał mi w technicznych aspektach tworzenia strony, a od czasu do czasu dodawał analizy czy komentarze. Nie byliśmy przygotowani, nie spodziewaliśmy się nawet takiego poziomu wniosków, jaki wynikł z tych "zaślubin nauki z mistycyzmem". Owe wnioski doprowadziły do konfrontacji z dziwną właściwością naszego świata - ogromną przepaścią pomiędzy metodami i konkluzjami nauki oraz religii. Uznawałam to za normalne, rozsądne podejście do studiowania religii i mistycyzmu - tak zwanej domeny "paranormalnej" - mniej lub bardziej naukowo, ale widać taka perspektywa miała być potępiona zarówno przez społeczność religijną, jak i w dużym stopniu - naukową.

"Powracamy tu ponownie do problemu, z którym spotykamy się w świecie: że nauka o żywych istotach nie rozwija się wprost proporcjonalnie do nauk zajmujących się obiektami fizycznymi w naszej rzeczywistości".

Zatem można powiedzieć, że jednym z moich protokołów operacyjnych jest studiować religię i mistycyzm - tak zwane domeny "paranormalne" - mniej lub bardziej naukowo, podczas gdy, przy okazji, Ark lubi łączyć "natchnienie" ze swoimi badaniami naukowymi. W obu przypadkach, chcemy to podkreślić, nasze wspólne podejście zmierza do stworzenia hipotez roboczych, które są poddawane testom i obserwacji.

Jak wspomniałam, takie podejście spowodowało znaczącą ilość protestów od "prawdziwych wiernych" różnych religii i tak zwanej społeczności New Age, jak i od osób ze środowisk akademickich, które automatycznie uznały nasze podejście za "nie-naukowe".

Pierwsze ataki na nas nastąpiły głównie z dwóch źródeł: tak zwanej społeczności "metafizycznej" czy New Age oraz fundamentalnych chrześcijan ze Stanów Zjednoczonych. Później dołączyli do nich wyznawcy religii żydowskiej i islamu, którzy sprzeciwiali się poddawaniu idei i tekstów religijnych mniej lub bardziej naukowej analizie. Nie chodziło o to, że takich badań nie przeprowadzano wcześniej, ale większość naukowych badań z zakresu teologii nie jest dostępna publicznie. A ja czytałam je, zastanawiałam się nad nimi i upubliczniłam je. Najwyraźniej było to wielkie nie-nie. Stało się jasne, że "prawdziwi wierni" każdego rodzaju woleli być zostawieni przez naukę w spokoju, ponieważ to umożliwiało im ciągłe oszukiwanie opinii publicznej, w szczególności tych, którzy nie pozostawali pod wpływem "standardowych" religii, ale jednocześnie nie odrzucali podstawowych oszustw nawet "standardowych" religii per se. Napisałam pracę zatytułowaną Who Wrote the Bible, analizującą działania, na których opierają się trzy główne religie monoteistyczne - religie odpowiedzialne za obecny stan świata, który jest, co przyzna każdy, straszny.

Przykre było dla nas to, że kiedy my staraliśmy się zastosować naukę w badaniu metafizyki, aby znaleźć punkt, w którym wszyscy ludzie mogliby żyć w spokoju i zgodzie, najokrutniejszym, uwłaczającym nam atakiem było oskarżenie o próby utworzenia "kultu"! Wygląda na to, że prawdziwe kulty, które staraliśmy się zdemaskować, uznały, że najlepszą obroną jest atak.

Odpowiedzieliśmy na te oskarżenia zachęcając czytelników do CZYTANIA wyników naszej pracy, aby sami mogli stwierdzić, że te zarzuty były bezpodstawne. Jednak wydaje sie, że kiedy słowo "kult" zostanie już wykrzyczane, zachodzi psychologiczna reakcja, która przypomina wykrzykiwanie słowa "pożar" w miejscu publicznym. Całe myślenie i rozumowanie zatrzymuje się, a mózg zostaje sparaliżowany.

Aż do mniej więcej 11 września 2001 roku sytuacja nie była ani bardziej, ani mniej problematyczna, niż byłaby dla każdego z "nową ideą", którą ciężko zaakceptować. Są krytycy i są odpowiedzi na krytykę. Jednakże w połączeniu z 9/11, klimat dla naukowego badania religii i systemów wierzeń uległ w Stanach Zjednoczonych radykalnej przemianie.

Widząc jak religia oraz wierzenia prowadzą masy do aktów prawdziwego szaleństwa, razem z innymi zaczęłam pisać artykuły sprzeciwiające się polityce obecnego prezydenta USA, pana Busha, i jego manipulatorskiemu użyciu chrześcijańskiego fundamentalizmu jako bazy wsparcia, a religii jako jego raison d'etre (usprawiedliwienia istnienia). Szczególnie aktywnie zabierałam głos w sprawie, jeszcze wtedy nadchodzącej, inwazji na Irak i jego okupacji.

Z powodu takiej aktywności staliśmy się celem intensywnych ataków, w których tym razem uczestniczyli fanatycy z tzw. "chrześcijańskiej prawicy", a łatka "kultu" była przypinana nam coraz częściej. Grożono nam śmiercią, nasze dzieci były dręczone psychicznie, a w dwóch przypadkach narażone na utratę życia, otruto naszego psa, nasze (włącznie z dziećmi) imiona i adres zostały opublikowane w internecie z apelem do "prawdziwych wiernych" o przyjście i "zajęcie się" nami (intencją było oczywiście spowodowanie obrażeń fizycznych, być może nawet śmierci).

Ataki polegały na kampanii oszczerstw i zniesławienia przeprowadzanej przez internet, składającej się z najbardziej zuchwałych kłamstw na temat naszej pracy i życia osobistego. Nie byliśmy w stanie robić nic innego, każdą godzinę spędzaliśmy na bronieniu siebie i nie spaliśmy w nocy z obawy przed fanatycznymi fundamentalistami, którzy mogliby podpalić dom.

Oczywiście zgłosiliśmy przypadki gróźb do władz amerykańskich, włącznie z FBI. Odpowiedzi wyglądały mniej więcej tak: "to nie jest nasza jurysdykcja", "każdy może mówić, co chce" i "są ważniejsze sprawy" (po 11 września 2001).

Przedsięwzięliśmy własne śledztwo w sprawie ataków, wynajmując firmę detektywistyczną w celu sporządzenia kompletnych raportów. Opierając się na tych raportach i korzystając z internetu, zdołaliśmy odkryć powiązania atakującej grupy z CIA, która swoją drogą stworzyła kilka "prawdziwych" kultów, włącznie z różnymi guru twierdzącymi, że są "szpiegami" obcych, a także różne "tajemne szkoły" zajmujące się głównie "magią enochiańską" czy innym nonsensem przedostającym się do nas obecnie z hermetyzmu.

Po przeczytaniu "innych" materiałów dostępnych w internecie, może się wydawać, że najprostszą przyczyną ataków na nas było poczucie zagrożenia wynikające z obnażenia ich prawdziwie kultycznych, dochodowych oszustw. Niemniej jednak wciąż pozostaje kwestia kompletnej bierności władz w sprawie zgłoszeń dotyczących wykroczeń ze strony osobników prowadzących kampanię oszczerstw i zniesławienia wymierzoną przeciwko nam. Nie potrafimy tego wyjaśnić. Co więcej, nie potrafimy wyjaśnić, dlaczego nasza praca w szczególności została wzięta na cel, kiedy istnieje tak wiele prawdziwie "kultycznych" grup działających w USA; pozwala im się bezkarnie działać i przeprowadzać oczywiste oszustwa. Zasugerowano, że grupy te są częścią większego "programu kontrwywiadowczego" (COINTELPRO - przyp. tłum.), ale nawet jeśli tak jest, to nie tłumaczy, dlaczego akurat nasza praca stała się obiektem ataków. Chyba że dzieje się tak, bo "podążamy we właściwym kierunku".

Tak się złożyło, że stopniowo staliśmy się świadomi faktu, że nasze podejście do oceniania rzeczywistości w jakimś stopniu w terminach naukowo-gnostycznych - sugerujące, że świat, którego doświadczamy, nasza normalnie pojmowana czaso-przestrzeń, jest "zagnieżdżona" w piątym wymiarze (i mam tu na myśli matematyczne znaczenie tego terminu, NIE w sensie używanym przez tzw. "New Age"), że jest PRAWDZIWA, że nasza rzeczywistość może równie dobrze być "polem bitwy" dla mieszkańców wielowymiarowej czasoprzestrzeni - jest uważane za równie niebezpieczne jak idee gnostyków i Katarów, którzy doszli do podobnych wniosków. Chcę przez to powiedzieć, że istoty ludzkie wydają się być "pionkami" w wielkich i złożonych Tajnych Grach Bogów, a nasze czyny lub ich brak mogą być odbiciem ruchów i manewrów wspomnianych mieszkańców wielowymiarowej przestrzeni, którzy zdecydowanie NIE chcą, żebyśmy zjednoczyli się w świadomości ich istnienia i w tym celu wkładają wielki wysiłek w pomieszanie i usypianie ludzkości. Ponieważ, rzecz jasna, jeśli wiemy o ich istnieniu i ich grach, przestaniemy w nie grać.

I najwyraźniej to jest powodem oskarżeń, że Kasjopea jest "kultem", co jest na tyle dalekie od prawdy, że aż śmieszne!

COINTELPRO.

 

 


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numerze [an error occurred while processing this directive].

 

[an error occurred while processing this directive]