Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza

Rozdział II (fragmenty)



Proste idee są najtrudniejsze do uchwycenia. Umykają nam, ponieważ niezwykła złożoność naszego umysłu powoduje, że wszystko komplikujemy. Tylko proste idee i formuły mają w życiu znaczenie.

Rozważmy teraz relację pomiędzy pojęciami: wiedzieć i rozumieć.

Możemy wiedzieć nie rozumiejąc, ale nie możemy rozumieć nie posiadając wiedzy. Wynika stąd, że rozumienie to wiedza, do której dodano coś nieuchwytnego. Napotykamy prosty problem, ale może on jednocześnie prowadzić do ogromnych trudności.

Od wiedzy do rozumienia przechodzimy w takim stopniu, w jakim przyswajamy wiedzę. Zdolność przyswajania ma swoje ograniczenia: ludzka zdolność pomieszczenia rozumienia jest różna u różnych osób.

Zagadnienie to wiąże się z tym, co nazywamy byciem człowieka. To jedno z podstawowych pojęć wiedzy ezoterycznej i ma ono kilka aspektów. W naszej sytuacji, bycie odzwierciedla zdolność danej osoby do przyswajania.

Wiedza jest rozpowszechniona wszędzie. Jednak jest w stosunku do nas zewnętrzna. Rozumienie jest w nas.

Kiedy wlejemy zawartość butelki do szklanki, ta druga może pomieścić tylko taką ilość, która jest równa jej objętości. Wszystko, co ponadto, przeleje się. Dokładnie tak samo jest z nami. Mamy możność zrozumienia tylko w granicach naszej zdolności do pomieszczenia zrozumienia w naszym Byciu.

Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] pomieścić nie możecie".

Aby być w stanie ewoluować, w ezoterycznym rozumieniu tego pojęcia, musimy ponad wszystko inne nieustannie poprawiać swoje bycie, podnosić jego poziom.

[...] Przede wszystkim musimy sprecyzować, co Tradycja rozumie przez Świadomość i jej pochodne. Zarówno we współczesnym języku, jak i w literaturze filozoficznej słowu świadomość przypisujemy różne znaczenia; czasami uściślane jest przez dodatkowe przydawki. Mamy na przykład takie wyrażenia, jak 'nadświadomość', 'świadomość kosmiczna', etc.

W wiedzy ezoterycznej terminowi Świadomość przypisujemy maksimum znaczenia: ta, która odnosi się do boskiego planu. Pustelnik, biskup Teofan, jeden z najpełniej aprobowanych komentatorów, powiedział: "Droga do doskonałości jest drogą do Świadomości". Nie przypisuje on więc potocznego znaczenia słowu Świadomość.

My nie posiadamy Świadomości. To, co nazywamy świadomością, to tylko jedna z jej pochodnych, ale tylko tyle dostępne jest człowiekowi.

Ogółem istnieją cztery poziomy świadomości: Świadomość - zwana 'absolutną' - i jej trzy pochodne:

Świadomość absolutna
Świadomość prawdziwego Ja
Budząca się świadomość
Podświadomość

Zaczynając od dołu, najpierw mamy podświadomość. To mroczna świadomość, jaką dysponujemy na przykład podczas snu, kiedy to nieprzerwanie kontroluje ona organizm. Ten kierunek podświadomości pewnych funkcji naszego ciała przedłuża się także na stan czuwania.

Dziedzina podświadomości jest bardzo rozległa i w niewielkim stopniu została zbadana. Czasem umieszcza się w podświadomości wszystko to, co nie dociera do budzącej się świadomości. Nie tylko przypisujemy jej odruchy i ogólne funkcje instynktownego życia, co jest poprawne, ale również przebłyski myśli, które wywodzą się z wyższych poziomów i które nazywamy ogólnikowymi terminami, takimi jak intuicja, szósty zmysł etc., co jest błędne. Przyczyna tkwi w tym, że budzącą się świadomość, czystą świadomość, jak czasem bywa nazywana, uważamy za szczyt świadomości.

Wiedza ezoteryczna rozróżnia jednakże dwa poziomy świadomości wyższej niż budząca się świadomość. Nie mamy ich z racji samego urodzenia ani nie nabywamy ich przez zwykłą edukację czy szkolenie. Można je jednak osiągnąć w wyniku właściwie ukierunkowanego szczególnego wysiłku.

Pierwszy z wyższych poziomów to poziom samoświadomości, inaczej zwany świadomością prawdziwego 'Ja'. Ponad nim istnieje poziom Świadomości w pełnym znaczeniu tego słowa.

Te cztery poziomy możemy opisać następująco:

1) Podświadomość jest mroczną świadomością ciała. Jej siła nie zależy od poziomu kulturalnego jednostki. Często stwierdzamy, że pierwotne czy nieskomplikowane istoty mają o wiele silniejszą świadomość swojego ciała niż inteligenci.

2) Budząca się Świadomość jest dzienną świadomością Osobowości. Pomijając przypadki patologiczne, jej zakres i obszerność rozwijają się wraz z kulturowym rozwojem jednostki; jest to subiektywna świadomość 'ja'.

3) Świadomość prawdziwego 'Ja' jest świadomością Indywidualności, inaczej przedstawianą jako obiektywna świadomość indywidualnego 'Ja'.

4) Świadomość jest świadomością absolutną i świadomością Absolutu.

Co do świadomości prawdziwego 'Ja' [możemy powiedzieć, że] znamy ją jako jedyny stały punkt, który w nas istnieje, punkt ukryty za naszą ciągle zmieniającą się osobowością, zawsze wleczoną przez potok naszych myśli, uczuć, namiętności czy doznań, które przechodzą przez nią i wciągają całego człowieka w nierozmyślne działania, których sam później żałuje. Ten stały punkt jest w nas bezstronnym Sędzią, który osądza nasze własne czyny; Sędzią, którego delikatny głos jest często przytłumiony przez wewnętrzną wrzawę lub przez zewnętrzne zdarzenia. Chociaż słaba i bierna, ta zanikająca forma świadomości prawdziwego 'Ja' jest zawsze sprawiedliwa i obiektywna.

Doktryna grzechu i odpowiedzialności za czyny nie miałaby sensu, gdyby nasza świadomość prawdziwego 'Ja' nie ostrzegała nas przed niebezpieczeństwem, kiedy stajemy oko w oko z pokusą. Z drugiej strony, jej obecność w nas umożliwia nam rozwój ezoteryczny w najgłębszym sensie, który, jak już zobaczyliśmy, jest ewolucją ku Świadomości. Ponieważ prawdziwe 'Ja' manifestuje się w człowieku - jakim się urodził - jedynie w formie biernej, ten wewnętrzny Sędzia wydaje werdykty tylko tam, gdzie sama osobowość poddaje swoje czyny jego ocenie.

We współczesnym życiu kontakt z prawdziwym 'Ja' zdarza się raczej wyjątkowo. Jednakże człowiek rości sobie pretensje do bycia 'Ja', jak gdyby był zdolny do działania na poziomie świadomości odpowiadającym temu 'Ja', którego cechy posiadałby - cechy takie jak zdolność do osądzania konsekwencji swoich czynów, nieustannego ćwiczenia swojej woli, zdolność czynienia i zachowywania się [...].

Wystarczyłoby obiektywne sprawdzenie faktów, żeby zdementować te roszczenia. Rozważmy na przykład sposób, w jaki podejmujemy zobowiązania. To jasne, że nie zawsze są dotrzymywane. Jeśli są poważane, to często za cenę wewnętrznej walki.

W rzeczywistości nie działamy na poziomie świadomości odpowiadającej prawdziwemu 'Ja', ale na poziomie budzącej się świadomości, która należy do 'ja' Osobowości. Identyfikujemy się z tym 'ja' niezależnie od tego, jakie przedstawia oblicza. Jego niestabilność kształtuje więc nasze postawy. W danym momencie małe 'ja' albo grupa małych 'ja', które składają się na Osobowość, decydują o czymś i działają. Toruje to dalej drogę dla innych małych 'ja' albo dla innej grupy małych 'ja', które potępiają podjęte działania i ich konsekwencje. Zmiany spowodowane przez wejście na scenę różnych kombinacji wewnątrz Osobowości mogą czasami być tak radykalne - szczególnie kiedy działaliśmy pod wpływem jakiejś namiętności, gwałtownego uczucia, albo w oparciu o błędne kalkulacje - że wydaje się nam, jakby zamiast nas działał ktoś obcy. Nie rozpoznajemy siebie w większości swoich decyzji, których gorzko żałujemy.

Istnieje znacząca luka pomiędzy tym, co człowiek szczodrze przypisuje sobie, czyli cechami prawdziwego 'Ja', a tym, co naprawdę jest jego. Osiągnięcie jednakże poziomu świadomości, który odpowiada temu prawdziwemu 'Ja', leży w zakresie możliwości, czy nadziei - jak powiedział Apostoł Paweł. Ale zanim to, czego posiadanie ktoś sobie przypisuje, może stać się jego, musi on wykonać znaczącą ilość świadomej pracy nad sobą.

Jak długo, wbrew całej oczywistości, człowiek pozostaje pewny siebie, im bardziej jest ciągle z siebie zadowolony, tym bardziej podtrzymuje życie w absurdzie i niekonsekwencji, biorąc swoje pragnienia i iluzje za rzeczywistość. Musi przejść przez poważne bankructwo i upadek moralny, a jedno i drugie musi stwierdzić i zaakceptować nie usiłując ich łatać. Dopiero wtedy zaczynamy szukać i dopiero wtedy odkrywamy powody do pracy nad sobą, i dopiero wtedy uzyskujemy potrzebną do tego siłę. To prawda zawsze i wszędzie. Jest tylko jeden wyjątek: ci sprawiedliwi, dla których taka praca jest radością; ponieważ są sprawiedliwi, nie muszą stwierdzać takiego bankructwa. Ale któż pośród nas jest sprawiedliwy? Kto jest chociażby dobrej wiary?

W taki czy inny sposób wszyscy jesteśmy zepsuci. Nawet jeśli codzienne życie wskazuje na coś przeciwnego, człowiek myśli o sobie jako o istocie w pewien sposób ważnej. Opinia ta jest konsekwencją wadliwości naszych poglądów. W rzeczywistości wszyscy jedziemy na jednym wózku. Chociaż nawet oni są inni, dla każdego z nas algebraiczna suma naszych zalet i naszych wad jest prawie taka sama. Nie możemy podlegać fałszywym iluzjom: wielkość tej sumy nie jest duża. Jest nieskończenie mała i jako taka zmierza do zera, którym jest Śmierć.

Stworzenie z tej 'nieskończenie małej' jedności opartej na uśpionych zdolnościach, których posiadanie sobie przypisujemy, jest tym, czego wiedza ezoteryczna spodziewa się po tych, którzy ją studiują. Traktuje ich ona jak ludzi chorych, do których stosuje się zasada głoszona przez Jezusa: 'Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają'.

Problem z uczynieniem z siebie jedności, zaczynając praktycznie od niczego, stawia nas ponownie wobec kwestii bycia, tym razem jednak w nieco inny sposób. Działa to, mówiąc językiem Alchemików, przez przemianę, transformację sztucznej egzystencji - której wartość jest co najwyżej potencjalna - w prawdziwe istnienie. Odbywa się to poprzez uświadomienie sobie tego potencjału. Działa przez stale rosnący poziom naszego bycia. Praca ta ma być wykonana stopniowo, zgodnie z pewnym określonym programem.

Rozróżniamy cztery odrębne poziomy bycia, związane z czterema poziomami świadomości: wyższy poziom bycia i trzy niższe.

Tak jak w przypadku świadomości, wyższy poziom bycia spoczywa na poziomach niższych. Najniższy ze wszystkich poziomów właściwy jest każdemu żyjącemu ciału, ale rozciąga się na szeroką skalę wartości. Pewne zwierzęta, zwłaszcza spośród wyższych ssaków, sięgają następnego wyższego poziomu, poziomu ludzi. Tak więc, na przykład, większość ssaków może mieć i ma wyobrażenie obiektów i zjawisk, których funkcja normalnie należy do niższego poziomu ludzkiej budzącej się świadomości. Ale nie mogą one pójść dalej; nie mają zdolności uogólniania, dzięki której człowiek tworzy swoje pojęcia.

Trzeci poziom bycia, który odpowiada świadomości prawdziwego 'Ja', to poziom ezoterycznie rozwiniętego człowieka, prawidłowo zwanego żywym: człowieka, który posiadł stałe, niezachwiane prawdziwe 'Ja'. W końcu czwarty poziom należy do człowieka doskonałego czy zupełnego: tego, który przez ezoteryczny rozwój osiągnął szczyt ewolucji, jaki możliwy jest w warunkach naszej planety.

Kwestia bycia jest ściśle powiązana z problemem mocy. Wskazywaliśmy już, że człowiek, który nie ma w sobie nic poza niestałym, zmiennym i sztucznym 'Ja', nie ma - i nigdy mieć nie może - żadnej trwałości idei czy zachowań. Dlatego właśnie nie może on czynić.

Ustaliliśmy już relację, która istnieje pomiędzy pojęciami wiedzieć i rozumieć. Czas teraz ustalić relację pomiędzy pojęciami: wiedza i umiejętność. Łatwo możemy zrozumieć, skąd wzięło się stwierdzenie, że nie ma możliwości bezpośredniego przejścia od wiedzy do umiejętności. Generalnie swoje nieudane próby zrobienia czegoś tłumaczymy brakiem woli. Nie jest to poprawne. To nie woli, ani - dokładniej - intensywności pragnienia brakuje w tych przypadkach; ściśle mówiąc, brakuje nam bycia, które najpierw pozwoliłoby nam zrozumieć wiedzę, którą posiedliśmy, i w ten sposób zdobyć moc, która da dostęp do umiejętności. Łańcuch ten przedstawiałby się następująco:

(forma bierna)
wiedza - bycie - zrozumienie

(forma czynna)
bycie - zrozumienie - umiejętność


Jak powiedzieliśmy, przyswojenie wiedzy jest stosunkowo łatwe. Istotnie trudniejsze jest przyswojenie bycia. Ale to właśnie bycie prowadzi nas ku rozumieniu, a stąd ku umiejętności. Formuła ta pozostaje niezmienna w każdej sferze i każdej dziedzinie.

 

Jesteś gościem o numberze .