Cykl Artykułów Pod Tytułem

FALA

Rozdział XII

Róże najlepiej rosną na gnoju!

Autorka: Laura Knight-Jadczyk


Wracając do tematu rzetelności i oszukiwania podczas tego zbliżania się Fali, spójrzmy na fragment przedstawiony na początku 10-tego odcinka Fali, tym razem w pełniejszym kontekście:

09-02-95
P: (L) A teraz, czy moglibyście powiedzieć nam coś o tym rzekomym "Pasie fotonów"?
A: Kluczowym zagadnieniem pozostaje interpretacja. Wiadomości są prawdziwe, interpretacje są różnie trafione. Kiedy zatem ktoś mówi o "Pasie Fotonowym", może rzeczywiście myśleć o jakimś pojęciu i nadawać mu nazwę.
Q: (L) Chodzi wam o to, że różne osoby widzą coś i tylko opisują to w granicach swojej wiedzy?
O: Na pewnym poziomie, tak.
P: (L) Czy istniała jakaś harmoniczna konwergencja, tak jak to reklamowano w tej metafizycznej społeczności?
O: Dla tych, którzy wierzyli w istnienie jakiejś harmonicznej konwergencji, rzeczywiście jakaś harmoniczna konwergencja istniała.

P: (L) Czy tej planecie, lub na niej, zdarzyło się coś obiektywnej, materialnej natury, co zwiększyłoby lub zmieniło jej energię?

O: Czy zauważyłaś jakieś zmiany?
P: (L) Nie. Jeśli w ogóle coś, to że jest obiektywnie coraz gorzej.
O: Czy zauważyłaś jakiekolwiek wyraźne, oczywiste, materialne zmiany?
P: (L) Nie. Ale może jest tak z mojego powodu. Może to dlatego, że jestem uparta i sceptyczna.
O: Czy ktokolwiek inny w tym pokoju zauważył jakieś wyraźne lub oczywiste zmiany?
P: (S) Jaka to była data? (L) Chyba 08.08.88. (S) Myślałem, że ma to coś wspólnego z 11.11. dziewięćdziesiątego któregoś...

O: Cóż, oczywiście skoro przypomnienie sobie daty przysparza tyle trudności, można przypuszczać, że materialne zmiany na planecie się nie zdarzyły. Bo gdyby się zdarzyły, czyż nie zapamiętalibyście ich daty?

P: (L) Tak. Stwierdzono później, że przez następny miesiąc po tej harmonicznej konwergencji nie było żadnego uprowadzenia. Czy to prawda?
O: Nie. Nie było żadnej przerwy w tym, co wy określacie mianem uprowadzania, w owym czasie, według waszego sposobu mierzenia go.

W naszych staraniach utrzymania dokładności i czystości źródła, konsekwentnie opieraliśmy się "standardom" channelingowych technik transu, "telepatii" itp. Zbyt łatwo można "zastąpić" obiektywną rzeczywistość subiektywnym, emocjonalnym myśleniem, zwłaszcza wtedy, gdy obiektywna rzeczywistość jest, z ludzkiej perspektywy, nieprzyjemna. Jak zauważyliście w poprzednich dyskusjach, większy potencjał zniekształceń występuje wówczas, gdy zwiększa się gadulstwo. Innymi słowy, wydaje się, że w "gadatliwe" źródło z większą łatwością można wprowadzić zniekształcenia.

Wróćmy teraz do obaw korespondenta, który napisał:

Obcy dokonają inwazji, w takiej czy innej formie, poczynając od teraz do 2018 roku [faktycznie Kasjopeanie podali okres 18 lat od 1994 lub rok 2012] lub coś koło tego, co wywoła jeszcze więcej strachu i zamieszania niż mamy teraz, następnie spróbują nas przejąć lub unicestwić albo pozwolą, żeby dokonały tego zmiany na Ziemi, a następnie obsieją Ziemię własną rasą. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy to wszystko będzie się działo, uderzy fala i połowa Ziemi (ludzie oraz połacie ziemi) będzie przeskakiwać do 4-tej gęstości i z powrotem, aż w końcu przejdzie całkowicie. Ci z nas, których nie wymiotą zmiany na Ziemi lub pracowite jaszczurki, i nie pójdą do strefy zmarłych, czyli do 5-tej gęstości (by tam zdecydować, co dalej robić), odnajdą siebie na Ziemi 4-tej gęstości, która - jak dla nas - będzie wyglądać bardzo dziwacznie, i będą potrzebowali trochę czasu, żeby przywyknąć, i to tylko po to, by znaleźć się w tej samej środowiskowo sytuacji, [z] czwartogęstościowymi oriończykami i jaszczurkami próbującymi manipulować nami i kontrolować nas, tak jak robili to tutaj przez tysiąclecia.

W skrócie, jak sama powiedziałaś Kasjopeanom, obrazek jest paskudny. Odpowiedzieli, że chyba uważasz, iż tylko dobre doświadczenia są pożyteczne, otóż nie, ale zazwyczaj występuje przynajmniej mieszanka dobrego i złego, a tymczasem w ich scenariuszu czeka nas wysoko ustawiona poprzeczka, ale bez materaca po drugiej stronie. (ciap)

Chciałabym powiedzieć, że ten scenariusz, choć wydaje się być dokładnie tym, o czym mówili Kasjopaeanie, jest tylko PRAWDOPODOBNĄ PRZYSZŁOŚCIĄ. Tak więc, odpowiadając na tę kwestię, pragnę przedstawić tutaj fragment pewnej szczególnej sesji, w której dyskusja dotyczyła mojego własnego doświadczenia.

Aby zarysować wam tło, powtórzę to, o czym wspominałam już wcześniej: do pewnego momentu nawet nie pamiętam, żebym widziała "obce" istoty albo doświadczała ich obecności czy też "uprowadzeń", tak żebym mogła wyraźnie stwierdzić, że zaistniało to, czy to fizycznie czy w wyobraźni. Budząc się DOKONYWAŁAM niepokojących odkryć dotyczących mojego stanu, mam też senne wspomnienia o bardzo dziwnych rzeczach, które wtedy odnosiły się do jakiejś fizycznej lub materialnej anomalii, co natychmiast "zamiatałam pod dywan". Jednakże w poniższym wypadku, OBUDZIŁAM się w nocy w związku z bardzo dziwnymi działaniami, co opisałam pełniej w innym miejscu na stronie. Teraz chciałabym się skupić na LEKCJI na temat tego, jak to doświadczenie stosuje się do GLOBALNYCH warunków. Spójrzmy więc ponownie na to samo, zredagowane i uporządkowane w taki sposób, by łatwiej było uchwycić to, o co mi chodzi:

23-07-95
P: (L) Pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi na myśl, to doświadczenie, które miałam kilka nocy temu. Wydaje się, że było to coś w rodzaju interakcji pomiędzy mną a czymś "innym". Czy moglibyście mi powiedzieć, czym było to doświadczenie?

O: Przesłanianie się tych rzeczywistości.
P: (L) Czym jest przesłanianie się rzeczywistości?
O: Jest wtedy, kiedy centra energetyczne są w konflikcie.
P: (L) Jakie centra energetyczne są w konflikcie?
O: Myślowe centra energetyczne.
P: (L) Czyje myśli?
O: Myśli są podstawą całego stworzenia. Ostatecznie, gdyby nie myśl, nic by nie istniało. Czy tak?

P: (L) Prawda.
O: Dlatego ścierające się centra energetyczne włączają schematy myślowe. Możesz to zinterpretować jako krzyżowanie się energii wzorców myślowych...

P: (L) Wydawało mi się też, że miałam świadomość obecności kilku mrocznych, pająkowatych postaci stojących rzędem obok łóżka, czy to wrażenie było poprawne?
O: Można by je [postacie] opisać jako specyficzne projekcje centrum myślowego.
P: (L) Chyba walczyłam i stawiałam opór tym działaniom.

O: To był twój wybór. [...]

P: (L) Na którym poziomie gęstości owe centra myślowe głównie się koncentrują
O: Centra myślowe nie koncentrują się na żadnym poziomie gęstości. Właśnie o to chodzi. Nie całkiem jesteś obznajomiona z prawdą na temat tego, czym są myśli. Mówiliśmy do ciebie na wielu poziomach i precyzowaliśmy wiele zagadnień obejmujących poziomy gęstości, ale myśli są czymś całkiem odmiennym, ponieważ przenikają przez wszystkie poziomy gęstości na raz. A teraz pozwól, że zadamy ci pytanie. Nie widzisz teraz, jak to jest możliwe?
P: (L) Tak. Ale próbuję zidentyfikować te ścierające się centra myślowe. Jeśli dwa centra myślowe, lub więcej, są w konflikcie, to rozumiem to tak, że są one wzajemnie sobie przeciwstawne.
O: Poprawne. [...]
P: (L) W porządku. W tym doświadczeniu czułam, że moje ciało jest sparaliżowane, co powodowało ten paraliż?
O: Tak. Oddzielenie uwagi. Jest to zdefiniowane jako dowolny punkt ścieżki, w którym czyjaś uwaga jest tak totalnie skupiona na jednym wycinku myśli, że czasowo wycofują się wszystkie inne poziomy uwagi, uniemożliwiając tym samym bycie świadomym swojej fizycznej a także psychicznej rzeczywistości. To daje wrażenie paraliżu. Rozumiesz?
P: (L) Tak. A co pobudza takie całkowite skupienie uwagi?
O: Jakieś zdarzenie, które chwilowo kieruje procesy umysłowe na boczny tor.
P: (L) Jakie zdarzenie może do tego stopnia przekierować procesy umysłowe?

O: Dowolne.

P: (L) A w tym konkretnym wypadku, co to było?
O: Było to przesłanianie się energii wywołane ścierającymi się centrami myślowymi. Ilekroć dwie przeciwstawne części rzeczywistości przecinają się, wywołują to, co określamy jako tarcie, które w niemierzalnej ilości tego, co nazywacie czasem, który oczywiście nie istnieje, tworzy nie-istnienie, czy też zatrzymanie ruchu wszystkich funkcji. Można to nazwać ścieraniem się. Pośrodku, czy też w punkcie przecięcia się przeciwstawnych istnień, zawsze znajdziemy zerowy czas, zerowy ruch, zerowy transfer, zerową wymianę. Teraz pomyśl o tym. Przemyśl to dokładnie.
P: (L) Czy to znacza, że w zasadzie byłam w stanie nie-istnienia?
O: Cóż, nie-istnienie tak naprawdę nie jest właściwym określeniem, trafniejsze byłoby nie-płynne istnienie. Rozumiesz?
P: (L) Tak. Czy to było jakby zamrożenie?
O: Zamrożenie, tak jakby.

P: (L) Czy odniosłam jakąś korzyść z tego doświadczenia?
O: Wszystkie doświadczenia są potencjalnie korzystne.
P: (L) Czy to doświadczenie mogło być dla mnie szkodliwe?
O: Wszystkie doświadczenia mogą być szkodliwe. Czy teraz widzisz podobieństwa? Mówimy tu o dowolnych przeciwstawnych siłach natury - gdy występują wspólnie, skutek może być różny, od skrajnego po jednej stronie, do skrajnego po drugiej. Ale mogą się one też idealnie, symetrycznie zrównoważyć pośrodku lub zrównoważyć się częściowo, po jednej lub drugiej stronie. Dlatego wszystkie możliwości urzeczywistniają się w punktach przecinania się rzeczywistości. [...]
P: (L) Czy któreś z tych ścierających się centrów myślowych lub energii stanowiło część mnie?
O: Tak.
P: (L) I zostało zaćmione wskutek oddziaływania z energią centrum myślowego, będącego czymś albo kimś innym, bądź tego czegoś/kogoś częścią?
O: A może było to ścieranie się jednej energii centrum myślowego, będącej częścią twojego procesu myślowego z inną energią centrum myślowego, która była inną częścią twojego procesu myślowego? Zadamy ci to pytanie i pozwolimy przemyśleć.
P: (L) Czy zdarza się, żeby osoby, które mają świadomość lub którym wydaje się że mają świadomość, że doświadczyły "uprowadzenia", w rzeczywistości oddziaływały z jakąś częścią siebie?
O: Jest to wysoce możliwe. Teraz, zanim zadasz kolejne pytanie, zatrzymaj się i pomyśl przez chwilę: jakie możliwości to otwiera? Czy istnieje tu jakaś granica? A jeśli tak, to gdzie? Czy nie jest to obszar warty zbadania? Podamy przykład - tylko jeden przykład, żebyś go sobie przetrawiła. A co, jeśli scenariusz uprowadzenia mógłby rozegrać się tak, że projekcja twojej duszy w tym, co postrzegasz jako przyszłość, może powrócić i uprowadzić projekcję twojej duszy w tym, co postrzegasz jako teraźniejszość?
P: (L) Och, ojej! To się zdarza?
O: To jest pytanie, które sama powinnaś sobie zadać i przemyśleć.
P: (L) Dlaczego miałabym to zrobić sobie samej? (J) By zdobyć wiedzę o przyszłości.
O: Czyż nie ma na to bardzo wielu możliwych odpowiedzi?
P: (L) Cóż, to było chyba bardzo przerażające i negatywne doświadczenie. Jeśli tak to się przedstawia, to: a) być może jest tylko moja percepcja, albo b) tam, w przyszłości, nie jestem zbyt sympatyczną osobą! (J) A może przyszłość nie jest zbyt przyjemna. Również wiedza, którą o niej zdobyłaś, nie jest przyjemna.
O: Albo jest to jedna z możliwych przyszłości, ale nie wszystkie? A ścieżka wolnej woli nie łączy się z nimi wszystkimi?
P: (L) Boże! Mam nadzieję, że tak jest.
O: Czy teraz widzisz korzyści w zwolnieniu tempa i wyzbyciu się uprzedzeń przy zadawaniu tak ważnych pytań? Widzisz, kiedy za szybko gnasz w procesie uczenia się i zbierania wiedzy, to jakbyś pędziła drogą nie zatrzymując się, żeby sprawdzić, co masz pod nogami. Czasami można przegapić złote monety i szlachetne kamienie ukryte w szczelinach drogi. [...]
P: (L) W porządku, gdy doświadczyłam tego zdarzenia, powinnam przyjąć, że jakaś część mnie, być może przyszłego 'ja', oczywiście one wszystkie są równoczesne, ale tak dla odniesienia, wróciła i oddziaływała z moim obecnym 'ja' w celu jakiejś wymiany?
O: To jest pytanie, które najlepiej zostawić tobie do zbadania, więcej wiedzy zdobędziesz samodzielnie się nad tym zastanawiając, niż szukając odpowiedzi tutaj. Jednakże, musimy zasugerować, że robisz to, żeby zyskać dużo, bardzo dużo wiedzy rozpatrując samodzielnie te pytania i pracując w sieci, tak jak to robisz. Nie bądź sfrustrowana, ponieważ odpowiedzi, które uzyskasz w wyniku własnych przemyśleń, naprawdę bardzo dużo ci wyjaśnią, a doświadczenie, które przeżyjesz, będzie warte tysiąca radosnych żyć pełnych przyjemności.

Co możemy wydedukować z dyskusji o Przesłanianiu się Rzeczywistości?

Pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to wynik rozmowy, jaką miałam z inną Poszukującą na tej Drodze, która odwiedziła mnie kilka dni temu. Było trochę wydarzeń w moim życiu, o których nie jestem jeszcze gotowa mówić publicznie, ale którymi podzieliłam się z tą kobietą w trakcie naszej dyskusji. W którymś momencie zwróciła ona uwagę, że jej zdaniem moje życiowe doświadczenia były w skali mikrokosmicznej przykładem bitwy pomiędzy siłami dobra i zła - że moje ciało fizyczne, dusza i umysł były polem bitwy. Uważała że "dobrzy faceci" wygrali, ponieważ ostatecznie wszystkie te fizyczne, umysłowe i duchowe zniszczenia, które zaczynały działać przeciwko mnie, zostały uzdrowione, odwrócone i/albo przywrócone do właściwego funkcjonowania i równowagi.

Jest to, w pewnym sensie, prawdziwe. Ale co to oznacza, jeśli zastosujemy to Globalnie? Albo chociaż do niektórych innych osób?

Kasjopeanie powiedzieli, że doświadczyłam ścierania się centrów myślowych. Zostało to później rozszerzone:

"Mówimy o dowolnych przeciwstawnych siłach natury - gdy występują wspólnie, skutek może być różny, od skrajnego po jednej stronie, do skrajnego po drugiej. Ale mogą się one też idealnie, symetrycznie zrównoważyć pośrodku lub zrównoważyć się częściowo, po jednej lub drugiej stronie. Dlatego wszystkie możliwości urzeczywistniają się w punktach przecięcia rzeczywistości. [...]

Kazano mi przemyśleć powiązane z tym zagadnienia i powiedziano, że: "odpowiedzi, które uzyskasz w wyniku własnych przemyśleń, naprawdę bardzo dużo ci wyjaśnią, a doświadczenie, które przeżyjesz, będzie warte tysiąca radosnych żyć pełnych przyjemności." Mówiąc najprościej, doświadczenie "Przesłonięcia się Rzeczywistości" doprowadziło mnie do pełnej percepcji rzeczywistości, co przejawiło się w tak zwanym "obiektywnym spojrzeniu", o którym już dyskutowaliśmy. Co więcej, doprowadziło mnie do dokonania wyborów - wyborów zmieniających życie - które skutecznie zmieniły moją rzeczywistość. Być może w bardzo dosłownym sensie. W jednej z sesji padła uwaga podkreślająca ten punkt:

04-01-97
O: Z powodu podanych już informacji, które są elementarne moja droga Martin, elementarne!
P: (L) Ja już NIE jestem Martin! Ej tam!
O: Jesteś, w alternatywnej rzeczywistości.

"Martin" to moje nazwisko z poprzedniego małżeństwa.

Tak więc, gdy rzeczywistości się "przysłoniły", gdzieś na głębokim poziomie dokonany został "wybór", czy zamierzam kontynuować życie w "myśleniu życzeniowym " zorientowanym STS, w którym wszystko stanie się "miłością i światłem", jeśli tylko będę dalej starała się "naprawiać to", co tworzy istniejący stan rzeczy bycia "pożywieniem" dla istot z wyższych gęstości, czy też zamierzam PRZEJRZEĆ na własne oczy. Wygląda na to że, mój wybór, by "oprzeć się" temu co miało miejsce, był symbolem "przesunięcia", które następnie zaczęło się manifestować w moim zwykłym życiu jako zmieniające życie wybory.

"A co, jeśli scenariusz uprowadzenia mógłby rozegrać się tak, że projekcja twojej duszy w tym, co postrzegasz jako przyszłość, może powrócić i uprowadzić projekcję twojej duszy w tym, co postrzegasz jako teraźniejszość?"

Wygląda na to, że jeśli dalej trwałabym w "starym życiu", w subiektywnej wersji rzeczywistości "życzeniowego myślenia", (gdzie w tej alternatywnej rzeczywistości wciąż nazywałam się "Martin"), doprowadziłoby mnie do tego punktu czasoprzestrzeni, gdzie STAŁAM SIĘ tymi okropnymi stworzeniami, które próbowały mnie uprowadzić!

Tak więc, NIE zmieniłam swojej rzeczywistości przez "wizualizację", "afirmacje" czy inne standardowe nauczania o "tworzeniu swojej własnej rzeczywistości".Jeśli coś rzeczywiście zrobiłam, było to coś dokładnie przeciwnego. Naprawdę stało się tak, że otworzyłam oczy i... kompletnie straciłam nadzieję co do świata, który zawsze był tylko pełen ciemności, oszustw, przerażenia i bólu.

Zastanawiam się, czy to właśnie zobaczył Don Elkins. Jeśli tak, to naprawdę przykre, że nie miał on informacji o tym, jak bardzo ten stan jest istotny i w jaki sposób może być wykorzystany przez mroczne siły w wykolejaniu duchowego poszukiwacza, który MUSI przejść przez to wszystko, by się Ponownie Narodzić.

W jaki sposób ktoś staje się "Ponownie Narodzonym"? Jest to tak samo - jeśli nie o wiele bardziej - traumatyczne, jak pierwsze narodziny! Biorąc pierwszy swój oddech w "nowej rzeczywistości", podjęłam świadomą decyzję, by OGRANICZYĆ SWÓJ UDZIAŁ w tym oszukaństwie narzuconym ludzkości. Świadomie zdecydowałam, że nie będę już dłużej okłamywać - siebie ani nikogo innego - w kwestii tego, jak się czuję lub czego pragnę. Nie chciałam dalej kłamać o tym, co lubię a czego nie lubię, co chcę, a czego nie chcę robić. Nie chciałam dłużej okłamywać siebie, że moje cierpienie i ofiary przyniosły komukolwiek jakąś korzyść, stało się bowiem dla mnie jasne, że to NIE jest prawda. Było to kłamstwem lub złudzeniem. Po krótce, nie zamierzałam dłużej okłamywać się co do rzeczywistości. Kiedy patrzyłam na kwiat, chciałam pamiętać o rozkładzie i śmierci w ziemi, z której kwiat pobiera pokarm. Kiedy patrzyłam na kota lub psa, chciałam pamiętać o pchłach i pasożytach, o zabijaniu i zjadaniu innych stworzeń, co cały czas dzieje się w zwierzęcym świecie. Kiedy patrzyłam na piękne i spokojne jezioro, chciałam pamiętać lawinę chorób wywołujących opfite mnożenie się organizmów pod lśniącą, lustrzaną powierzchnią.

Brzmi dziwacznie, prawda? Ale wywołało to osobliwy efekt.

Ponieważ już nie okłamywałam się na temat czegokolwiek co istnieje, a tym bardziej na temat całej siebie, swojej natury, swojego bycia, miałam możliwość wolnego wyboru TEGO, co ma się w każdej chwili zamanifestować. Wiedząc o wszystkich tych "ciemnościach" istniejących wewnątrz mnie, w samym DNA, w moim ciele, w mojej "rozwiniętej" jaźni, wiedząc, że doświadczyłam wielu żyć, gdzie siałam śmierć i zniszczenie lub cierpiałam to samo z rąk innych, mogłam swobodnie WYBIERAĆ. Dalej, wiedziałam, że to BYŁ swobodny wybór! Jeśli wybrałabym podążanie ścieżką STS, by pogrążyć się znów w iluzji, nie było w tym żadnej winy. Jak powiedział RA: WSZYSTKO CO JEST nie zamyka oczu ani na ciemność, ani na światło.

Nie było już winy w niczym. Jest po prostu TO CO JEST. Taka jest NATURA. Taki jest BÓG.

Przypomniałam sobie scenę ze sztuki Tennessee Williamsa "Nagle, zeszłego lata", gdzie pani Venable mówi:

Zobaczyliśmy Encantadas, ale na Encantadas widzieliśmy coś, o czym Melville nie napisał. Widzieliśmy, jak wielkie morskie żółwie wypełzają z morza, by jak co roku złożyć jaja... Raz na rok żółwia samica wypełza z tropikalnego morza na gorące piaski wulkanicznej wyspy, by wykopać dół w piasku i ulokować tam jaja. Trwa to długo i jest przerażające, składa jaja w piaskowych dołkach, a gdy już to zrobi, wyczerpana żółwia samica pełznie z powrotem na wpół martwa do morza. Nigdy nie zobaczy swojego potomka, ale my owszem. Sebastian dokładnie wiedział, kiedy wyklują się jaja, więc wróciliśmy tam na czas, by to zobaczyć.

To potworne. Encantadas, te hałdy wygasłych wulkanów były w tym czasie świadkami wylęgających się morskich żółwi i ich desperackiej ucieczki do morza! Wąska plaża w kolorze kawioru cała się ruszała! Ale niebo podobnie, też było w ruchu... Pełne drapieżnych i wrzeszczących ptaków... okropne dzikie wrzaski mięsożernych ptaków. Nad wąską czarną plażą Encantadas, nowo wyklute morskie żółwie wygramoliły się z piaskowych dołków i zaczęły swój wyścig do morza... by uciec żarłocznym ptakom, które sprawiły, że niebo stało się prawie tak czarne jak plaża!

A piasek cały ożył, cały ożył, ponieważ wyklute morskie żółwie uciekały w kierunku morza, podczas gdy ptaki unosiły się i spadały by zaatakować, unosiły się i spadały by zaatakować! Nurkowały zawzięcie na te wyklute żółwie, przewracały je wystawiając ich miękkie spody, chwytały te odkryte spody, rozdzierały je i zjadały ciała. Sebastian domyślał się, że prawdopodobnie tylko niewielki promil z nich zdoła uciec do morza...

Mój syn usiłował odnaleźć w tym wszystkim Boga, mam na myśli jego prawdziwe oblicze... Spędził cały upalny tropikalny dzień na bocianim gnieździe szkunera, przyglądając się plaży, dopóki nie zrobiło się za ciemno, by cokolwiek dostrzec. I kiedy zszedł na dół, powiedział: "No dobra, zobaczyłem Go!" - miał na myśli Boga. Przez kilka kolejnych tygodni miał gorączkę i wciąż o tym majaczył. [Huffer, 1958]

Podobnie ja, miałam swoje własne doświadczenie z "morskim żółwiem" i tak, byłam po tym przez dłuższy czas chora. Co ciekawe, w obliczu rozwiania się wszystkich bajek o świecie, w które zawsze wierzyłam, nie byłam w stanie płakać. Przynajmniej nie w taki zwyczajny sposób. Ból był zbyt głęboki dla zwykłych łez. Stało się coś innego - cały mój system prawie zupełnie się zamknął. Dosłownie płakałam krwią. Moje oczy obrzmiały od zapalenia, którego nie dawało się wyleczyć żadnymi medykamentami. (Poszłam nawet do specjalisty, nic to nie pomogło). Z oczu bez przerwy lało się coś, co nazywają surowiczokrwistym płynem - krew i surowica - i to w takich ilościach, że spływało mi po policzkach tygodniami. Naprawdę zrozumiałam, co znaczy, kiedy się mówi: "Niech ktoś przejmie ten puchar ode mnie!" Patrzyłam na rzeczywistość, a ona niemal mnie zabiła.

Jedyne, co mogło stanowić o jakiejś różnicy, to co ostatecznie zdecyduję zrobić z tą wizją. Klucz znajduje się w powyższym fragmencie materiału Cassiopaean:

... jest to jedna z możliwych przyszłości, ale nie wszystkie? A ścieżka wolnej woli nie łączy się z nimi wszystkimi?

P: (L) ) Chyba walczyłam i stawiałam opór tym działaniom.
O: To był twój wybór. [...]

Nie bądź sfrustrowana, ponieważ odpowiedzi, które uzyskasz w wyniku własnych przemyśleń, naprawdę bardzo dużo ci wyjaśnią, a doświadczenie, które przeżyjesz, będzie warte tysiąca radosnych żyć pełnych przyjemności.

A teraz, znowu stajemy twarzą w twarz z naszym obiektywnym obrazem rzeczywistości i z naszą WOLNĄ WOLĄ.

WIEDZIAŁAM, że "ZOBACZYŁAM Boga". Ostatecznie jednak WYBRAŁAM KOCHAĆ go. Powiem więcej, z własnego wyboru pozwolilam tymże aspektom Boga UJAWNIĆ się WE MNIE, były to Miłość, Piękno i Prawda jako WYBÓR Z WOLNEJ WOLI. Nie wybrałam ze STRACHU, nawet ukrytego strachu, jaki jest obecny u większości ludzi lgnących do programu "miłość i światło" i odpuszczających sobie wszelką wiedzę o ciemności.

Gdyby ktoś był świadkiem takiego zdarzenia jak to z wykluwającymi się żółwiami, to czy słuszne byłoby ratowanie żółwi, a zabijanie czy płoszenie ptaków? Obydwa gatunki reprezentują aspekty, czy też "Oblicza" Boga, i obydwa mają prawo istnieć w swoim kontekście i przetrwać na swój własny sposób, wtrącanie się byłoby więc niewłaściwe. Miałam jednak nadzieję, że niektóre dzieci żółwi czują, że trzeba zaczekać do zmroku i wtedy popędzić do morza! Być może właśnie tak odnoszą się do nas Kasjopaeanie - tyle że w nieco bardziej złożony sposób.

Gdy kochasz swojego kota lub psa, czy kochasz go mniej przez to, że zjada lub zabija inne stworzenia? Co z tego, że on tego nie potrzebuje robić w miłym, ciepłym, ludzkim domu, gdzie obiadek ma na zawołanie? Zostaw go samemu sobie na dworze, a wkrótce wystarczy mu zjeść cokolwiek tam upoluje. Czy odrzucisz go, będziesz mniej kochać, albo będziesz udawać że on - i cała psia rasa - nie istnieje?

Czy ten "konsumpcyjny aspekt" naszej rzeczywistości jest trudniejszy do zaakceptowania, gdy rozciąga się na poziom "świadomości", takiej jak ludzka? Czy mamy przez to nie kochać wszystkiego, co istnieje jako część Natury, jako część Boga, nie akceptować tego i nie pozwolić, by BYŁO takie jakie JEST - nawet kiedy jednocześnie radzimy sobie z delikatnym aspektem zapewniającym naszemu własnemu trwaniu prawo do istnienia i bycia?

Jeśli więc to robimy, i dalej, jeśli WYBIERAMY maksymalnie możliwe ograniczenie swojego udziału w przejawianiu się konsumpcji, czy możemy uważać, że nauczyliśmy się jednej z najbardziej wartościowych lekcji o naszej rzeczywistości? Lekcji o tym, czym naprawdę jest Miłość? Że Miłość to kochać WSZYSTKO, bezwarunkowo, bez potrzeby czy pragnienia zmienienia czegokolwiek? Że tylko w tym stanie Miłości - OBJEKTYWNEJ Miłości - możemy naprawdę mieć Wolną Wolę?

To jest prawdziwe znaczenie tak bardzo reklamowanej "bezwarunkowej miłości." Jeśli zamierzasz kochać coś lub kogoś "pomimo" tego, czym jest lub co robi, myśląc że twoja miłość coś zmieni, wtedy NIE kochasz bezwarunkowo.

Idąc dalej, kochać bezwarunkowo znaczy w ten sam sposób kochać jaźń/osobowość. Jeśli twoja "bezwarunkowa miłość" do kogoś oznacza, że musisz "robić" coś w jakiś inny sposób niż autentyczny dla ciebie, nic nie zrozumiałeś. Dalej, jeśli ta druga osoba nie kocha ciebie w ten sam sposób, nie akceptuje ciebie w pełni takim jakim jesteś, a ty myślisz, że jeśli będziesz trzymać ją blisko siebie i kochać JĄ bezwarunkowo, to ona w końcu to zrozumie i "zmieni się", wtedy naruszasz prawo bezwarunkowej miłości. Jeżeli chodzi o codzienne życie, możesz żyć w bezwarunkowej miłości tylko z tymi, którzy rozumieją to w dokładnie ten sam sposób, co ty.

Zrozumiałam to. Jak już wspomniałam, dokonałam wyboru, by ograniczyć mój udział w kłamstwach i złudzeniach w możliwie największym stopniu. To oznaczało, że nie mogłam już pozostawać w bliskich relacjach, które nie były w pełni wzajemne w sensie takiego rodzaju miłości. Zrozumiałam wyraźnie, że prawdopodobnie ozacza to życie w całkowitej samotności, kochanie świata i innych bezwarunkowo, z pewnego dystansu, tylko taką możliwość widziałam w praktyce. Widziałam, że przyzwolenie sobie, bym stanowiła "energetyczny pokarm", jest bardzo NIEKORZYSTNE dla tych, których kocham, jak również dla mnie samej. (To samo stosuje się do praktycznych rozważań o prawie i porządku.)

Tak więc podjęłam decyzje jakie podjęłam, postępowałam zgodnie z nimi, a rezultaty naprawdę robiły wrażenie.

Teraz, jak to się ma ogólnie do naszego pytania?

Oznacza to, że w nadchodzących czasach możemy być niczym te wysiadywane żółwie jaja na Encantadas. I są istoty dookoła nas, które są jak żarłoczne, mięsożerne ptaki. MAMY szansę, by dotrzeć do morza. Co więcej, utrzymując świadomość, możemy zrobić o wiele więcej! W rzeczywistości, rozwijając świadomość, możemy być w stanie zmienić jedną prawdopodobną przyszłość na inną.

Dlaczego miałoby być tak wiele oszustwa w naszym świecie, jeśli nie dlatego, że istnieje jakaś cecha, jakiś aspekt nas samych, skrzętnie przed nami skrywany przez tych, którzy urzymują nas w ślepocie i nieświadomości? Z jakiegoż innego powodu istniałby w dzisiejszych czasach taki nadmiar nauczań usiłujących "zmiękczyć" i "osłabić" nasz opór przemawiając do naszego umiłowania spokoju, komfortu i "status quo?" No i jeszcze, dlaczego samo nauczanie o Miłości jest tak strasznie zniekształcone?

02-24-96
P: (L) Mike Lindeman zaproponował, abyśmy poddali channeling 'drobiazgowemu testowaniu'.
O: Mike Lindemann nie robi channelingu, prawda? Jaki rodzaj drobiazgowego testowania proponuje?
P: (L) Tego nie powiedział. Domyślam się, że chce krótkoterminowych przepowiedni i wszelkiego rodzaju drobnych testów...
O: Dokładnie, a teraz, co ci to przypomina?
P: Zdaje się, że on chce dowodów.
O: Trzeciogęstościowy "dowód" nie ma tu zastosowania, jak to już wielokrotnie wyjaśnialiśmy. Teraz posłuchaj bardzo uważnie: gdyby tego typu dowód był możliwy, to co twoim zdaniem stałoby się z wolną wolą, a więc i z uczeniem się, z Karmicznym Prawem Pierwszego Poziomu?
P: (L) Dobrze, domyślam się, że, jeżeli istnieje dowód, wierzysz w dowód, a nie w duszę tego czegoś. Opierasz swoje zaufanie na czymś materialnym. Straciłeś swoją wolną wolę. Ktoś naruszył twoją wolną wolę poprzez czyn UDOWADNIANIA ci czegoś.
O: Jeżeli ktoś WYBIERA, żeby wierzyć, ma do tego prawo! A co miałoby być tym dowodem?
P: (L) Przepowiednie, które by się spełniły, odpowiedzi na parę tematów, możliwe do zweryfikowania. Zjawiska fizyczne.
O: To wszystko mogłoby zostać potraktowane przez zdecydowaną większość jako zwykły zbieg okoliczności. Daliśmy już przepowiednie, będą kolejne, ale pamiętaj, "czas" nie istnieje. Jest iluzją 3-ciej gęstości. Nie bawimy się w tej piaskownicy, nie możemy i nigdy nie będziemy mogli. Zasadniczym powodem naszej komunikacji jest pomóc wam nauczyć się, jak się uczyć, tym samym wzmocnić energię twojej duszy i asystować ci w twoich postępach.
P: (L) Chcecie powiedzieć, że waszym zasadniczym powodem komunikacji jest po prostu uczyć nas? Tę małą grupę?
O: Ponieważ prosiliście o pomoc.
P: (L) Tak więc, zjawiliście się, ponieważ o to prosiliśmy. ęłęóCzy inni też dostali ten materiał, albo czy jest tak pomyślany lub przeznaczony do tego, by dzielić się nim z innymi?
ęłęóO: Jeśli proszą tak jak należy. Inaczej, dzielenie się wiadomościami, które ci przekazujemy, nauczy miliony innych.
P: (L) Co znaczy "tak jak należy"?
O: Ile czasu "ci to zajęło"?
P: (L) No tak, zajęło nam to całe życie i kosztowało MNÓSTWO ciężkiej pracy.
O: Dobrze, a teraz - co mieliśmy na myśli, mówiąc o "milionach innych"?
P: (L) Czy mówicie, że ta informacja będzie w pewien sposób przekazana milionom innych ludzi?
O: W jaki sposób?
P: (L) Dobra, jedyne co mi przychodzi na myśl, to że poprzez pisanie.
O: Bingo!!
P: (W) To mnóstwo pracy.
O: Praca trwa, W!
Q: (W) Dobrze, wszystko to musi być spisane, zredagowane, zestawione i złożone w jedną całość, to będzie trwało kilka lat....
A: Wszystko będzie pod opieką, i nie, W!
Q: (W) Cóż, myślałem o ramie czasowej, a tak wiele rzeczy dojrzewa i może się wydarzyć w każdej chwili. Wygląda na to, że te informacje powinny być ujawnione szybko, bo wkrótce będą nieaktualne.
A: Uprzedzanie jest bezcelowe! Ponadto, kto powiedział, że te informacje będą nieaktualne? Czekajcie i obserwujcie.

I więcej w sprawie dowody versus siła:

18-04-98
O: Chcemy powtórzyć coś więcej na ten temat, tobie, A__, oraz wszystkim innym, którzy  potrzebują poniższej informacji: nie komunikujemy się z wami, by "udowodnić" nasze istnienie. Jeśli ktoś ma wiarę i chce się uczyć, badać nowe dziedziny i odkrywać to, co pewnego "dnia" stanie się powszechną cechą świadomości, wtedy żaden "dowód" nie jest potrzebny. Jeśli, z drugiej strony, ktoś jest psychicznie nastawiony przeciwnie, żadna ilość dowodów nie będzie wystarczająca.
P: (A) Tak, myślę, że to podobnie jak w tej historii o magicznej skórze krokodyla, która może spełniać twoje życzenia, ale z każdym spełnionym życzeniem skóra staje się mniejsza. I powiedziano ci, że kiedy stanie się ona zbyt mała, umrzesz. A ty oczywiście, próbujesz i mówisz "jeszcze jedno życzenie..." i to jest to. Kiedy decydujesz się prosić i nie wykonujesz pracy, staje się to coraz łatwiejsze, a ty chcesz coraz więcej... i twoja własna wola i siła stają się coraz mniejsze...
(L) Myślę, że najważniejsza rzeczą, jaka wynika z tego channelingu, jest to, że czasami K's naciągali mnie, bym czegoś spróbowała, podsycali moją ciekawość, a ja w to wchodziłam i ROBIŁAM coś, i w efekcie przerabiałam kolejne przerażające ćwiczenie. I co najważniejsze - wychodzenie naprzeciw i wykonywanie pracy rzeczywiście sprawia, że stajesz się silniejszy. Jak powiedzieliście, za każdym razem, kiedy wybierasz, żeby NIE szukać odpowiedzi samemu, gdy starasz się dostać ją w łatwy sposób, osłabia cię to i pomniejsza to, kim jesteś. To rodzaj nieliniowego prawa, które może mieć różnorakie konsekwencje. Gdybyśmy otrzymali od nich wszystkie pojęciowe prawdy, stracilibyśmy coś WIELKIEGO w odniesieniu do silnej i wolnej woli. To tak jak te źródła, które rzekomo ujawniły sekrety bomby... albo inne źródła, które tylko dają i dają, co tyko sie da, i można wyraźnie zobaczyć degenerację osób w to zaangażowanych... (F) Tak, a kluczowym punktem tego jest PRZEDSIĘWZIĘCIE mające na celu obrabowanie z wolnej woli. (L) Tak, to BARDZO DELIKATNA sprawa.

Oraz:

19-06-99
O: Czy już tego nie sygnalizowaliśmy? Wiedza jest potęgą. Jeśli ci ją damy, jak cukierek z okazji Halloween, zostanie ona rozproszona.

Chcę jeszcze raz powtórzyć, co Kasjopeanie powiedzieli o uczeniu się i zdobywaniu wiedzy poprzez pracę i wysiłek:

Ledwo uchwytne odpowiedzi, wymagające wysiłku, by je przeanalizować, przyczyniają się do zintensyfikowania uczenia się. Uczenie się to poszukiwanie, za którym idzie potwierdzanie wiedzy poprzez odkrywanie. Uczenie się jest konieczne dla rozwoju duszy... jest sposobem na budowanie twojej siły... Cierpliwość jest kluczem do skarbca z ukrytą wiedzą... Przeszukajcie swoje "pliki". ...Wiedzę czasami najlepiej osiąganąć przez badanie i poszukiwania... Są pewne wskazówki, które możecie odkryć poprzez swoje własne badania... [Kasjopaeanie]

Ostatnio natomiast zwrócili się konkretnie do Arka i do mnie w ten sposób:

Łączcie energie w poszukiwaniu odpowiedzi, a cała reszta ułoży się w logiczną całość. Ty i Arkadiusz jesteście dopełniającymi się duszami. Misja Pierwszego Poziomu Karmicznego Przeznaczenia.

Pracujemy więc, szukamy odpowiedzi i eksperymentujemy na różne sposoby, by odkryć tajemnice, które mogą byc udostępnione innym, podążającym tą samą ścieżką. W ten właśnie sposób pojawiło sie tak wiele interesujących idei.

 

Pamiętacie "scenariusz" mojego korespondenta?

W skrócie, jak sama powiedziałaś Kasjopeanom, obrazek jest paskudny. Odpowiedzieli, że chyba uważasz, iż tylko dobre doświadczenia są pożyteczne, otóż nie, ale zazwyczaj występuje przynajmniej mieszanka dobrego i złego, a tymczasem w ich scenariuszu czeka nas wysoko ustawiona poprzeczka, ale bez materaca po drugiej stronie. (ciap)

Odnosząc to do Przesłaniania się Rzeczywistości, z opisów Fali wynika, że powinna ona być jakby Przesłanianiem się Rzeczywistości w makroskali. Opisywano to w sposób zbieżny z moim własnym doświadczeniem, które skończyło się zmianą mojej rzeczywistości. Jeśli tak jest i opór był moim "wyborem", i ten opór wywołał "zasianie" nowego stanu istnienia, to czy może z tego wynikać, że podobne działania w odniesieniu do przyszłości ludzkiej rasy, mogą wywołać ten sam skutek?

By wyjaśnić to w inny sposób, jeden z członków grupy wskazał:

...Aspekt [pająkowatych istot] mógł się pojawić, żebyś doświadczyła "szturchnięcia" w kierunku, w którym teraz podążasz, żeby z kolei zapewnić ci równowagę; takie wsparcie mogło być rzeczywiście konieczne, żebyś mogła ją osiągnąć.

Czy więc będąc obdarowywani obiektywną prawdą o naszej rzeczywistości, nie jesteśmy "poszturchiwani" w kierunku dokonania wyboru? I jeśli faktycznie zostaliśmy "najechani" przez obcych, czy nie jest to  doświadczenie pobudzające wybór?

Powstaje pytanie: dlaczego mielibyśmy budować siłę duszy, woli i świadomości, jeśli nie po to, by COŚ Z TYM ZROBIĆ?

Zostawiam was z tym pytaniem.

 

 

RÓŻA

Ktoś powie miłość - jest rzeką,
co topi niedojrzałą trzcinę.
Ktoś powie miłość - jest brzytwą,
zostawia twą duszę krwawiącą.
Ktoś powie miłość - jest głodem,

Niekończącym się bólem potrzeby.
Ja mówię miłość - jest kwiatem,
  ty jesteś tylko nasionem.

Jesteś sercem, zlęknionym złamania,
co nigdy nie nauczy się tańczyć.
Jesteś snem, straszonym pobudką,
co nigdy nie może się wyśnić.
Jest tą, której nie przyjmą,
która nie potrafi dać.
I duszą, bojącą się śmierci,
co nigdy nie nauczy się żyć.

Gdy noc jest zbyt samotna ,
a droga zbyt długa,
I myślisz, że miłość jest tylko
dla farciarzy i silnych,
Zapamiętaj że w zimie
głęboko pod ubitym śniegiem,
Leży nasienie, co w słońca miłości,
na wiosnę zakwitnie Różą.

- Bette Midler


Fala 11

 

 

Jesteś gościem o numberze .