HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b(całość!) - 10c -
- 11
- 11b - 11c (całość!)


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Cykl Artykułów Pod Tytułem

FALA

Rozdział X

Prawda jest tam, ale... nie ufaj nikomu!

Autorka: Laura Knight-Jadczyk


Kiedy piszę te strony, wciąż zawzięcie nadchodzą kolejne e-maile. Niedawno otrzymałam wiadomość od korespondenta, który napisał między innymi:
Czy w efekcie wszystkich swoich wysiłków, mając informacje [które otrzymałaś od Kasjopean], doszłaś do jakiegoś zarysu tego, czego mniej więcej możemy się spodziewać? Oto do czego ja doszedłem:
Obcy dokonają inwazji, w takiej czy innej formie, poczynając od teraz do 2018 roku [faktycznie Kasjopeanie podali okres 18 lat od 1994 lub rok 2012] lub coś koło tego, co wywoła jeszcze więcej strachu i zamieszania niż mamy teraz, następnie spróbują nas przejąć lub unicestwić albo pozwolą, żeby dokonały tego zmiany na Ziemi, a następnie obsieją Ziemię własną rasą. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy to wszystko będzie się działo, uderzy fala i połowa Ziemi (ludzie oraz połacie ziemi) będzie przeskakiwać do 4-tej gęstości i z powrotem, aż w końcu przejdzie całkowicie. Ci z nas, których nie wymiotą zmiany na Ziemi lub pracowite jaszczurki, i nie pójdą do strefy zmarłych, czyli do 5-tej gęstości (by tam zdecydować, co dalej robić), odnajdą siebie na Ziemi 4-tej gęstości, która – jak dla nas - będzie wyglądać bardzo dziwacznie, i będą potrzebowali trochę czasu, żeby przywyknąć, i to tylko po to, by znaleźć się w tej samej środowiskowo sytuacji, [z] czwartogęstościowymi oriończykami i jaszczurkami próbującymi manipulować nami i kontrolować nas, tak jak robili to tutaj przez tysiąclecia.
W skrócie, jak sama powiedziałaś Kasjopeanom, obrazek jest paskudny. Odpowiedzieli, że chyba uważasz, iż tylko dobre doświadczenia są pożyteczne, otóż nie, ale zazwyczaj występuje przynajmniej mieszanka dobrego i złego, a tymczasem w ich scenariuszu czeka nas wysoko ustawiona poprzeczka, ale bez materaca po drugiej stronie. (ciap)
Proszą nas o zaakceptowanie faktu, że jesteśmy duchem i ciało nie powinno się dla nas liczyć, nie powinniśmy się więc martwić perspektywą straszliwej masowej śmierci. Dobra, uświadomienie sobie tego w odniesieniu do siebie jest, jak wierzę, możliwe, ale żeby cały świat to zrobił przed 2018!! [2012] jest proszeniem o zbyt wiele! Chodzi mi o to, że jako rasa nawet jeszcze nie zaczęliśmy wdrażać tego typu myślenia!!
Największym dla mnie wyzwaniem jest wyobrażenie sobie tego wszystkiego. Na jeden moment załóżmy, że postanawiam, że ma to dla mnie sens i kupuję to, tak, tak właśnie się stanie. Następnie zaćmionym wzrokiem wyglądam zza monitora mojego komputera i patrzę na kumpli Ziemian(!), i patrzę na świat na zewnątrz, i mówię - nie ma mowy!! Chodzi mi o to, że nic z tego, co widzę wokół siebie, nie wskazuje, żeby coś takiego miało się wydarzyć!
Znowu trąci mi to rodzajem ślepej wiary, jaka potrzebna jest w Kościele Katolickim! Ślepa wiara to oszustwo. Jeśli [coś] istnieje, to powinniśmy być w stanie tego doświadczyć. Według mnie jest to o wiele lepszy sposób na sprawienie, żeby ludzie zaczęli działać - dać im coś, na czym mogliby się oprzeć, a nie historyjkę, która wymaga uwierzenia bez dowodów.
Przykładem jest Sahaja Yoga, przyciągająca coraz więcej ludzi, ponieważ jest to faktycznie doświadczalne zjawisko, ludzie mogą odczuć własnego ducha i zachęca się ich, żeby podążali dalej. Dlaczego my nie możemy mieć żadnego dowodu?
W większości pytania, które otrzymuję, są pytaniami, które już zadawaliśmy Kasjopeanom, tylko nie udało mi się jeszcze umieścić tego wszystkiego na stronie. Inne z kolei pytania są tego typu, że naprawdę możemy odpowiedzieć na nie sami, bez ŻADNEJ "interwencji", jeśli tylko poświęcimy trochę czasu na przestudiowanie całej sprawy i zastanowienie się. Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy Kasjopeanie odpowiedzieli na ogień grupowych pytań tak:
14-01-95
Próbujemy przekazać wam coś bardzo ważnego, a wy ciągle zadajecie pytania. Prosimy o chwilę ciszy!!!! Mówiliśmy wam wiele razy - komunikujcie się między sobą, pracujcie w sieci i dzielcie się pomysłami, ponieważ w ten sposób UCZYCIE SIĘ I ROZWIJACIE! Ale zaczynacie polegać na nas ze wszystkimi odpowiedziami i tym samym nie UCZYCIE SIĘ!!!!!!! Spróbujcie, a będziecie oszołomieni wynikami: każdy z was zgromadził w sobie niezliczone ilości rzeczowych, "mogących wstrząsnąć Ziemią" informacji. Te informacje zostały włożone wam do świadomości, żebyście je odszukali i żebyście się uczyli. Teraz więc zacznijcie, podejmując dyskusję na temat ostatniej serii pytań, które próbowaliście nam zadać, i "pozwólcie temu płynąć".
Powoli nauczyliśmy się wdrażać ten sposób działania w naszej grupie. Tak, oznacza to, że musimy się wysilić, ponownie przeszukać i porównać dużo materiału, ale wzmocniło to w nas wiarę w naszą możliwość oceny i dokonywania wyborów w oparciu o "ukryte zmienne".
Wiele z otrzymanych przeze mnie pytań dotyczyło "innych źródeł" informacji, u których scenariusz i interpretacja naszej rzeczywistości różni się nieco od tego, jak to przedstawili Kasjopeanie. Unikałam rozmów na ten temat z wielu powodów, głównie dlatego, że każdy uczy się czegoś z każdej interakcji i wygląda na to, że wszyscy najlepiej się uczymy, kiedy bezpośrednio doświadczamy czegoś na własnej skórze. De facto, z punktu widzenia naszej rzeczywistości, każde "źródło" informacji ma swoje miejsce i swój cel. Każdy, kto "poszukuje", jest w jakimś określonym punkcie "cyklu nauki". Pasuje tu stare powiedzenie, że kiedy uczeń jest gotowy, nauczyciel się pojawi. Dziecku z drugiej klasy nie przyniosłoby żadnej korzyści pracowanie z nauczycielem specjalizującym się w materiale z klasy szóstej - po prostu nie wyniosłoby z tego kontaktu nic poza dezorientacją. Kasjopeanie skomentowali ten czynnik:
02-09-95
A: Kluczowym zagadnieniem pozostaje interpretacja. Wiadomości są prawdziwe, interpretacje są różnie trafione. Kiedy zatem ktoś mówi o "Pasie Fotonowym", może rzeczywiście myśleć o jakimś pojeciu i nadawać mu nazwę.
Q: (L) Chodzi wam o to, że różne osoby widzą coś i tylko opisują to w granicach swojej wiedzy?
A: Z pewnego punktu widzenia, tak.
W innych wypadkach komentarze wskazywały, że "kanał" nie jest tak "czysty", jak był, że ta czy inna osoba pracuje na "zdefragmentowanej" transmisji. Pomyślałabym sobie, że to oznacza, iż kanał STAJE SIĘ słuszną informacją pomieszaną z "szumem" a nawet z celową dezinformacją. Kiedy indziej otrzymywaliśmy komentarze, że ten czy inny kanał jest po prostu "zmyślaniem" na pewnym poziomie ich podświadomych umysłów, nawet jeżeli są szczerzy w swoim świadomym myśleniu. W kilku przypadkach omawiane osoby określone zostały jako "agenci dezinformacji" i "agenci prowokatorzy". Rzadko otrzymywaliśmy odpowiedź, że ktoś działa nieuczciwie w celach zdobycia pieniędzy, chociaż ZDARZYŁO SIĘ to raz czy dwa razy.
Wszystko pięknie, ładnie, Kasjopeanie mogliby powiedzieć to czy owo na temat innych "źródeł", ale pojawia się pytanie, jak wiarygodni są sami Kasjopeanie? Jeśli ktoś zwróciłby się do mnie z pytaniem o swój cotygodniowy "wybrany kanał", a ja miałabym mu powiedzieć, że Kasjopeanie stwierdzili, że ów ktoś stworzył po prostu na prędce swoje własne teorie na jakiś temat na podstawie tego, co czytał, i przedstawił to jako informacje z czanelingu (tak właśnie było w jednym wypadku – niezwykle popularne i płodne źródło z całkiem obszerną stroną internetową), jaki miałoby to sens? Jeśli czytelnikowi PODOBA SIĘ to źródło i PODOBA SIĘ ich materiał, i co więcej, bazując na ich aktualnej wiedzy (która może być większa lub mniejsza, w zależności od ilości badań, które przeprowadzili na temat zagadnień omawianych przez ich wybrane "źródło"), wierzy, że jest to faktyczne przedstawienie rzeczywistości, nawet jeśli to, co jest omawiane, jest ukrytą rzeczywistością, ma pełne prawo trzymać się wybranego sytemu wierzeń.
Jeżeli jednak po pewnym okresie badania tego typu materiału, podejmując dodatkowe badania i porównując do tego, co da się zaobserwować i czego można się dowiedzieć w oparciu o inne dyscypliny, odkrywa, że prezentacja dokonana przez dane źródło "nie wytrzymuje" już wnikliwej analizy, ma pełne prawo odrzucić ten system przekonań i rozszerzyć zakres swojego rozumienia.
Dlatego właśnie ciągle powtarzam, że naszym obowiązkiem jest "wykonywanie pracy", sprawdzanie materiału, obserwacja, prace badawcze w omawianych dziedzinach, porównywanie, a przede wszystkim MYŚLENIE. Kiedy odrzucisz wszystkie kłamstwa, to co zostanie, to Prawda. A w niektórych nauczaniach, kiedy "obierzesz cebulę", nie będzie niczego w środku!
Pojawia się zatem następujące pytanie: czy "życzliwe"źródła na innych poziomach rzeczywistości mogą KŁAMAĆ i czy to robią?
Tak.
Już słyszę gwałtowne łapanie tchu z przerażenia i zaprzeczanie temu stwierdzeniu. Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi miało "doświadczenia czanelingowe" z istotami "love&light", które potrafią natchnąć każde słowo, każdy kontakt, każdą interakcję nieprześcignionymi doznaniami "miłości i dobrego samopoczucia", które składają się na "dowód", że ich źródłem jest prawdziwie "wyższa" istota lub takież istoty. A następnie, jak często słyszałam od ludzi poddanych hipnozie, którzy zwrócili się do mnie o pomoc, opowiadali mi historię, że kiedy rozpoczęli swoje doświadczenia czanelingowe, wykonując zalecane ćwiczenia "otaczania się miłością i światłem" i "przywoływania własnych przewodników i wyższego ja dla ochrony", wynikłe z tego kontakty i informacje były "nadzmysłowe" i prawdziwie "nastawione na miłość". A następnie coś "szło nie tak". Coś się zmieniało i następował drenaż energii, a wiadomości, początkowo tak pozytywne i piękne, wkrótce stawały się "dziwacznie" odmienne lub "fałszywe". W niektórych wypadkach robi się niebezpiecznie i potrzebna jest interwencja. W innych, osoba doznająca kontaktu jest przekonana, że z powodu efektów ubocznych musi "cierpieć" w imię "pracy" i interwencja jest niepożądana. Ale jednocześnie chcą, żebym "naprawiła" ich problemy ze stresem, pomogła im popracować nad poziomem ich energii, żebym sprawdziła, czy "prawdziwy" problem leżał po ICH stronie, może w ich poprzednim życiu... gdziekolwiek, byle nie w fakcie, że podłączyli się do wampirycznych "przewodników".
Czasami osoba wchodząca w jakiś kontakt nie ma tego typu problemów. Problem staje się widoczny w inny sposób. Ich źródło mówi im, że są w pewien sposób "wyjątkowi" lub "wybrani"- że są zaiste "wspaniałym nauczycielem", będącym "wędrowcem" lub "inkarnacją" stymulowaną, by się "przebudzić" w dniu, kiedy jakimś fartem zdecydowali "połączyć się ze swoim wyższym ja". Nadawane są im "tytuły" takie jak "Lord Ramananda" lub "Lady Krishnagupa", czy jakiekolwiek inne. Daje się im do zrozumienia, że będą nowymi dostarczycielami długo ukrywanej wiedzy "Keyturn" czy coś w tym rodzaju, i zaczyna się taniec. Słowa wylewają się we wspaniałych składniowo formach, o wielkiej głębi i dobroczynności. A wszyscy słuchacze zgadzają się, że zostali "odmienieni" lub "uwzniośleni i natchnieni" przez obecność tak wspaniałego nauczyciela pośród nich. Stosują się do nauczań, poświęcają czas i pieniądze na przepowiedziane wydarzenia "masowych lądowań" lub "pasów fotonowych", lub gwiezdnych towarzyszy, którzy przeniosą ich w chwałę, a następnie - co? Przepowiedziane wniebowzięcie diabli biorą i zaczynają się "wymówki", mające na celu znalezienie kogoś lub czegoś, co można by obwinić za rozczarowanie.
W którymś momencie otrzymałam e-mail, który przytaczam tu dokładnie, pomijając jedynie imię korespondenta:
Zgodnie z Prawem Synchroniczności wszedłem w kontakt z Sheldanem Nidle. Z bardzo głęboko osobistych powodów pozostawałem z nim przed i po "aferze pasa fotonowego".
Ostatnio przyjaciel przysłał mi adres twojej strony. Przeczytałem „Earth Changes” [Zmiany na Ziemi]. Faktycznie, bardzo interesujące. Chociaż szczerze mówiąc, nie spodobał mi się fakt, że twój Kontakt dokonał osobliwego, szczegółowego porównania pomiędzy Nidle i Bo i Peep.
Pozwól zadać mi bezspośrednie pytanie. Twój Kontakt pochodzi z 6-tej gęstości. Nigdzie w twoich transkryptach nie dostrzegłem wzmianki na temat Miłości. Cylke, liczby, daty, brak dat, czas, brak czasu, czasami dowcipy, swoją drogą zabawne, wspominają zasady, bardzo a nawet skrajnie skomplikowane serie scenariuszy tego, co nadchodzi: zimny i okrutny pesymizm, obejmujący olbrzymy i potwory, coś w rodzaju filmu Clayde'a Barkera czy nawet gorzej, ohydna Wojna pomiędzy Dobrem a Złem, coś w rodzaju kosmicznego westernu przypominającego np. Gwiezdne Wojny, Diunę lub Lovecrafta. Jaszczurki, obrzydliwe stworzenia niweczące naszą nadzieję na przekroczenie, ponieważ czekają tylko na to, żeby zjeść nam żywcem tyłki. Wow! Żadnej miłości, żadnej nadziei, osobliwa definicja tego, o co chodzi w STO, z kompletnym brakiem szacunku dla Ducha, którym pod skórą jesteśmy. Gdzie tu miejsce dla Boga (nas)?
Coś jest nie tak, ponieważ wiem, że miłość i nadzieja sprawiają, że świat i wszystkie Wszechświaty są tym czym są, a od tych Kasjopean nie płynie kompletnie żadna miłość. Kto tu przewodzi dezinformacje? Ty czy Nidle? Mój umysł jest na to nastawiony. Odpowiedzią jest, że wszystko, czego potrzebujesz, to miłość. Jeśli chodzi o mnie, każdy może przestać funkcjonować z powodu Miłości, a my będziemy dalej robić to, co zaplanowaliśmy, dla nas, dla Nas i dla Każdego.
Odpisałam i po prostu zapytałam, gdzie jest miłość w popieraniu plotek o "masowym lądowaniu" i o "pasie fotonowym", które zaowocowały samobójstwami 39 osób? Następnie, gdzie jest miłość w przedstawianiu obcych jako "wybawców ludzkości", kiedy to oczywiste, że tak nie jest. Nie otrzymałam odpowiedzi.
W Księdze Joela prorok mówi o "Czasie Końca" w następujący sposób:
...A potem wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, a prorokować będą synowie wasi i córki wasze; starcom waszym sny się śnić będą, a młodzieńcy wasi widzenia widzieć będą. I dam cuda na niebie i na ziemi, krew i ogień i słupy dymowe. Słońce obróci się w ciemność, a księżyc w krew, pierwej niż dzień Pański wielki a straszny przyjdzie. (Joel 2:28, 30, 31; Biblia Gdańska)
W Dziejach Apostolskich oznajmiono, że ta przepowiednia ma zostać "aktywowana" w kontekście Chrześcijaństwa (do czego mam wątpliwości!) z pewnym lekkim wzmocnieniem:
I będzie w ostateczne dni, (mówi Bóg): Wyleję z Ducha mego na wszelkie ciało, a prorokować będą synowie wasi i córki wasze, a młodzieńcy wasi widzenia widzieć będą, a starcom waszym sny się śnić będą.
Nawet w oneż dni na sługi moje i na służebnice moje wyleję z Ducha mego, i będą prorokować;
I ukażę cuda na niebie w górze i znamiona na ziemi nisko, krew, i ogień, i parę dymu.
Słońce się obróci w ciemność, a księżyc w krew, przedtem niż przyjdzie on dzień Pański wielki i znaczny.. (Dzieje Apostolskie 2:17, 18, 19, 20;excerpts; Biblia Gdańska )
Jednocześnie drugi List do Tesaloniczan mówi:
Którego niezbożnika przyjście jest podług skutku szatańskiego, ze wszelką mocą i znakami, i cudami kłamliwemi,
I ze wszystkiem oszukaniem nieprawości w tych, którzy giną, przeto iż miłości prawdy nie przyjęli, aby byli zbawieni.
A przetoż pośle im Bóg skutek błędów, aby wierzyli kłamstwu... (2 list do Tesaloniczan, 2:9, 10, 11; Biblia Gdańska)
W Mateuszu 24, kiedy zapytano Jezusa: "Powiedz nam, kiedy się to stanie, i co za znak przyjścia twego i dokonania świata”, odpowiedział:
Patrzcie, aby was kto nie zwiódł. I wiele fałszywych proroków powstanie, i zwiodą wielu. Albowiem powstaną fałszywi Chrystusowie, i fałszywi prorocy, i czynić będą znamiona wielkie i cuda, tak iżby zwiedli (by można) i wybrane (Mateusz 24:4,11,24;)
A zatem mamy pewne starożytne tradycje traktujące o tym czasie "Końca" (albo przypuszczamy, że tak jest, z racji naszych licznych aktualnych obserwacji stanu świata), które podtrzymują idee wielu, wielu uzyskanych przez czaneling nauczań oraz wiadomości "zalewających" w tym czasie Ziemię. Zaznaczamy od razu, że jest to opisane jako "wylewanie z Ducha Boskiego na wszelkie ciało", tak więc wielu jest natchnionych do "prorokowania" lub ma sny i wizje.
Dobra, wszystko pięknie, ładnie. ALE następnie mówi się nam, że WIELE z tego będzie "I ze wszystkiem oszukaniem nieprawości" przyniesione przez "fałszywych proroków" i "czyniących cuda". Następnie, głosząc: "A przetoż pośle im Bóg skutek błędów, aby wierzyli kłamstwu...", jasno oznajmiono, że ten wpływ jest wynikiem tego samego "Boskiego Ducha". Końcowym kawałkiem układanki jest: "Albowiem powstaną fałszywi Chrystusowie, i fałszywi prorocy, i czynić będą znamiona wielkie i cuda, tak iżby zwiedli (by można) i wybrane..."
Jak sądzę, jest całkiem jasne, że "Wybrane", kimkolwiek i czymkolwiek są, muszą być rozpatrzone jako główny cel tych działań, musimy zatem wziąć pod uwagę, że NIE będzie łatwo oddzielić ziarna od plew! Możemy spodziewać się, że "oszustwa i złudzenia" będą BARDZO subtelne i sprytne.
Ponownie chciałabym zwrócić waszą uwagę na stwierdzenie: "A przetoż pośle im Bóg skutek błędów, aby wierzyli kłamstwu...". Czy nie uważacie, że jest to ZADZIWIAJĄCE oświadczenie? Ja tak. Z pewnością wyjaśnia to, dlaczego tak wiele "źródeł" może nadejść jako nauczyciele "miłości i światła", podczas gdy w rzeczywistości są dostarczycielami błędu i "silnego złudzenia". Praktycznie mówi się nam, że są to TESTY!
I jak przejdziesz test? Taką naprawdę trudną próbę? Będziesz musiał posiadać przynajmniej jakąś wiedzę na ten temat. W większości wypadków wymaga to ogromu badań i wysiłku.
Chodzi o to: istnieje prastara tradycja mówiąca nam, że oszukaństwo będzie myślą przewodnią tych czasów. Ci, którzy nie odrobili swojej "pracy domowej" i nie są tego ŚWIADOMI, patrzą na rozpowszechniające się "zagadnienia duchowe" "ruchu" New Age jak na znak, że świat zostanie "przemieniony przez miłość i światło", a obcy są tutaj, żeby nam pomóc, i powinniśmy uściskać każde nowe "wcielenie Boga" schodzące ze szczytu, pokazujące nam "znaki i cuda" lub mówiące nam, że jesteśmy "szczególni i wybrani", jako naszego wybawcę i przewodnika do Pól Elizejskich świętości i szczęścia.
Według Koranu Bóg jest "największym mistyfikatorem". W rozdziale 231 Futuhat ("Objawienia") Ibn al-'Arabiego, zatytułowanym "On Deception” [O oszukiwaniu], jest długi opis różnorodnych form, jakie mogą przybrać boskie oszustwa. Powiedziane jest, że boskie oszustwa ukazują się jako "podstępy Szatana" i niższa dusza, która często składa się z:
Kontynuacji przysług pomimo sprzeciwu [służących] wobec [Boskich nakazów]. [Bóg zezwala na trwanie tego "stanu"] pomimo nieuprzejmości sług w manifestacji cudownych znaków bez nakazu Bożego i bez karania ich.
Według naszego własnego poglądu Oszustwo Boga w stosunku do "sługi" polega na tym, że powinien On dostarczyć mu wiedzy, która wymaga praktyki, a następnie pozbawić go praktyki; albo też Bóg powinien zapewnić mu praktykę, a następnie pozbawić go szczerości w praktyce. Kiedy widzisz to w sobie lub rozpoznajesz w kimś innym, wiedz, że ktoś kto posiada taką cechę, jest obiektem podstępu. [według przekładu na j.ang. Chitticka]
W rozdziale tym Ibn al-'Arabi omawia różnorodne przejawy oszustw, w szczególności jak to wpływa na głównych poszukiwaczy duchowych, "wybrańców" i "wybrańców z wybrańców". Ci ostatni mogą być tymi właśnie, którzy są kuszeni przez pragnienie przekonania innych poprzez objawianie "znaków". Próba "ominięcia" naturalnych praw świata, w którym żyjemy, uważana jest za ogromną "niegrzeczność" w stosunku do Boga, wskazuje bowiem na dokonywanie osądów Bożej kreacji lub "łamanie naturalnych praw" bez bezpośredniego od Boga nakazu. Wygląda na to, że jako "sprawdzian" Bóg nadaje pewnym ludziom "moc łamania praw natury", a następnie umieszcza w takiej osobie silne pragnienie przejawiania tych znaków w taki sposób, że sama jest nieświadoma, iż dopuszcza się oszustwa. Skutkiem tego jest ona natchniona w swojej duszy, by manifestować te znaki jako dobroć w celu "przyciągania istot do Boga". Osoba taka nie rozumie, że czyniąc tak, pozbawia świadków możliwości "działania zgodnie z intuicją". [por. Chittick]
Innymi słowy, taka osoba pozbawiła swoich wielbicieli Wolnej Woli.
Niebezpieczeństwo nadchodzi, oczywiście, kiedy ktoś taki rozmyślnie poszukuje "kontaktu z wyższymi istotami" lub "wyższym ja", zanim zdobędzie należyte wykształcenie na temt historii, form i wyników takich działań. Takie praktyki stają się w rezultacie "przebijaniem zasłony," lub jak określa to Ibn al-'Arabi, "objawianiem".
Doświadczenie objawiania otwiera nieskończoną przestrzeń wcześniej niewidocznych dla serca poszukiwacza rzeczywistośći. ...Rzeczywistość, do której adept wkracza na początku, to przecież Świat Wyobraźni, którego boczne drogi nigdy się nie kończą. Jest to królestwo szatanów i innych zwodzących sił. Podróżnik musi utrzymywać podczas tych wypraw czysty umysł i nie dać się zwieść kłębiącym się siłom, które znajdują się za horyzontem stabilności i równowagi.
...W dzisiejszych czasach większość ludzi zainteresowana duchowością Wschodu pożąda "doświadczenia", chociaż to, czego pragną, mogą nazwać "bliską komunią z Bogiem". Ci, którzy zaznajomieni są ze standardami i normami doświadczenia duchowego, ustalonymi przez zdyscyplinowane ścieżki, są zazwyczaj zszokowani sposobem, w jaki ludzie Zachodu wykorzystują dowolną zjawę spoza zakresu normalnej świadomości jako manifestację "duchowości". Istonie, w niewidocznym świecie istnieją niezliczone rzeczywistości, niektóre z nich o wiele bardziej niebezpieczne niż najgorsze dżungle widzialnego świata. Żadna osoba zaznajomiona z naukami sufizmu, nie śmiałaby wystawić się na takie siły... [Chittick, The Sufi Path of KnowledgeŚcieżka Wiedzy Sufich]
Przy wielu okazjach Kasjopeanie nawiązywali do dwóch innych źródeł informacji, mających bardziej obiektywny kształt, i sugerowali ich przeczytanie, żeby oszczędzić sobie czasu pracując ze specyficznymi pojęciami. Tymi dwoma źródłami są The Ra Material [Materiał Ra] Elkinsa, Rueckerta i McCarty'ego oraz Bringers of the Dawn [Zwiastuni Świtu] Barbary Marciniak.
Tak, wspominali, że z Falą "skoligacony" jest i inny materiał, ale z zanieczyszczeniem i zniekształceniem różnego stopnia, podyktowanym przez "myślenie życzeniowe" i "założenia" odbierającego. Najwidoczniej, te dwa, wspomniane wyżej, ucierpiały najmniej z powodu zniekształceń - ale "negatywne siły" nie potrzebują wiele czasu, żeby wywrzeć wpływ na tych, którzy są "dostrojeni". Jak powiedzieli Kasjopeanie:
"Pamiętajcie, wszystkie kanały i ci podobnej natury są identyfikowani, namierzani i "załatwiani".
Jeśli o to chodzi, uważam, że ten długi okres "treningu", jaki przeszłam w zakresie uwalniania dusz, uwalniania od opętań, egzorcyzmów oraz rozpoznawania i radzenia sobie z energiami STS/negatywnymi/demonicznymi - mogącymi początkowo przedstawiać się jako źródła STO – pomógł mi powstrzymywać tenże właśnie zanieczyszczający czynnik, który wkrada się i nadaje delikatnego "kręćka", wykolejającego najbardziej pozytywne z kanałów. Zanim zaczęłam cokolwiek "praktykować", studiowałam przez ponad 30 lat. Początkowo moja praktyka składała się z modlitwy i medytacji, nastawiona byłam raczej na „osiągnięcie Boskiego Wglądu" niż na "doświadczenie" jakiejkolwiek materialnej manifestacji. W 1985 roku, kiedy miałam 33 lata, jako uzupełnienie moich badań zaczęłam stosować medytację. Ci, którzy czytali The Secret History of The World [Sekretna Historia Świata], mają świadomość niektórych skutków z tego okresu.
W tym samym czasie zdarzyło się sporo tego, co można nazwać nie inaczej jak działaniami psychokinetycznymi. Wielu ludzi widziało w tym "dowód osiągnięć duchowych". Ja tak tego nie postrzegałam. Dla mnie było to bezużyteczne i rozpraszające. Moje badania pokazały mi, że przypadki te w większości, o ile nie wszystkie, były wynikiem "zwarcia" w siłach kundalini - energie duszy, wchodzące poprzez czakrę podstawy, przekierowane przez pień mózgu na otoczenie. Byłam strapiona tym, że w tej krytycznej chwili zostały one "odwrócone", zamiast podążać, jak należy, w konfiguracji "Kija Pasterskiego" do trzeciego oka.
To wtedy, tylko poprzez podążanie ścieżką tak jak się rozwinęła, rozpoczął się "eksperyment" czanelingowy (kładąc kres działaniom psychokinetycznym). A nawet wtedy była bardziej próba przywołania świadomej uwagi, a następnie łączenie, konceptualizacji i potencjalnych wglądów podświadomego umysłu. MIELIŚMY tę myśl, że jest to ścieżka do "skontaktowania się" z prawdziwie "wyższymi istotami", ale czuliśmy, że da się to osiągnąć jedynie poprzez owo "złączenie świadomości z podświadomością" i uprzątnięcie resztek sprzeczności pomiędzy tymi dwoma.
Uważam, że przyda się, gdy powiem, iż dopóki nie miałam za sobą 40 lat studiowania, nie czułam się dość kompetentna, żeby brać się za czaneling. Wielu ludzi wyraźnie CZUJE się kompetentnymi, żeby robić to mając na swoim koncie niewielką ilość przeprowadzonych badań – być może weekendowe warsztaty lub seminarium w lokalnym centrum handlowym New Age – albo dlatego, że "skontaktowano się" z nimi i "powiedziano" im, że jest to ich "przeznaczenie". Obawiam się, że gdyby ktoś mi w ten sposób powiedział, że będę robiła takie rzeczy, NIGDY by się to nie wydarzyło! (Wydaje mi się, że w głębi serca jestem buntownikiem!)
Jednocześnie nawet przez minutę nie łudzę się, że sami jesteśmy odporni na zanieczyszczenia. Wręcz przeciwnie, ZAWSZE wyglądam informacji, która jakoś "odbiega". Spodziewam się jej, wypatruję jej i przedsiębiorę wszelkie możliwe środki, by na bieżąco jej zapobiegać. Jestem przekonana, że w momencie gdy ten rodzaj czujności się rozluźnia, możesz praktycznie powiedzieć "do widzenia" obiektywnemu czanelingowi.
Tym niemniej Barbara Marciniak najwidoczniej "dostroiła się" i jej pierwsza książka, Bringers of the Dawn [Zwiastuni Świtu], zawierała pokaźny procent obiektywnego materiału.
W wypadku Ra Material [Materiał Ra] był to podobnie jak u nas "wysiłek grupowy", z nieco naukowej perspektywy. Analizując ich materiał wyglada na to, że Don Elkins był "kontaktem" z Ra, a Carla, "kanał", była jedynie swego rodzaju "przewodem". Inaczej mówiąc - Don był dostrajaczem/odbiornikiem, a Carla głośnikiem. Kiedy Don umarł, Ra więcej się nie pojawił.
Nasuwa się więc pytanie, które w listach do mnie zadawało wielu ludzi: jeśli Materiał Ra był tak dobrym źródłem, jak twierdzą Kasjopeanie, to dlaczego Don Elkins popełnił samobójstwo? Jeśli Ra był rzekomo istotą Służącą Innym, dlaczego nie pomógł Donowi?
Dobre pytanie.

Problem ten, jak rozumiem, polegał na "skrzywieniu" osądów nakładanych na otrzymującego materiał. Na wiele sposobów bardzo użyteczna była duża grupowa świadomość potencjalnej możliwości "zanieczyszczenia" i powzięcie tak wielu "środków ostrożności". Ale w rzeczywistości odpowiedzialne za pogarszający się stan umysłowy Dona i ostatecznie za jego decyzję, by "skończyć z tym wszystkim", mogły być te właśnie małe "ograniczenia", celowo nakładane [przez grupę] na komunikację.

Istniał rytuał "okręgu" ustanowiony dla "komfortu" Carli. Inaczej nie czuła się "bezpiecznie". Ten "rytuał" i poczucie "bezpieczeństwa" mógł wiązać się z poglądem grupy na temat tego, co jest, a co nie jest "akceptowalne", jeśli chodzi o powyższe zagadnienie. Mogło to być również po prostu osobiste uprzedzenie Carli.

Carla napisała szczerze o tym:

"To, że Ra pracował z tymi głęboko zakorzenionymi we mnie uprzedzeniami, jest dla mnie znaczącą cechą tego unikatowego źródła. Czułam miłość, akceptację i troskę o mnie, kiedy miałam te przedmioty blisko siebie, a to, że to wymyślili, było błogosławieństwem podczas tego kontaktu".

Z tego, co wyczytałam z tych pobocznych uwag grupy wynika, że cała masa działań obracała się wokół "uprzedzeń" Carli. Główną pracą było w ogóle nawiązanie jakiegoś połączenia!

No i jest jeszcze to:

"Na początku kontaktów z Ra otrzymywaliśmy na nasze pytania odpowiedzi, które klasyfikowały się jako kontrowersyjna część naszej iluzji trzeciej gęstości.
Następująca informacja należy do tej kategorii i wynikła z kolejnego pytania, jakie Don zadał odnośnie UFO i ich źródeł. Zauważycie nieufne nastawienie Dona podczas zadawania tych pytań.
Postanowiliśmy usunąć tę informację z Pierwszej Księgi THE LAW OF ONE [PRAWO JEDNEGO], czuliśmy bowiem, że jest zupełnie nieistotna i o przejściowej naturze, bo znanie jej nie wnosi nic do możliwości czy pragnienia poszukiwania prawdy i natury procesu ewolucyjnego, niezaleznie od tego, czy informacja ta jest prawdziwa, czy nie. W rzeczywistości, znanie i dalsze poszukiwanie tego typu informacji może stać się główną przeszkodą w duchowej podróży, ponieważ odciąga to uwagę od odwiecznych prawd mogących służyć czyjejś podróży — w dowolnym momencie — i skupia ją na czymś będącym jedynie chwilowym zainteresowaniem i o małej użyteczności duchowej. Koncentrowanie się na teoriach spiskowych i ich uczestnikach prowadzi do wzmacniania iluzji oderwania i pomija miłość łączącą wszystko w Jedno Istnienie. Jeśli mielibyśmy dalej podążać tą konkretną lub jakąkolwiek inną ścieżką pytań o przelotnej naturze, szybko utracilibyśmy kontakt z Ra, ponieważ - jak Ra wspomniał podczas pierwszej sesji - Ra komunikował się z nami poprzez "wąskie pasmo" wibracji czy też wąski zakres długości fali".

Zwróćcie szczególną uwagę na ten specyficzny komentarz:

Postanowiliśmy usunąć tę informację z Pierwszej Księgi THE LAW OF ONE [PRAWO JEDNEGO], czuliśmy bowiem, że jest zupełnie nieistotna i o przejściowej naturze, bo znanie jej nie wnosi nic do możliwości czy pragnienia poszukiwania prawdy i natury procesu ewolucyjnego, niezaleznie od tego, czy informacja ta jest prawdziwa, czy nie”.

Chociaż ogromnie podziwiam ten materiał i tę grupę oraz ich wysiłki, muszę powiedzieć, że powyższa uwaga jest niewątpliwie "osądem". Kiedy zaczynasz osądzać, wprowadzasz zawężenia i ograniczenia tego, co może nadejść lub nie nadejść w związku z twoim pojęciem prawdy. Tak, istotnie trzeba "ocenić" zamiar i naturę nadającego bytu(bytów), ale NIE wolno osądzać, że jakikolwiek materiał będący faktycznie FAKTEM, jest „niestosowny”! Jeżeli istnieje "potwierdzenie" z innych kierunków, nawet naukowe lub historyczne, a mimo to osądzasz, że jest ono "nie warte" dyskusji, to tym samym skutecznie zamknąłeś "wrażliwość" na prawdę.

Tak jak to już omawialiśmy, CAŁA wiedza jest wiedzą Boga. Na jakimkowiek poziomie istnieje, jest ona manifestacją "Twarzy Boga". Carla pisze, że podjęli decyzję, żeby usunąć tę informację, ponieważ uznali ją za "zupełnie nieważną... niezależnie czy jest prawdziwa, czy nie".

Jest to jedno z najsprytniejszych oszustw współczesnych nauk "New Age". W rezultacie PROMUJĄ one subiektywną wersję rzeczywistości "myślenia życzeniowego", sugerując jednocześnie, że uczenie się o świecie "takim, jaki jest", jest w pewien sposób "niebezpieczne". Przypomina to nauki Fundementalistów Chrześcijańskich, że nie potrzebujesz żadnej innej książki poza Biblią – znajdziesz w niej wszystko, co potrzebujesz wiedzieć. Utrzymują oni, że znajomość czegokolwiek ponadto, jak Carla pisała o wiedzy wykraczającej poza pytania o "love&light", "nie wnosi nic do możliwości czy pragnienia poszukiwania prawdy i natury procesu ewolucyjnego".

A jednak to oczywiste, że wiedza na temat takich rzeczy jest KLUCZOWA dla zrozumienia prawdy o "procesie ewolucyjnym"! Może to nie wnieść niczego do kwestii "pragnienia", ale wnosi WSZYSTKO do MOŻLIWOŚCI poszukiwania prawdy.

Carla napisała:

W rzeczywistości, znanie i dalsze poszukiwanie tego typu informacji może stać się główną przeszkodą w duchowej podróży, ponieważ odciąga to uwagę od odwiecznych prawd mogących służyć czyjejś podróży — w dowolnym momencie — i skupia ją na czymś będącym jedynie chwilowym zainteresowaniem i o małej użyteczności duchowej”.

Z pewnością zgadzam się z tym, że "dalsze poszukiwanie" tego rodzaju informacji może stać się przeszkodą. Ale wiedza na ten temat jest, przede wszystkim, konieczna do nawigowania na drodze podróży duchowej. A w rzeczywistości negatywna egzystencja, hierarchia STS, jest częścią "odwiecznych prawd", ma zatem znaczny udział i użyteczność, mówiąc językiem duchowości.

Następna uwaga:

Jeśli mielibyśmy dalej podążać tą konkretną lub jakąkolwiek inną ścieżką pytań o przelotnej naturze, szybko utracilibyśmy kontakt z Ra...”

W tym momencie staje się oczywiste, że ograniczona linia pytań, jaką PODĄŻAŁA ta grupa, ostatecznie doprowadziła do zerwania kontaktu z Ra poprzez samobójstwo Dona Elkina, wbrew temu, co uważali, a mianowicie że ich środki ostrożności wywołają przeciwny rezultat.

Nasze własne doświadczenie pokazało nam, że podążanie tymi właśnie ścieżkami pytań, których grupa Ra unikała, stanowiło nasze jedyne źródło obrony przed siłami, które usiłowały nas zniszczyć. Gdyby grupa Ra również podążyła tą ścieżką informacji, Don mógłby dysponować metodami oceny tego, co działo się z nim podczas miażdżącego psychicznego ataku, którego doświadczył, i najprawdopodobniej byłby w stanie odeprzeć atak. Mogę wam powiedzieć, że atak psychiczny, psychiczna presja, manipulacja emocjonalna, którym podlega się w takiej pracy, potrafią być naprawdę bardzo brutalne. Nie da się tego opisać. Ale wygląda na to, że robienie tego i przetrwanie konieczne jest do "poszerzenia i pogłębienia" pasma komunikacji.

Carla napisała "...jak Ra wspomniał podczas pierwszej sesji - Ra komunikował się z nami poprzez "wąskie pasmo" wibracji czy też wąski zakres długości fali". Ten komentarz Ra odnosił się niewątpliwie do ograniczeń nałożonych na kanał w wyniku obaw i uprzedzeń Carli i do samych osądów wyrażonych w powyższych komentarzach. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby taki byt jak Ra miał być "ograniczony" do "wąskiej wibracji lub długości fali" lub w ten sposób doświadczał rzeczywistości. Przyczynę stanowiłoby zatem to, że "wąskie pasmo" było na odbierającym końcu transmisji. "Pasmo komunikacji" mogłoby z powodzeniem zostać poszerzone na odbierającym końcu, gdyby nie powzięto takich osądów i nie dokonano takiego wyboru.

Za którymś razem Kasjopeanie wypowiedzieli się na temat tego "poszerzania" kanału. W jednej z pierwszych sesji powiedziano nam o eksperymentach przeprowadzanych przez "obcych" na dzieciach i naprawdę z przerażeniem o tym rozmawialiśmy. Zapytałam później, DLACZEGO nam to powiedziano. Tak jak Carla, byłam zdania, że "dobre źródło" będzie mówić tylko "miłe" rzeczy.

P: Otrzymaliśmy informację w jednej z pierwszych sesji, mówiącą o pewnych strasznych rzeczach, o usuwanych kawałkach dziecięcych organów itd. Co było źródłem tych informacji? Czy pochodziły od was?
O: Tak. Przepraszamy za szok, ale był niezbędny do poszerzenia kanału.

Przy temacie "rytuałów" Kasjopeanie wyrażają się jasno, że w większości są one ograniczające.

P: (L) Czy któreś z rytuałów, jakie wykonujemy, zapewniają ochronę przed dalszymi porwaniami?
O: Może. Pewne Kryształy z polami energii. Nie potrzebujecie ochrony, jeśli posiadacie wiedzę.
P: (L) Jak możemy zdobyc tę wiedzę?
O: Znajduje się głęboko w podświadomości.
P: (L) Kiedy ją pozyskaliśmy?
O: Przed narodzinami.
P: (L) Czy jest jeszcze coś, co możemy zrobić dla ochrony?
O: Uczcie się, medytujcie, czytajcie. Potrzebujecie się obudzić.

Poniższy fragment był jednym z pierwszych wyjaśnień sformułowania "Wiedza Ochrania".

22-10-94
P: (L) Czy istnieją jakieś rytuały, które można przeprowadzić, by zapewnić sobie ochronę przed ingerencją Jaszczurek?
O: Rytuały są daremne.
P: (L) Czy istnieją jakieś środki techniczne, których możemy użyć?
O: Jedyną potrzebną ochroną jest wiedza. Wiedza ochrania cię przed każdą możliwą formą istniejącej krzywdy. Im więcej masz wiedzy, tym mniej masz strachu, tym mniej doznajesz bólu, tym mniej odczuwasz stresu, tym mniej odczuwasz udręki i tym mniej doświadczasz wszelkiego rodzaju niebezpieczeństw. Zastanów się teraz nad tym bardzo uważnie, ponieważ jest to bardzo ważne: Gdzie za tym pojęciem „wiedzy” kryje się jakieś ograniczenie? A jeżeli nie ma żadnego ograniczenia, jaka jest wartość tego słowa? Nieskończona. Czy możesz sobie wyobrazić, jak to jedno pojęcie, to jedno znaczenie, uwalnia cię od wszystkich ograniczeń? Użyj szóstego zmysłu, żeby wyobrazić sobie, jak to słowo, to określenie, to znaczenie wiedzy, może zapewnić wszystko, czego kiedykolwiek mogłabyś potrzebować. Jeśli pomyślisz uważnie, zaczniesz dostrzegać przebłyski tego, jak bardzo jest to prawdziwe w swojej możliwie najwspanialszej postaci.
P: (L) Czy zawiera się w tym wiedza zdobyta z książek?
O: Zawierają się w tym wszytkie możliwe znaczenia tego słowa. Możesz sobie wyobrazić, jak by to było proste w przypadku tego jednego określenia, tego jednego słowa mogącego zawierać tyle znaczeń? Wyczuwamy, że nie jesteś w pełni świadoma. Możesz mieć przebłyski oświecenia, a oświecenie pochodzi z wiedzy. Jeżeli będziesz bezustannie dążyła do zdobywania i gromadzenia wiedzy, zapewnisz sobie ochronę przed każdym możliwym negatywnym wydarzeniem, jakie kiedykolwiek może nastąpić. Czy wiesz dlaczego tak jest? Im więcej masz wiedzy, tym bardziej jesteś świadoma, jak się bronić. Ostatecznie ta świadomość staje się tak potężna i tak wszechogarniająca, że nie musisz nawet wykonywać zadań czy – jak wolisz - rytuałów, żeby się ochronić. Ochrona przychodzi po prostu naturalnie wraz ze świadomością.
P: (L) Czy wiedza jest substancjalna i istnieje niezależnie od tego, czy się ją ma bądź akceptuje?
O: Wiedza posiada całą substancję. Wiedzie ona do jądra egzystencji.
P: (L) Zatem zdobywanie wiedzy obejmuje dodawanie substancji do swojego bycia?
O: W rzeczy samej. Obejmuje dodawanie do bycia wszystkiego, co pożądane. A także, kiedy nie przestajesz przyzywać światła, tak jak to robisz, zrozum naprawdę, że światło jest wiedzą. To ta właśnie wiedza znajduje się w jądrze całej egzystencji. A będąc w jądrze wszelkiej egzystencji, dostarcza ochrony przed każdą formą istniejącej negatywności. Światło jest wszystkim i wszystko jest wiedzą, a wiedza jest wszystkim. Doskonale ci idzie zdobywanie wiedzy. Teraz wszystko, czego potrzebujesz, to wiara i uświadomienie sobie, że zdobywanie wiedzy jest wszystkim czego porzebujesz.
P: (L) Chcę być po prostu pewna, że źródło, z którego zdobywam wiedzę nie jest źródłem oszukańczym.
O: Jeśli zwyczajnie masz wiarę, żadna wiedza, którą mogłabyś w ogóle pozyskać nie mogłaby być fałszywa, ponieważ nie ma czegoś takiego. Nikomu ani niczemu, próbującemu podać ci fałszywą wiedzę, fałszywą informację, nie uda się to. Ta właśnie materialna substancja, jakiej formę przyjmuje wiedza, jako że jest podstawą wszelkiej egzystencji, będzie chronić cię przed absorpcją fałszywej informacji nie będącej wiedzą. Nie muszisz obawiać się wchłonięcia fałszywej informacji, kiedy po prostu dążysz otwarcie do zdobycia wiedzy. Wiedza tworzy ochronę – wszelką ochronę, jakiej kiedykolwiek mogłabyś potrzebować.
P: (L) Istnieje mnóstwo ludzi otwartych, ufnych i mających wiarę, których to potrafi zastrzelić i powalić.
O: Nie. To jest po prostu twój sposób postrzegania. Nie udaje ci się dostrzec, że ci ludzie tak naprawdę nie gromadzą wiedzy. Ci ludzie utknęli w pewnym punkcie swojej ścieżki rozwoju i doświadczają ukrytych objawów tego, co ty nazywasz obsesją. Obsesja nie jest wiedzą, obsesja jest zastojem. Kiedy zatem ktoś zaczyna mieć obsesję, w rzeczywistości zamyka przyswajanie, wzrost i dalszy rozwój duszy, który następuje wraz ze zdobywaniem prawdziwej wiedzy. Kiedy bowiem ktoś zaczyna mieć obsesję, niszczy ochronę, a więc jest otwarty na problemy, tragedie, na wszelkiego rodzaju trudności. Dlatego też niektórych z nich doświadcza.
28-10-94
P: (L) Pomysły palącej się świecy, soli, szałwi, szamanistycznych rytuałów i tak dalej? Czy wszystko to jest bezużyteczne?
O: Może. Uczysz się; pamiętasz, jak mówiliśmy "Dobrze: żadnych rytuałów"?
P: (L) Innymi słowy, twoja wiedza i twoja siła, które pochodzą z twojej wiedzy i poznania, są kluczem i ochroną?
O: Dokładnie. Jest to nadzwyczaj ważne. Rytuał drenuje energię prosto do Jaszczurek.
P: (L) Nawet nasza modlitwa Ojcze Nasz?
O: W porządku jest się modlić. Jak myślisz, dlaczego zorganizowana religia ma obsesję na punkcie rytuałów?
P: (L) Czy to samo jest prawdziwe w wypadku praktyk szamanistycznych i tym podobnych?
O: Dokładnie.

Kolejny fragment ukazuje nam jak "skupianie się" na negatywnych aspektach może być równie ograniczające, jak skupianie się na tych pozytywnych. Kiedy już wiesz, jak wygląda sytuacja, jak się rozwinęła i powstała, możesz o wiele łatwiej kontrolować swoją reakcję na nią.

23-07-95
P: Może da się rozwiązać kryzys przez skupienie się na innych sprawach?
O:Widzisz, kiedy ograniczysz przepływ, ograniczysz kanał. A kiedy ograniczysz kanał, zamkniesz możliwości. I sprawisz, że ujrzenie tego, co tam jest, stanie się trudne, o ile nie niemożliwe. Innymi słowy, oczywiste staje się zapomnianym w wyniku ograniczenia przepływu. To dlatego odradzamy wszelkie rytuały, rytuał bowiem ogranicza przepływ, tym samym ograniczając możliwości. A, to co opisujecie, jest sytuacją "skrajnej rozpaczy", jak to nazywacie – i presją o ogromnym znaczeniu – co cię ogranicza. Ale tak naprawdę jest to koncentrowanie się na tym właśnie, co cię ogranicza, a nie na samej sytuacji. I zdajemy sobie sprawę, że skupienie uwagi, lub, co ważniejsze, otworzenie przepływu kanału, jest dla ciebie trudne. Ale z pewnością nie jest niemożliwe. Szczególnie dla osoby tak silnej jak ty. To twój wybór, żeby to robić, nie coś, co MUSZISZ robić. WYBIERASZ robienie tego.

Praktycznym przykładem tego jest dobrze znany syndrom PMS [zespół napięcia przedmiesiączkowego]. Miałam przyjaciółkę, która zwykła żartować: "Przez lata cierpiałam z powodu PMS. Później przeszłam menopauzę. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie cierpiałam na PMS. Jestem po prostu urodzoną suką".

Cóż, jest to całkiem zabawne, ale pokazuje coś ważnego. Wiele kobiet zauważyło, o ile łatwiej jest im panować nad reakcjami powodowanymi przez PMS, WIEDZĄC, co się dzieje. Przed zdefiniowaniem tego syndromu, wiele kobiet doznawało okrutnych cierpień ze strony swoich przyjaciół i rodziny, uważających je za szalone lub po prostu wybuchowe. Kiedy wiesz, że chodzi o mieszankę hormonów w organizmie, wpływających na przepuszczalność błon komórkowych, co następnie wpływa na równowagę elektryczną lub reakcje synaptyczne, o WIELE łatwiej można sobie powiedzieć: "To przejdzie. Po prostu widzę sytuacje zniekształconą przez wpływ hormonów". O wiele łatwiej również jest skoncentrować się na unormowaniu własnych działań i reakcji, kiedy WIESZ, że musisz zrekompensować swój stan fizjologiczny.

To samo dotyczy ataku psychicznego – niezależnie od tego, czy ma źródło w trzeciej, czwartej czy piątej gęstości. Kiedy już poznasz zasadę działania tych rzeczy, kiedy ci się to przytrafi, jesteś ŚWIADOMY(A), a zatem posiadasz zdolność przeciwstawienia się napaści i kierujesz uwagę tam, gdzie jej miejsce – na kontynuowanie działania w sposób stabilny i z jasnym umysłem – co jak JUŻ WIESZ, będzie wymagało od ciebie dodatkowego wysiłku – tak, żeby atak przeminął szybciej i wyrządził mniej szkód.

Jeżeli, na przykład, ktoś przechodzi "atak" ze strony źródła przynależącego całkowicie do trzeciej gęstości – powiedzmy, że jest to nadajnik ELF [ELF – Extremely Low Frequency – Ekstremalnie Niska Częstotliwość], który znajduje się w pobliżu, powodując silne wahania w układzie fizjologicznym, które następnie prowadzą dojakichś wewnętrznych odczuć i zaburzeń w postrzeganiu. Idzie więc ktoś taki do kościoła i modli się albo wyciąga szałwię, podpala ją i nią wymachuje. To może mieć wpływ, ale NIE MUSI. Jeśli, z drugiej strony, bedzie on świadomy istnienia nadajnika ELF, lub świadomy MOŻLIWOŚCI takiej tego zjawiska natury, to jego wiedza, w połączeniu z praktyką, może dać lepsze wyniki.

12-08-95
P: (L) Chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej na temat rytuałów, które, jak nas ostrzegliście, są na wielu poziomach ograniczające. Dlaczego tak jest?
O: Jeżeli ktoś szczerze wierzy w swoje działania, w największym stopniu, z pewnością da to PEWIEN pożytek, na PEWNYM poziomie. Ale stosowanie jedynie schematów dla samego ich stosowania, nie rodzi szczerości i wiary koniecznej do wywołania maksymalnych korzyści. Zatem jak zwykle człowiek musi poszukiwać raczej w środku niż na zewnątrz, żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie. Rozumiesz? Dla pewności damy ci przykład, spotykasz się z tym cały czas. Jeśli czytasz w jakiejś książce materiał zalecający ten czy inny rodzaj rytuału, a ty odprawiasz ten rytuał, ponieważ przeczytałaś wydrukowane słowa, czy naprawdę daje ci to rzeczywiste wewnętrzne poczucie satysfakcji i spełnienia w największym możliwym stopniu? Jeśli z kolei sama miałabyś podjąć jakieś działanie, które ten czy ów mógłby zinterpretować czy określić jako rytuał, ale pochodzi ono z twojego wnętrza, odczuwasz je jako WŁAŚCIWE oraz masz szczerą i pełną wiarę w to, czymkowiek mogłoby to być, czy wydaje ci się to słuszne?
P: (L) Tak.
O: Czy odpowiedzieliśmy zatem na pytanie?
P: (L) Tak, dziekuję.

Zauważcie jednak zastrzeżenie w powyższych uwagach: "PEWIEN pożytek, na PEWNYM poziomie". Ostatecznie najskuteczniejszym "rytuałem" będzie wiedza na temat prawdziwej natury ataku oraz konkretne działania opracowane w odpowiedzi na tę wiedzę.

W przypadku eksperymentu czanelingowego Ra, wygląda na to, że rytuały wprowadzone dla komfortu Carli były z pewnością dla niej korzystne. Ale pytanie, które trzeba zadać, brzmi: Czy Don w nie wierzył? Gdyby wierzył, to może ochrona objęłaby również i jego. Ale albo w nie nie wierzył, albo były one obiektywnie nieskuteczne. Znajomość metod ataków psychicznych, znajomość negatywnego doświadczenia w TEJ gęstości, i wiedza, jak sobie z nim radzić poprzez bycie świadomym prawdopodobnie ocaliłyby Don'owi życie. Dokładnie o to zapytaliśmy w którymś momencie Kasjopean:

24-07-99
P: W ostatnim tygodniu, czy jakoś tak, przeprowadzałam rozmowę przez internet z pewnym kolesiem biegłym w Materiale Ra. Przysłał mi spory kawałek 5. tomu książek Ra, który to materiał nigdy wcześniej nie został wypuszczony. Wygląda na to, że w czasie, kiedy Don Elkins zadawał pewne pytania na temat różnych konspiracji oraz natury manipulacji STS z czwartej gęstości a także pewnych innych, raczej ponurych tematów, dokonany został przez grupę lub członków tej grupy swego rodzaju osąd, a mianowicie, że takie tematy nie są zgodne z linią pytań właściwą dla kanału STO. Uważano najwidoczniej, że jest to "skupianie się na negatywnych aspektach", nie jest więc "love&light". Takie pytania, pytania w tym kierunku, były zatem niechętnie widziane przez grupę, grupa była zgodna co do tego, że kontynuowanie tego nie jest wskazane. Don Elkins POPEŁNIŁ jednakże samobójstwo. Możecie nam powiedzieć, dlaczego?
O: Samobójstwo jest ścieżką wybraną celem bezpośredniej realizacji wyłączenia szumu.
P: Chciałabym zrozumieć. Ci ludzie mieli cudowny kontakt z Ra...
O: Kontakt z Ra nie wyklucza możliwości ataku.
P: Dlaczego Ra nie dostarczył mu informacji potrzebnej do zrozumienia, że był atakowany, jakiego rodzaju to był atak oraz jak sobie z nim poradzić?
O:
Te pytania nie zostały zadane.
P: Dlaczego nie zadano pytań, które by go ochroniły?
O: Skupienie na "Love&Light".
P: Ponieważ więc byli skupieni na aspektach światła i miłości...
O: Nie istnieje pozytywne bez negatywnego.
Negatywność zawsze jest obecna, czy jest rozpoznana, czy nie.
P: Mówicie więc, że jeśli nie jest rozpoznana, położona na stole, że tak powiem, to tak jakby "gryzło cię coś", nieważne co? Że zamanifestuje się to w pewien sposób i jeśli ktoś dochodzi do skrajności pod względem love&light, to negatywność wejdzie tylnymi drzwiami?
O: Blisko.

Wielką tragedią jest to, że przydarzyło się to tej innowacyjnej, pionierskiej grupie. Ale jest to lekcja dla nas wszystkich – uświadomienie sobie, że kiedy zaczynasz zajmować się sferą wiedzy o kosmosie i zaczynasz ograniczać albo nakładać swoje subiektywne założenia w sposób, który zawęża lub ogranicza informację, ta energia/informacja, którą "odfiltrowywujesz", WCIĄŻ istnieje obiektywnie i wciąż jest częścią CIEBIE. NIE jest prawdą, że zło jest stworzone przez "umysł człowieka", chyba że umysł człowieka jest umysłem Boga i wszystkiego innego.

Można to zrozumieć w prosty sposób: jeśli masz prąd elektryczny, to jest on normalnie falą z grzbietami i dolinami – w górę i w dół, pozytywne i negatywne. Te źródła, które skupiają się na jakimś jednym aspekcie energii, stają się jak dioda, która zamienia prąd zmienny w prąd stały. Prąd może przepływać przez diodę tylko w jedną stronę i część prądu zostaje "zablokowana" i zamieniona w ciepło. Takie jest zasadniczo działanie prostownika i jest to również wyjaśnienie, dlaczego prostowniki muszą być często wymieniane – wypalają się. "Ciepło" wytworzone w Donie, w wyniku funkcjonowania Carli jako diody, było tym, co "przepaliło jego obwody", ponieważ informacja przetwarzana w Donie była o wiele obszerniejsza, niż ta odbierana i czanelowana przez Carlę.

Zrozumiałam to instynktownie, kiedy badałam Ra Material. Tak, na początku miałam wiele takich samych uprzedzeń jak Carla, ale byłam również świadoma czegoś innego – czegoś, co było kluczowe w moim rozumieniu, i wynikało z moich doświadczeń z uwalnianiem dusz i egzorcyzmami – a była to prosta zasada, która sprowadza się do stwierdzenia: skupianie uwagi na "negatywnych" siłach NIE wzmacnia ich, jeśli zamiarem jest ich osłabienie. A człowiek może nauczyć się "osłabiać" ciemność tylko ucząc się co dokładnie JEST ciemnością. A to – jak już omawialiśmy – sprowadza się do nauki rozpoznawania naszej rzeczywistości poprzez jej symbole oraz do nauki oddawania wszystkiemu tego, co mu się "należy". Z drugiej strony, skupianie się na "świetle i miłości" może w pewnych przypadkach odzwierciedlać wewnętrzny "strach" przed ciemnością. A strach ten będzie przyciągał nieprzyjemne doświadczenia i wydarzenia do życia takiej osoby. Tylko wiedza może rozpędzić ten strach.

Czy w naszym czanelingu działamy na sposób "diody"? Czy "filtrujemy" informacje?

Jasne jest, że Frank pełni rolę "uziemienia", prawdziwego przewodnika materiału do tej rzeczywistości, i że "połączenie" z zespołem Kasjopean jest czymś, co zachodzi za pośrednictwem mojej fizjologii. Nigdy nie słyszę niczego w głowie. Jak wszyscy inni, zawsze jestem zainteresowana tym, żeby przeczytano mi komentarze. Jestem cały czas świadoma i aktywna, podczas gdy Frank znajduje się ogólnie mówiąc w czymś w rodzaju stanu półświadomości.

Długo myśleliśmy, że to oznacza, że "Frank jest źródłem". Ale później, stopniowo, poprzez eksperymentowanie, odkryliśmy, że tak, Frank może "czanelować" przez cały czas na mocy swojej niezwykle zrównoważonej natury i fizjologii. Jest on najczystszym "otwartym kanałem", jaki kiedykolwiek spotkałam lub o jakim kiedykolwiek słyszałam. Ale te warunki nastręczają wyjątkowych trudności. Bycie otwartym kanałem oznacza dokładnie, że: otwarty kanał to otwarty kanał i to, co jest przez niego czanelowane, zależy od tego, z jaką osobą czaneluje. Kiedy czaneluje "sam", podlega kaprysom i dowolnym siłom związanym z psychiczną "atmosferą". Wygląda na to, że NIE DZIAŁA W NIM ŻADNA DIODA. Podłącza się jedynie i wzmacnia jak radioodbiornik w zestawem głośników.

auraZauważcie na obrazku po lewej - jasna poświata po prawej stronie to moja lewa ręka. Jarzący się wizerunek po lewej, to prawa ręka Frank'a. Zauważcie przerwę w "przepływie" w rejonie nadgarstka Franka, gdzie prześwituje trochę ciała. Mimo to, przepływ wydaje się przedstawiać mniej więcej "zrównoważone" przetwarzanie.

Co to oznacza? Cóż, interesujący jest sposób, w jaki doszliśmy do tej konkluzji. Na początku eksperymentu zauważyliśmy osobliwe zjawisko: gdyby obecne były tam osoby z silną agendą emocjonalną lub założeniami, "zabarwiłoby" to przekaz. Było to tak, jakby Frank odbierał "przecieki" od poszczególnych osób, coś jak "przenikanie" w radiu lub telefonie, kiedy słyszy się w tle inną rozmowę. Kiedy Frank czanelinguje sam, bez żadnego własnego ukierunkowania, podatny jest na czystą informację zarówno STS, jak i STO. Działa jako tuner i głośnik, co oznacza, że może się "podłączyć" do dowolnego źródła przekazu. Przyczynia się to do jego wyjątkowej umiejętności dokonywania mediumistycznych odczytów osób poprzez proste dostrajanie się do danej osoby z niedoścignioną przejrzystością, jakiej nie spotkałam u żadnego innego, znanego mi, medium.

Zanim podjęliśmy współpracę, Frank "czanelował" już przez wiele lat. Zaczął robić to we wczesnym dzieciństwie, kiedy odkrył, że używanie patyka do wybijania rytmu może "wprowadzić go w trans", w którym jego umysł otrzymywał nieskończone strumienie informacji. Eksperymentowaliśmy z jego samodzielnym czanelingiem i przebadaliśmy wyprodukowany wtedy materiał. Był to dokładnie ten sam rodzaj "bezmyślnej psychopaplaniny", jaka pochodzi z tak wielu innych "źródeł". Jasnym było, że Frank niewątpliwie był przewodem, ale nie podłączonym do żadnego konkretnego "źródła", był jak radioodbiornik ciągle "skanujący pasmo". MOŻE to wywołać problemy, kiedy przy sesji obecni są ludzie z silnymi uprzedzeniami lub agendami emocjonalnymi. Przeprowadzanie czanelingu w takich warunkach jest podobne do oglądania telewizji przy włączonym odkurzaczu. Zakłócenia w odbiorze manifestują się jako pewne "sposoby wyrażania się" lub niecodzienne konstrukcje gramatyczne, a nawet pewne zniekształcenia materiału. W niektórych wypadkach poskutkowało to tym, że Kasjopeanie w ogóle odmówili odpowiedzi na pewne pytania, byłoby to bowiem obraźliwe dla gości. W kilku wypadkach było dla mnie oczywiste, że odmawiali odpowiedzi, ponieważ dana osoba była "szpiegiem" STS'ów, te odpowiedzi wówczas przeważnie brzmiały: "otwarte", "to zależy od ciebie" i tym podobne nie-odpowiedzi. Pewnego razu zaczęłam liczyć "nie-odpowiedzi" i łączyć je z obecnymi osobami, po czym zaczęło do mnie docierać, że mamy z tym prawdziwy problem. To dlatego obecnie goście są BARDZO dokładnie przesiewani przed uczestnictwem w sesji. Ale nawet "przesiewanie" naprawdę nie da pewności, dopóki się nie sprawdzi w akcji. Istnieje mnóstwo ludzi mówiących "słuszne rzeczy", żeby dostać zaproszenie na sesję, ale kiedy już się tam znajdą, energia jakby "wypycha ich na otwarte pole" i ujawniają się ich uprzedzenia. Pewnego razu musiałam się wręcz roześmiać, kiedy Kasjopeanie raz po raz mówili uczestnikowi, że powinien "wyjawić" swoją prawdziwą przynależność. Mężczyzna ów wpadał w coraz większe zakłopotanie, aż zrobił się grubiański i agresywny myśląc, że atakiem uda mu się odwrócić uwagę.

Chociaż Terry i Jan pierwsi zauważyli, że działanie Franka nie było dokładnie "połączeniem ze źródłem", ja nie miałam tej pewności. W pewnym momencie jednak, w efekcie interesującej wymiany zdań, zaczęłam wyrabiać sobie pogląd na temat tego, co się działo. Zdarzyło się to wkrótce po tym, jak mój mąż, Ark, odnalazł mnie poprzez materiał Kasjopean, a w tamtym czasie naprawdę napieraliśmy na K's, żeby podali nam dokładne odpowiedzi na kwestie, CO się dzieje, co jest naszym celem i tak dalej. "Nakierunkowane" połączenie z Arkiem niewątpliwie wyjaśniło, że nie jest to zwykły, pospolity czaneling. Stawało się jasnym, że istnieje jakiś cel, chociaż Kasjopeanie nie chcieli sugerować zbyt wiele, woleli zostawić zrozumienie tego naszej własnej "ścieżce odkrywania". Tak mniej więcej przedstawiała się sytuacja, kiedy pytaliśmy o zamiary sił STS z czwartej gęstości, próbując znaleźć właściwą odpowiedź. Pytania skupiały się wokół zagadnienia działań w rzekomych bazach podziemnych:

31-08-96
P: (L) Co ci kolesie planują?
O: To tutaj opracowywana jest "Rasa Panów".
P: (L) A jaki okres zaplanowali sobie przeznaczyć na tę działalność?
O: Nieważne.
P: (L) Czy Ark będzie w stanie pomóc nam w kwestii technologii, żeby pomóc innym ludziom lub żeby ochronić nas samych w pewien sposób? Wobec tych naprawdę dziwacznych spraw dziejących się na naszej planecie?
O: Za dużo, za wcześnie, moja droga. Ciekawość zabiła kota.
P: (L) Za to satysfakcja przywróciła mu życie!
O: Nie w tym wypadku!!!
P: (T) On pojawia się, żeby cię chronić. Tak powiedział.
O: Może, ale jest w tym coś więcej, o wiele, wiele, wiele więcej!!!!!!
P: (L) Czy to "Może, ale jest w tym coś więcej, o wiele, wiele, wiele więcej" jest złowieszcze? Czy też jest to pozytywne o wiele, wiele, wiele więcej?
O: Dlaczego miałabyś myśleć, że to coś złowieszczego?
P: (L) Cóż, nie wiem.. ponieważ boję się tego, czego nie znam!
O: Co pomogliśmy ci dotąd odkryć? Czy wolałabyś przerwać ten proces?
P: (L) Och, nie, do diaska! (T) Po dwóch latach wiecie już, że ona zawsze będzie zadawała tego rodzaju pytania!
O: Nie dwa lata, wieczność. Pomogliśmy ci wybudować swoją klatkę schodową, stopień po stopniu. Ponieważ o to prosiłaś. A prosiłaś o to, bo takie jest twoje przeznaczenie. Skontaktowaliśmy cię z osobami o niezwykłych zdolnościach, żebyś sama nabyła zdolność komunikowania się z nami. [...]
P: (T) ...Twoim przeznaczeniem jest dowiedzieć się, jak wygląda twoja ścieżka, i musiałaś nawiązać ten kontakt, ponieważ to właśnie miałaś zrobić. (L) Czy odnośnie doprowadzenia do kontaktu z kimś, kto umożliwi mi komunikację z wami, mówimy o Franku? Żebyście następnie skierowali mnie na moją ścieżkę, którą jest budowanie klatki schodowej itd., itd.? Czy to właśnie się tu dzieje?
O: On jest jednym, ale nie jedynym, jest po prostu tym, który obudził twój zmysł poznawania.

Studiowaliśmy więc ten kawałek i uświadomiliśmy sobie, że Frank rzeczywiście posiada rzadką zdolność zachowywania się jak "szerokopasmowy przetwornik częstotliwości". Jego "dostrajanie się" jest całkowicie zależne od siły "wektora", którym, opierając się na informacjach od Kasjopean, wydaję się być ja.

Przyjrzyjcie się następnemu obrazkowi, zdjęciu wykonanemu "aparatem do fotografowania aury", przedstawiającemu mnie przy stole podczas czanelingu. W prawym dolnym rogu zdjęcia możecie dostrzec figury tablicy. Ale nie widać najmniejszego kawałka mnie fizycznej - tam nie ma moich rąk! To zdjęcie naprawdę mnie przeraziło! Każdy w pokoju miał zrobione zdjęcie aury i każdy był widoczny na swoim zdjęciu, bardzo wyraźnie. Miałam już robione zdjęcia aury, które wyraźnie pokazywały MNIE, ze wstęgami światła i barwy i tak dalej. W tym samym czasie zostało zrobione zdjęcie aury Frank'a i wyglądało jak zupełnie normalne zdjęcie. Wokół niego była mglista zielona poświata i kilka kulistych "piłek" o ciemniejszej barwie w okolicy gardła, ale był wyraźnie widoczny na tym zdjęciu, tak jak kiedy patrzy się na niego bezpośrednio. Kiedy więc wyszło to zdjęcie i NIE było na nim mnie, zaczęłam naprawdę nieco się tym denerwować.

Ale wracając do Materiału Ra, Carla poczyniła taką uwagę:

"Zdarza się, że koncentrowanie się na teoriach spiskowych i ich uczestnikach wzmacnia iluzję oddzielności i pomija miłość łączącą wszystkie rzeczy w Jedną Istotę ".

Zgadzam się z tym, że nie należy się "skupiać" na "teoriach spiskowych". To samo powiedzieli Kasjopeanie. Ale faktem jest, że są one bardzo realną częścią naszego świata, a spisek jest nieodłączną częścią ścieżki STS oraz rzeczywistości, w której żyjemy. Jest również oczywiste, że naszym tutaj zadaniem jest możliwie najdokładniej przerobić lekcje z tej rzeczywistości, żeby przejść do następnej klasy. Uważanie tego [spiskowego] aspektu naszego świata za "zewnętrzny w stosunku do" lub "nie będący częścią" Boga jest robieniem dokładnie tego, czego próbowała uniknąć Carla, a w rezultacie, poprzez NIE uczenie się o tych rzeczach, wzmacniała tylko iluzję rozłączności i ignorowała miłość, spajającą wszystko w Jedną Istotę - włącznie ze spiskami i ich uczestnikami.

Po dziś dzień Carla steruje w tym kierunku i doświadcza ogromnego cierpienia z powodu wielu fizycznych dolegliwości, a także - jak się wydaje - innych mentalnych/emocjonalnych udręk. W napisanych przez nią materiałach można znależć stwierdzenie, że cierpienia te są ceną, jaką musi zapłacić za wysiłek skupiania się na "miłości i świetle". To bardzo chwalebne, uważam jednak, że mija się z celem. Tak jak już mówiliśmy, nie jest tak, że należy rozmyślnie MANIFESTOWAĆ w swoim życiu negatywność. Zawsze istnieje wybór. To właśnie jest kluczem. Ale osądzanie negatywności jako "błędu" lub "pomyłki", lub czegoś, co trzeba "poprawić" w innych, jest powodem, dla którego ludzie błądzą. A kiedy wysilasz się, żeby "wytwarzać miłość i światło poprzez skupianie się na tym", staje się to milczącym przyznaniem, że brakuje tego w twojej rzeczywistości.

Ludzie mają problemy z rozróżnianiem pomiędzy "osądem" a "oceną i osobistym wyborem". Mogę spoglądać na wiele rzeczy i ocenić je jako "negatywne" i zdecydować się zadziałać inaczej, innymi słowy, uczyć się oddawać negatywności "to, co się jej należy" poprzez nie branie udziału. Nie muszę jednak myśleć, że mam komukolwiek narzucać mój wybór, jak i nie muszę myśleć, że negatywność należy "poprawiać" lub "usuwać". Podążanie tą ścieżką jest wyborem pewnych istot. Mają one prawo wybrać to, tak jak ja mam prawo wybrać to, co wybieram. A jedynym sposobem, żebym MOGŁA wybrać, JEST WIEDZA NA TEMAT RÓŻNICY! A nie mogę wiedzieć, na czym polega różnica, jeżeli nie posiadam możliwie najgłębszej wiedzy na temat każdego aspektu rzeczywistości, w której żyję.

I nie oznacza to, że kiedykolwiek będziemy mogli w pełni poznać PRAWDĘ. Ale naszym zadaniem jest Miłość do Stwórcy, a nie możemy kochać Stwórcy/Samych Siebie bez ZNAJOMOŚCI Stwórcy/Samych Siebie. Kiedy całkowicie zaprzeczamy połowie Stwórcy, decydujemy się kochać tylko NASZE WYOBRAŻENIE na temat tego, jaki POWINIEN być Stwórca według NASZEGO osądu. I poprzez "blokowanie" lub ignorowanie informacji, które mogłaby wtajemniczyć nas w temat wielu Twarzy Boga, w rzeczywistości podejmujemy działanie przeciwko Bogu. Oceniamy i wykonujemy wyrok wykluczenia. A to, co wykluczamy z poznania, wciąż do nas powraca w postaci życiowych lekcji do przerobienia.

Przy okazji rozmawiania o pewnych szczegółach związanych ze źródłem Materiału Ra, chciałabym zasugerować tym, którzy go nie czytali, żeby spróbowali zdobyć egzemplarz tej książki, grupa ta bowiem zrobiła zadziwiającą i rzadką rzecz, pomimo pułapki, w którą wpadli, i wynikłej z tego tragedii. Don zapłacił bardzo wysoką cenę za czystość tego materiału i zasługuje to na miano pierwszego miejsca w przekazach wyższego poziomu.

Tutaj są niektóre komentarze Kasjopean na temat czanelingu Ra:

23-10-94
P: (L) Chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś na temat Materiału Ra wypuszczonego przez Elkinsa, Rueckerta i McCarty'ego, skąd pochodzi Materiał Ra?
O: Szósta Gęstość.
P: (L) Czy można powiedzieć, że Materiał Ra przechodzi przez czysty kanał?
O: Tak.
11-08-96
P: (L) OK, jako że materiał Ra jest uważany za swego rodzaju elementarz materiału Kasjopean, moglibyście podać nam procent dokładności tego materiału?
O: 63
P: (L) 63%, Cóż, to całkiem nieźle, zważywszy... (T) Sporo tam bardzo dobrego materiału... (L) Czy moglibyście powiedzieć nam co nieco o koncepcji Wędrowców? W nauczaniu Ra na temat Wędrowców powiedziane jest, że Wędrowcy to osoby, które czują się wyobcowane z systemu tego świata...
O: Tak, ale mogą się częściowo zaadaptować.
P: (L) OK, czy maja również czasami fizyczne...
O: Wstręt do fizyczności.
P: (L) OK, czy zawsze jest to wskazówką?
O: Tak.
P: (J) Wstręt do fizyczności, czy odnosi się to do niechęci wobec faktu, że w trzeciej gęstości wszystko jest fizyczne i ustalone, w przeciwieństwie do wyższych gęstości, gdzie istnieją zmienne?
O: Trzecia gęstość nie "cała" jest fizyczna.
P: (L) Wydaje mi się, że mają na myśli rozróżnienie pomiędzy kimś, kto skupia się na doznaniach fizycznych, jako przeciwieństwo do doznań duchowych, psychicznych lub emocjonalnych stanowiących punktu odniesienia.
O: Tak. Rdzenni mieszkańcy trzeciej gęstości mają skłonność do skupiania się i - do pewnego stopnia - rozkoszowania się fizycznością.
P: (J) Myślę, że sednem, do którego zmierzałem jest pytanie, czy musząc pozostać w trzeciej gęstości, brakuje im zmiennej fizyczności? (L) Cóż, pamiętaj, że Wędrowcy są istotami szóstej gęstości.
O: Brak.
P: (T) Brak fizyczności?
O: Tak. Brakuje go. Nie tyle "brakuje", co trudność w przystosowaniu się.
P: (T) Jeżeli byłeś przyzwyczajony do wolności, jaką daje brak fizyczności, a następnie zostałeś ograniczony przez swoją fizyczność, będzie ci brakowało stanu nie­fizycznego.

Jest to kolejna dziedzina, w której występuje błędne rozumienie życia "duchowego". Wielu poszukiwaczy wierzy, że ich niezdolność funkcjonowania w prawdziwym świecie jest oznaką wartości - dowodem ich "wielkiej duchowości". Dolegliwości fizyczne, utrata zdolności działania, nieumiejętność radzenia sobie ze zwykłymi codziennymi sprawami i tak dalej, wszystkie są usprawiedliwiane nadzwyczajną "duchowością" osoby, od której nie można przecież wymagać, by zawracała sobie głowę takimi sprawami.

Cóż, wszystko pięknie, ale czy nie pomyślałbyś sobie, że osobie, która rzekomo "zdała" na wyższy poziom duchowy, udało się to, ponieważ opanowała niższe? A jeśli tak, to co trudnego w przypomnieniu sobie tych lekcji i aktywowaniu ich teraz na wyższym poziomie umiejętności? Jeśli zdałeś do szóstej klasy, z pewnością potrafisz rozwiązać testy z klasy trzeciej zaliczając maksymalną ilość punktów, prawda?

Jak dotąd, nie zamieściłam na stronie zbyt dużo materiału dotyczącego specyfiki mojej pracy jako hipnoterapeutki ani tego, czego nauczyłam się jako egzorcystka, a co dało mi wgląd w tajniki "rzeczywistości duchowych", ale wiedziałam, z czym mamy do czynienia, kiedy zaczynaliśmy ten eksperyment. Opisałam to pokrótce w serii Amazing Grace, która opowiada o pewnych krokach prowadzących do Kasjo... chociaż wiele spraw zostało pominiętych ze względów bezpieczeństwa, że tak powiem.

Wynik był następujący: na początku projektu, przez mniej więcej 10 lat używałam całkiem wyrafinowanych technik do utrzymywania stanu "psychicznej" czystości, a obecnie bezustannie monitoruję "posmak", czucie i "owoce" tego kontaktu - dokonując dostarajania się lub przesunięć, żeby się dostosować. A przede wszystkim, patrzymy na to jak na "zabawę". Nie podchodzimy, i nigdy nie podchodziliśmy, do tego materiału jak "prawdziwi wyznawcy". Z pewnością jest to interesujące ze względu na wiele obszarów, dla których istnieje niezależne potwierdzenie, ale część z tego, z racji swojej natury, jest nie do zweryfikowania.

Nauczyliśmy się wielu rzeczy i to nie poprzez poprostu "poinformowanie nas", ale poprzez podanie nam sugestii, którą następnie obserwowaliśmy, z którą eksperymentowaliśmy i którą dalej sami rozwinęliśmy. I jest to jedna z kluczowych rzeczy odnośnie Kasjopean - oni "tego nie dają". Jak już zaznaczyłam na tej stronie, podają oni "wskazówki", ale nie mapy. Stoją na stanowisku, że jeżeli nie ZROBIMY czegoś, nie będziemy w pewnym stopniu dążyć do tego, będzie to dla nas bezużyteczne jak cukierek - puste kalorie. I wyraźnie podejście takie ma sprawić, że praktykowanie "czanelingu" stanie się niepotrzebne i porzucimy je. Ostatecznie "staniemy się" nimi. Wielokrotnie mówili nam, że "prowadzenie nas za rękę" jest szkodliwe; położyli podwaliny, zdopingowali nas, ponieważ POPROSILIŚMY (i przez ponad dwa lata przed zapoczątkowaniem kontaktu robiliśmy to wielokrotnie, konsekwentnie i z poświęceniem), ale prawdziwym celem jest nauczenie nas, jak chodzić samodzielnie.

Większość czanelingowych źródeł chce, żeby ludziska czanelowali, mogą więc czenelować coraz więcej i wciąż i dalej. Kasjopeanie stawali się natomiast coraz mniej komunikatywni... preferowali mówienie nam "macie narzędzia, pokazaliśmy je wam, teraz znajdźcie rozwiązanie sami!" Wielu ludzi tego nie lubi. Chcą, by wszystko im wręczano; nie chcą myśleć, pracować czy cokolwiek robić, najchętniej by sobie leżeli i żeby ktoś wlał im coś do głów. A potem tylko "wierzą" i zostają "zjedzeni żywcem". (Co na ogół manifestuje się jako różnego rodzaju problemy fizyczne, emocjonalne, umysłowe lub natury związków międzyludzkich.)

Jest jeszcze inna osobliwa rzecz związana z czanelingiem i materiałem "wyczanelowanym" w dzisiejszych czasach, a jest to przesadna, archaiczna lub zawiła składniowo rozwlekłość wypowiedzi! Jak to opisał Michael Topper:

Rozważcie na przykład najbardziej powszechne sposoby ustanawiania "wewnętrznej płaszczyzny" lub połączenia czanelingowego - medytację. Jest to metoda polecana najbardziej przez czanelujących ludzi oraz przez dane źródło czanelingu. Medytacja jest oczywiście, jak już powinniśmy wszyscy wiedzieć, metodą uciszania umysłu tak, żeby zawetowana została czasowo nasza zwyczajna zdolność myślenia. Ta tymczasowa cisza naszego ciągłego "wewnętrznego monologu" jest środkiem, za pomocą którego medytujący ma ominąć uwarunkowaną osłonę (kulturowo wprogramowanych) pojęć. Tym samym staje się on wyjątkowo uwrażliwiony na całościowe wymiary w innym wypadku zagłębione w podświadomości i pozostające poza polem widzenia zwykłego "dostrzegania". Jednakże, kiedy tenże obiekt czanelingu zaatakuje z tych na pozór bardziej całościowych obszarów istnienia - większy potok słów! Z ust medytującego wydostaje się jeszcze jeden głos. W rzeczywistości zjawisko to jest tak rozpowszechnione, że wygląda na to, że z każdej twarzy wychodzi głos "kogoś innego" (aczkolwiek jest to najwyraźniej tak powszechne zjawisko w świecie filmu, że "czaneling" wydaje się bardziej być logicznym przedłużeniem niż nagłym przerwaniem).
A cała masa wyczanelowanych w ten sposób informacji od upragnionych "wyższych źródeł" zbudowana jest z dziwacznych składniowo konstrukcji, modulowana w wyższych rejestrach nosowych i wychwala zalety medytacji!
To, rzecz jasna, może oznaczać ostatecznie tylko jedno (co składa się przeważnie na niezauważaną metafizyczną tautologię), a mianowicie - jesteś zachęcany do medytacji, żeby uciszyć hałas werbalnego umysłu, co wprowadza cię w odpowiednio podatny stan po to tylko, żeby przekazać donośnie przez głośno falujący Dźwięk, (nie twój własny), uzyskując Mowę niezmiennie wychwalającą zalety medytacji, jako sposobu pozyskania słownej instrukcji, która mówi ci...

I - jak zauważa Toppler - JEST TO UPIORNE!


The Wave Part 10-b

Fala: Część 10-c

 


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numerze [an error occurred while processing this directive] .

 

[an error occurred while processing this directive]