HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b(całość!) - 10c -
- 11
- 11b - 11c (całość!)


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości

Artykuł - Thomas French, Laureat Nagrody Pulitzera
Publicysta St.Petersburg Times, Floryda, USA
Zdjęcia: Cherie Diez

Niedziela, 24 lipca 2005



Rozdział 4

Autor, ku swemu zaskoczeniu, spotyka Złotego Barbarzyńcę



MAŁY ŚWIAT KONTRASTÓW: Rok 1995, dzieci Laury oglądają telewizję w salonie, a w sąsiednim pokoju trwa sesja channelingu.


Laurę Knight spotkałem półtora roku po tym, jak rzekomo widywała gigantyczne, latające bumerangi.

Nigdy nie słyszałem o mrocznych istotach ani o odczepianiu duchów. Nie sądziłem, że ktokolwiek w okolicach zatoki Tampa faktycznie zajmuje się wykonywaniem ezgzorcyzmów.

Oczywiście nie przewidziałem, że nadejdzie dzień, w którym przyjdzie mi z całą powagą napisać zdanie zakończone słowami "gigantyczne, latające bumerangi".



Półka w biblioteczce Laury potwierdza jej poszukiwanie wiedzy.

Moje pierwsze spotkanie z Laurą miało miejsce w sobotnie popołudnie, 25 lutego 1995 roku, we wschodnim skrzydle biblioteki Clearwater. Obydwoje byliśmy tam, aby spotkać się z miejscowym oddziałem towarzystwa ufologicznego, znanym jako MUFON, organizacją badającą informacje o UFO i doniesienia o porwaniach przez obcych. Nie byłem świadom, że w ogóle istniał jakiś oddział w zatoce Tampa, a tym bardziej, że zrzeszał wystarczająco liczne grono członków, by mogło zgromadzić się w publicznej bibliotece. Chciałem wiedzieć więcej, więc poszedłem.

Był to wczesny etap powszechnej obecnie, ogólnokrajowej obsesji na punkcie wszystkich tych spraw związanych z UFO. Serial Z archiwum X emitowano dopiero drugi sezon, tak zwane video z sekcji zwłok kosmity nie ujrzało jeszcze światła dziennego w sieci Fox, a jedyną osobą, którą znałem osobiście i która widziała UFO - a przynajmniej przyznała mi się do tego - był mój były fryzjer.

Niemniej jednak, tej soboty zebrani w bibliotece byli podekscytowani. Wiedzieli, że w całym kraju wzrasta zainteresowanie innymi światami i obcymi cywilizacjami. Czuli, że należą do pierwszej fali głębokich zmian, polegających na gotowości społeczeństwa do uznania, że być może wizyty obcych są sprawdzalnym faktem. Faktem dotyczącym życia na tej planecie. Po latach wyszydzania, ludzie ci zyskiwali jakąś uwagę i szacunek.

Powiedzieć, że tego dnia Laura zrobiła wrażenie, byłoby niedomówieniem. Kiedy nadeszła jej kolej, by mówić, natychmiast przejęła kontrolę nad salą. Miała taką prezencję, że była niemal radioaktywna. I prezencja ta była niezwykła. Nie można by jej wziąć za gwiazdę filmową - miała nadwagę, włosy z lekka rozczochrane, a jej ubrania były niemal buntowniczo niemodne. Nosiła legginsy - o ile sobie przypominam, nieco zbyt obcisłe - i tunikę malowaną w złote spirale, ozdobioną bursztynowymi koralami. Spojrzałem na nią i powiedziałem sobie: "założę się, że ma w swoim salonie popiersie Elvisa".

Jednakże Laura w jakiś sposób wykorzystała wszystkie te cechy na swoją korzyść. Była ponad to, wiedziała o tym i nie dbała o to. Jeśli cokolwiek uzewnętrzniała w swej wyjątkowości, to dawało jej to olbrzymią siłę przebicia. Jej oczy błyszczały, włosy powiewały swobodnie, a z lekka skrzywiony uśmiech rozpalał wokół niej atmosferę.

W krótkim przemówieniu, wygłoszonym rzecz jasna bez żadnych notatek, Laura dokonała przeglądu swego życia, opowiadając trochę o dzieciństwie, swojej pracy egzorcystki, o sesji hipnotycznej kobiety z zagubionym czasem, o nocy, gdy ona i dzieci ujrzeli dwa statki nad swoim basenem. Mówiła także o niektórych ostatnich doświadczeniach z tabliczką spirytystyczną, która, jak zrozumiałem, była podobna do tabliczki Ouija, lecz bardziej skomplikowana. Powiedziała, że używając tej tabliczki, ona i Freddie oraz kilku innych przyjaciół, zaczęli komunikować się z czymś, co nazwała "istotami szóstej gęstości" nadającymi z gwiazd składających się na konstelację Kasjopei.

Historia Laury była niewątpliwie najbardziej szalona spośród wszystkich, jakie słyszałem tego dnia. To nie miało znaczenia. Ona sama była błyskotliwa, zachwycająca, całkowicie prawdziwa. Żartowała z samej siebie, ze swoich dzieci, męża, ze swej rodziny zdecydowanie nieprzystającej do zwyczajowego rytmu życia klasy średniej. Żartowała nawet z owych istot szóstej gęstości, kimkolwiek były. Nazywała ich "chłopcami z Brazylii" i sposób, w jaki to robiła, pobudzał mnie do śmiechu, choć nie miałem nawet pojęcia, o czym mówiła.

Dawała przedstawienie i nie byłem jedynym wśród publiczności, którego to bawiło. Na spotkanie do MUFONU przybyła ze mną Cherie Diez, fotograf Timesa, z którą pracowałem od wielu lat. Szukaliśmy wspólnie czegoś niezwykłego dla gazety. Tego dnia, po zobaczeniu i wysłuchaniu Laury, Cherie i ja uwierzyliśmy, że znaleźliśmy temat, który przewyższał wszystkie nasze oczekiwania.

Pomiędzy różnymi projektami, nad którymi pracowaliśmy, wciąż nas ciągnęło do domu Laury w New Port Richey. Przesiadywaliśmy tam wtedy godzinami z jej rodziną i przyjaciółmi. Podczas każdej wizyty widzieliśmy kobietę prowadzącą życie na własnych zasadach, określającą siebie każdego dnia. Życie Laury przepełnione było z pozoru absurdalnymi elementami. Tak, była chodzącym zbiorem zjawisk paranormalnych. Ale była także matką pięciorga dzieci, gotującą obiady i robiącą pranie, w międzyczasie ganiającą za obcymi oraz demonicznymi duchami. Była wspaniałą mieszanką, połączeniem Bette Midler, Ojca Damiena, Donny Reed i agentki Scully.

Laura rzucała wyzwanie wszelkim kategoriom. Nie pasowała, nie mogła pasować do żadnej przegródki, łącznie z tą, w której próbowałem ją umieścić pierwszego dnia na spotkaniu MUFONU. Kiedy odwiedziłem jej dom, nie znalazłem żadnego popiersia Elvisa w salonie. Ale na gzymsie kominka stał niesamowity, niemal widmowy ceramiczny dzban z podobizną Edwarda VIII. Dziadkowie Laury kupili go w 1937 roku, zaraz po tym, jak Edward zrzekł się angielskiego tronu, żeniąc się z Wallis Simpson.

To tyle, jeśli chodzi o mój stereotyp.

Dom Laury był jedną wielką encyklopedią jej życia, wypełnioną przedmiotami świadczącymi o jej wyjątkowości i szerokim spektrum zainteresowań.

Na ścianach wisiały wiktoriańskie portrety jej dziadków, obraz Jezusa, mapa świata, fragmenty prac plastycznych jej dzieci, przewyższająca dopuszczalne rozmiary reprodukcja karty tarota, plakaty Star Treka powieszone przez dzieciaki. Pracownia Laury zastawiona była regałami wypchanymi setkami, tysiącami książek. Przeglądając zaledwie niewielką ilość tytułów, odnalazłem: Angels and Aliens, The Bible as History, On the Dead Sea Scrolls, Alien Intelligence, Genesis Revisited, UFO Encounters & Beyond, Infinity and the Mind, Extra-Terrestrials Among Us.

Pewnego dnia, rozmawiając z Laurą w tejże pracowni, zapytałem, co lubi czytać zupełnie dla zabawy, kiedy nie przyswaja wiedzy naukowej z podręczników ani nie prowadzi badań paranormalnych. Jej syn, Jason - miał wtedy 12 lat i lubił towarzyszyć naszym wywiadom - zaczął się śmiać potrząsając głową.

- Czyta dziecinne książki - powiedział.

Nie zrozumiałem.

- Wiesz - wyjaśniał Jason - mężczyzna i kobieta zakochują się w sobie, są razem, a potem mają dzieci.

Sięgnął na jedną z półek po dobrze podniszczoną książkę w miękkiej oprawie. Był to Złoty Barbarzyńca, książka z jedną z tych okładek, na których kobieta z wielkim biustem oddaje się mężczyźnie z napiętymi bicepsami. Jason uniósł ją do góry z porozumiewawczym uśmiechem.

- Sprawdź na stronie 193 - powiedział, nachylając się poufale w moją stronę.

Był to jeden z tych momentów, kiedy zdawałem sobie sprawę z niemożliwości oddzielenia Laury od jej życia. Próba znalezienia sposobu na zrozumienie kobiety, która uważała się za egzorcystkę i medium, za przekaźnik "rozmów zamiejscowych" z oświeconymi obcymi, to jedna sprawa. Ale ktoś interesujący sie takimi sprawami, a do tego wychowujący dorastającego syna, który wiedział, gdzie znajduje się ten cały pikantny dział w jej romansach? Zaczynałem powoli ją rozgryzać. Pomogło mi to dobrze się z nią rozumieć, nawet jeśli nie podpisywałem się pod tym wszystkim, w co wierzyła.

Choć niektóre z jej dzieci były czasami zapisywane do szkół publicznych na semestr lub dwa, to jednak w dużej mierze Laura uczyła je w domu. Wydaje się, że wykonała kawał dobrej roboty. Jason i jego rodzeństwo - Jason był środkowym dzieckiem i jedynym chłopcem - byli bystrzy i gruntownie wykształceni. Nieustannie rysowali, czytali, grali na fortepianie, pracując nad problemami matematycznymi wymyślali dla zabawy własne, tajemne kody. Kiedykolwiek pytałem ich o historię, naukę lub literaturę, okazywali się wiedzieć więcej niż inne dzieci w ich wieku.


ROZBITY MONARCHA: Laura opowiada, jak uszkodzony został dzban z podobizną Edwarda VIII. W 1998 roku Arielle weszła do pokoju ze złotym papierem w ręku, prosząc Laurę o zrobienie jej korony. W tejże chwili talerz stojący za Edwardem zsunął się bez widocznej przyczyny i dzban spadł na podłogę.

W pewnym sensie ich życie było osobliwe. Co najmniej dwójka dzieci twierdziła, że tak jak ich matka, posiadają zdolności paranormalne. Kilka lat przed pojawieniem się filmu Szósty zmysł Jason powiedział mi bez śladu uśmiechu na twarzy, że widuje duchy zmarłych ludzi, przechadzające się wokół niego na ulicy. Pomimo wszakże tych niezwykłości, Jason i jego rodzeństwo byli po prostu dziećmi. Narzekali na wynoszenie śmieci. Sprzeczali się kto ma siedzieć na przednim siedzeniu rodzinnego vana. Mogli oglądać godzinami telewizję, rozwaleni na kanapach przed odbiornikiem, jak leniwe kocury.

Aletheia i Anna, dwie najstarsze dziewczynki - kiedy je poznałem miały 16 i 13 lat - wstydziły się za swoją matkę. Nie było w tym nic dziwnego. Właściwie każda dojrzewająca dziewczyna jest czasem zażenowana swoja mamą. Ale w tym przypadku Aletheia i Anna były zakłopotane, gdyż ich matka zbierała się z przyjaciółmi w sobotnie wieczory, żeby komunikować się z istotami z szóstej gęstości.

- Mamo - mówiła Aletheia - czy nie możesz grać w bingo? Czy nie mogłabyś sprzedawać pojemników na jedzenie, na litość boską?

Gdy wraz z Cherie kontynuowaliśmy wywiad z Laurą, prosząc ją o wypełnienie luk we wszystkich tych latach, dzieci słuchały, dopowiadając własne wrażenia i szczegóły tego, co widziały osobiście. W dużej mierze były one świadkami Laury - przeważnie kręciły się gdzieś w pobliżu, kedy działo się to, co opisywała Laura, i mogły potwierdzić jej historie. Zapamiętały bumerangi latające nad basenem, widziały także sesje channelingowe. Chociaż dzieciom nie wolno było towarzyszyć egzorcyzmom, wiedziały również i o tych sesjach.

Lewis Martin, który był o 10 lat starszy od Laury, niewiele mówił na temat paranormalnych działań żony. Wiele razy, podczas gdy Cherie i ja odwiedzaliśmy ten dom, Lewisa nie było w pobliżu. Zatrudniony był wtedy w przedsiębiorstwie budowlanym i przez większość czasu przebywał poza domem, pracując lub łowiąc ryby. Raz, kiedy rozmawialiśmy, Lewis powiedział mi, że wychowywał się na południu Florydy i większość dzieciństwa spędził na wędrówkach po Everglades, zwiedzając i polując ze swoim ojczymem. Wciąż uwielbiał przebywać na świeżym powietrzu.

Lubiłem Lewisa. Był zawsze uprzejmy i przyjacielski - miał mocny, szorstki i męski uścisk dłoni - i wydawało się, że cieszyły go dzieciaki. Jason i jego rodzeństwo, jak większość dzieci, łaknęli ojca uwagi i adorowali go, gdy zabierał ich swoim pickupem na ryby. Kiedy jednak obserwowałem Lewisa szwendającego się po podwórzu, nie mogłem mu pomóc, ale zastanawiałem się, jak on się ma z tym kierunkiem, jaki obiera w życiu jego żona. Nigdy nie słyszałem od niego złego słowa na jej temat, ale także nigdy nie widziałem, żeby interesował się działalnością Laury. Ona wraz z Freddiem i resztą prowadziła badania, komunikowała się z Kasjopeanami, a Lewis zwykle był w drugim pokoju, jadł kanapkę albo oglądał telewizję. Czasami, gdy wracał do domu, nie wchodził zaraz do środka, tylko siedział w swej ciężarówce, na podjeździe i słuchał radia.


W CIENIU: Lewis Martin podczas sobotnich sesji channelingowych Laury zwykle pozostawał w tle.

Dystans Lewisa był stosunkowo życzliwą reakcją na to, co działo się pod jego dachem. Miałem frajdę obserwując Laurę i te jej wszystkie egzotyczne dążenia, ale nigdy nie musiałem żyć z tym dnniami i nocami. Sądząc po moich z nią kontaktach wiedziałem już, jak wyczerpujące może być obcowanie z nią. To nie był tylko channeling czy odczepianie duchów. Laura bez przerwy czytała mnóstwo książek o Atlantydzie, katalogowała swoje sny, kontemplowała naturę zła, kreśliła astrologiczne kosmogramy i pisała opasłe rozprawy o wampirach i obcych, jeździła na zjazdy ufologiczne, wysyłała e-maile na temat obcych widzianych ostatnio w Brazylii.

Jak większość małżeństw, Lewis i Laura wiedli oczywiście równoległe życia. Nie słyszałem jednakże jak dotąd, żeby Laura narzekała na małżeństwo. Czasami sprawiała wrażenie zmęczonej i roztargnionej, z rzadka jej głos zdawał się brzmieć nieco przygaszonym tonem. Ale to było wszystko. Przez większość czasu była chyba zbyt zapracowana, by czuć przygnębienie. Poruszała się w niegasnącej trąbie powietrznej, podwożąc dzieci, przerzucając kolejne porcje prania z pralki do suszarki , czytając o kręgach zbożowych, przepisując transkrypcje z sesji channelingowych.

Laura zawsze dudniła taką czy inną muzyką ze swej wieży stereo. Odpływała przy Beethovenie, Brahmsie, licznych operach i muzyce chóralnej, nie wspominając już o Pink Floyd. Do przewidzenia jest, że jedną z jej ulubionych płyt była "Dark Side of the Moon". Uwielbiała chodzić do kina, wymykać się na wypady z Freddiem i innymi przyjaciółmi, szczotkować włosy swojej córki i śmiać się z Jasona gdy naśladował Data, androida ze Star Treka: Następne pokolenie. I nigdy nie traciła poczucia humoru.

Kiedyś zatrzymaliśmy się po drodze na śniadanie. Kelnerka, przyjmująca zamówienie Laury, zapytała, czy życzy ona sobie frytki, czy grys kukurydziany.

- Kto gotował kukurydzę?" - zapytała Laura.

Kelnerka przestała zapisywać i spojrzała na nią zza swego notatnika?

- Mój brat - odpowiedziała, uśmiechając się niepewnie.

- Urodził się na Florydzie? - zapytała Laura.

- Nie.

- Więc wezmę frytki.

Za Laurą trudno było nadążyć. Wraz z Cherie szliśmy jej śladem najlepiej jak potrafiliśmy. Braliśmy udział w jednym seansie odczepiania duchów, byliśmy na kilku sesjach channelingowych prowadzonych przez Laurę i Freddiego. Dodatkowo rozmawialiśmy z wieloma ludźmi z otoczenia Laury. Spotkaliśmy kobietę z Pasco, której historia zagubionego czasu tak głęboko wstrząsnęła Laurą. Syn tej kobiety, który siedział z nią w samochodzie wzmiankowanej nocy, przyłączył się do naszego wywiadu. Chociaż zarówno kobieta jak i jej syn woleli pozostać w publikacji anonimowi, potwierdzili przynajmniej podstawy tego, co opowiedziała nam Laura. Oglądałem także taśmę wideo z nagraną przez Freddiego nocną hipnozą kobiety. Taśma nie ukazywała całej sesji i wiele z tego, co mówiła kobieta trudno było usłyszeć - mówiła bardzo cicho - ale wyglądało na to, że taśma zasadniczo przedstawiała sesję tak, jak opisywali ją Laura, Freddie i owa kobieta.

Nigdy nie pozwolono nam uczestniczyć w żadnych egzorcyzmach Laury. Wydawało się, iż zdarzały się rzadko, a Laura powiedziała nam, że sesje te miały zbyt osobisty i subtelny charakter, by mogła zezwolić na naszą obecność lub pozwolić nam rozmawiać z egozrcyzmowanymi po zakończeniu sesji. Ponadto, mówiła, że egzorcyzmy zawsze działają na nią rozbijająco i próbowała ograniczyć tę cześć swojej pracy. Mniej więcej rok po naszym pierwszym spotkaniu Laura całkowicie zaprzestała prowadzenia egzorcyzmów.

Innymi słowy, nasze pojmowanie tej szczególnej części pracy Laury oparte było prawie całkowicie na opisach Laury, na jej słowach. Jedyne potwierdzenie mieliśmy ze strony Freddiego, który pomagał czasami Laurze w tych sesjach.

Od początku braliśmy pod uwagę możliwość, że Laura może nas okłamywać w temacie egzorcyzmów i wielu innych kwestiach. Mogła zmyślić swe wspomnienia o twarzy jaszczura w oknie, sny, potłuczoną szybę. Gdyby chciała tak postąpić - a wymagałoby to współpracy nie tylko jej dzieci, ale także wielu innych ludzi - musiałaby przez kilka lat inscenizować dla nas niemożliwie wręcz skomplikowaną mistyfikację.

Ani Cherie, ani ja, nie zauważyliśmy niczego, co mogłoby wskazywać na takie oszustwo. Po kilku latach spędzonych w jej towarzystwie, nigdy nie znaleźliśmy dowodów sugerujących, że Laura jest oszustką, fałszującą swe badania paranormalne w celach zarobkowych albo żeby osiągnąć rozgłos. Wszystko wskazywało na to, że jest kimś, kto z całych sił stara się zdać pełną i poprawną relację ze swego życia.

Kiedy zadawałem trudne pytania, nie wykręcała się od odpowiedzi. Sama z siebie dzieliła się ze mną emocjonalnymi chwilami ze swojej przeszłości, chwilami, kiedy popełniała błędy lub robiła coś, czego potem żałowała, jak chociażby próba samobójcza w młodym wieku 20 lat, kiedy to zaczęła wariować z powodu rozpadu związku i śmierci dziadka. Nie było jej łatwo mówić o tym, ale robiła to.

Co więcej, porażająca rozpiętość jej aktywności, nie tylko same sesje channelingowe, ale tysiące stron notatek, szkiców i rozpraw, świadczyły za autentyczną głębią zainteresowań Laury. Poświęciła się tym zagadnieniom o wiele wcześniej, niż weszliśmy w jej życie. O egzorcyzmach i channelingu mówiła już na pierwszym spotkaniu MUFONU, nie wiedząc, że jesteśmy wśród publiczności. Kiedy już ją odszukaliśmy, Laura niejednokrotnie wyrażała swoją ambiwalencję co do pomysłu opublikowania jej historii w gazecie. Czasami, gdy niepokoiła się, jak czytelnicy zareagują na jej opowieść, prosiła nawet o ponowne przeanalizowanie w ogóle zasadności pisania o niej.

Pieniądze nigdy nie stanowiły siły napędowej aktywności Laury. Mieszkała skromnie, jeździła używanym vanem i wychowywała swoje dzieci w domu, który stale wymagał napraw. Laura wykazywała śladowe zainteresowanie zarabianiem pieniędzy przy pomocy swoich paranormalnych zajęć. Pobierała jakieś drobne opłaty za sesje, ale nigdy nie osiągnęły one wysokich kwot. Kilka lat temu, kiedy wykonała dla nas kilka transkrypcji swoich sesji channelingowych, zapłaciliśmy jej 100 dolarów i odtąd ofiarowywała nam wiele setek stron tych transkrypcji odmawiając wzięcia grosza więcej za swój trud.

Jeżeli wyjeżdżała, by zarobić jakieś pieniądze, czuła się z tym okropnie.

* * *

Przegapiłem coś.

Przez cały ten czas spędzony z Laurą, nieustannie rozmyślając o niej i starając się złożyć w całość wszystkie kawałki układanki, pominąłem jeden prosty szczegół, widoczny od samego początku. Szczegół, który powinien był powiedzieć mi tak wiele o tym, co działo się w jej wnętrzu.

Dziecinne książki.

Przy tym wszystkim, co stało już na półkach Laury, przy tych wszystkich naukowych i historycznych książkach oraz tomach o tematyce paranormalnej czekających na przeczytanie, dlaczego, na boga, marnowała czas czytając romanse? Dlaczego te książki były dla niej ważne? Co w nich znajdowała, czego nie mogła odnaleźć nigdzie indziej?

Miałem to przed nosem.

A ja tego nie widziałem.

Rozdział 5

Rozdział 1 | Rozdział 2 | Rozdział 3 | Rozdział 4 | Rozdział 5 | Rozdział 6 | Epilog

© Copyright 2000 St. Petersburg Times. Wszystkie prawa zastrzeżone.


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numerze [an error occurred while processing this directive] .

 

[an error occurred while processing this directive]