HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b(całość!) - 10c -
- 11
- 11b - 11c (całość!)


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości

Artykuł - Thomas French, Laureat Nagrody Pulitzera
Publicysta St.Petersburg Times, Floryda, USA
Zdjęcia: Cherie Diez

Niedziela, 24 lipca 2005



Rozdział 3

Nazistowscy żołnierze na ulicy, gigantyczne bumerangi na niebie

- Chciałabym, żeby to cholerne światło się zmieniło - powiedziała kobieta na tapczanie.

Miała zamknięte oczy, ciało wyprostowane pod kocem, a jej zgięte w łokciach ręce spoczywały na kocu, lekko się poruszając. Myślami ciągle była za kierownicą.

Laura, siedząc w swoim fotelu oddalonym o kilka stóp, nie zrozumiała.

- Co?

- Właśnie czekam na zielone światło - mówi kobieta. Nagle jej głos się zmienia. - O mój Boże, Patryk! Coś ty zrobił?

Coś było nie tak. Przeszły przez wszystko razem, Laura i ta kobieta. Laura sprawiła, że oczy kobiety zamknęły się a rytm oddechów się spowolnił. Kobieta zanurzyła się i wypłynęła ponownie w samym środku tamtej nocy, przy samym szlabanie. Powiedziała już Laurze, co się zdarzyło. Teraz, wciąż pod wpływem hipnozy, opowiadała to ponownie, pozwalając, żeby całe zajście przebiegało w jej myślach jak sceny w filmie.

Ona i jej nastoletni syn, Patryk, wracali z pogrzebu w Pittsburgu. Padał śnieg. Była mgła i lód. Pojechali objazdem w kierunku innej autostrady, próbując trafić na lepszą pogodę. Wtedy kobieta spostrzega to światło na wprost tablicy reklamowej. Światło mieni się odcieniami niebieskiego, jakby blady owal w kolorze dziecięcego błękitu i ten owal wisi tam, przed tą tablicą reklamową, to nie ma żadnego sensu, kobieta myśli, że jej się to tylko wydaje, przeciera oczy, ale to nie pomaga, światło nie znika, tylko staje się coraz większe, pyta Patryka czy on to widzi, ale on nie widzi, tylko mówi coś o elektryczności, a potem ona czuje, jak coś przejmuje kontrolę nad jej samochodem, teraz już nie ona prowadzi, coś innego to robi, a to światło ciągle narasta.

Przeskok.

Nagle ona i syn są kawałek dalej, w miasteczku Waynesboro, nieopodal autostrady, trochę na północ od granicy stanu Maryland. Coś się stało. Pięćdziesiąt mil przewinęło się na liczniku, a oni nie wiedzą, kiedy i jak pokonali te mile. Wiedzą tylko, że stoją na skrzyżowaniu na światłach w Waynesboro. Kobieta siedzi za kierownicą, czekając na zmianę świateł, obok jej syn próbuje otworzyć puszkę z ciastkami, którą ktoś dał im po pogrzebie. Nie udaje mu sie dostać do ciastek, matka mówi mu wiec, żeby zajrzał do schowka na rękawiczki, tam jest scyzoryk, więc on wyjmuje scyzoryk, męczy się z tą puszką z ciastkami i w końcu się kaleczy. Krwawi. Stoją na światłach, a ręka Patryka krwawi.

- O mój Boże, Patryk! - mówi kobieta. - Coś ty zrobił? Tam, na tylnim siedzeniu jest ręcznik. Weź go.

Siedząc wciąż w swoim fotelu, Laura przygląda się uważnie kobiecie. Freddie Irland, przyjaciel Laury, również się przygląda, rejestrując na wideo całą sesję.


W POSZUKIWANIU KAPRYŚNEGO DUCHA: Freddie Irland (na tapczanie) pełni rolę medium, gdy w 1995 roku Laura przeprowadza na Susan Vitale (z przodu) uwalnianie od duchów. Violette Gain asystuje Laurze. Uwalnianie prowadzono w domu matki Laury, w New Port Richey. “To nie jest dla dzieci” - twierdzi Laura.

Kobieta była coraz bardziej roztrzęsiona. Coś ją denerwowało i nie chodziło tylko o ranę na ręce jej syna. Oddychała szybciej. Skrzyżowała ręce na piersiach, jakby próbowała się ochronić.

Laura powiedziała, że wszystko jest w porządku. Przypomniała kobiecie, że ona i jej syn są bezpieczni. Ale muszą wrócić do początku, do szlabanu, i zacząć jeszcze raz.

- Przejdźmy przez to ponownie - powiedziała Laura. - Tym razem troszkę wolniej.

Była czwartkowa noc, 15 kwietnia 1993 roku. Laura i Freddie wraz z ich pacjentką pracowali w pokoju dziennym Laury w jej domu w New Port Richey, właśnie tam, na Montana Avenue. Na zewnątrz trwała burza. Wewnątrz panował całkowity spokój z wyjątkiem wzajemnej gry głosów: Laury - uspokajającego lecz stanowczego, i kobiety - zmieszanego i ostrego. Od czasu do czasu dawały się słyszeć piskliwe głosy papużek mieszkających z rodziną oraz pomrukujący głos Freddiego szepczącego kilka słów do Laury.

Więcej pytań. Freddie chciał, żeby Laura zadała kobiecie o wiele więcej pytań. Był bardzo podekscytowany, a kiedy Freddie ulegał podekscytowaniu, stawał się lekko natarczywy. Laura nie przejmowała się tym. Uwielbiała Freddie'go. Ponadto niepisana umowa pozwalała mu bywać natarczywym.

Freddie i Laura nie byli jedynie przyjaciółmi. Byli kosmicznymi badaczami próbującymi rozwiązać tajemnice wszechświata. Nieśmiałość nie zaprowadziłaby ich daleko.

Tego wieczoru mieli dom tylko dla siebie. Dzieci Laury - włącznie z Arielle, mającą teraz 3 lata - były z matką Laury. Lewis pracował do późna.

Laura ciągle nie wiedziała, co myśleć o swoim małżeństwie. Lewis był dobrym człowiekiem, uczciwym i ciężko pracującym, i starał się zachowywać jak najlepiej w stosunku do dzieci. Laura miała jednak wrażenie, że stawał się jakby coraz bardziej nieobecny. Prawie już se sobą nie rozmawiali. Wydawało się, że Lewis w obecnej sytuacji nie wiedział, co począć z Laurą. Był przy niej, ale jednocześnie daleko od niej. A może to ona z nich dwojga była gdzieś daleko.

Pewnej nocy Laura miała niepokojący sen. Widziała się w innym życiu, gdzieś w Europie, podczas II Wojny Światowej. W tym śnie była żoną innego człowieka, a jej serce należało do niego w sposób, w jaki nigdy nie należało do Lewisa. Byli szczęśliwi, a ich szczęście przychodziło naturalnie, bez wysiłku. Jednak nie trwało to długo. W tym śnie zobaczyła, jak jej mąż zostaje zabity. Stała na balkonie ich domu, a nazistowscy żołnierze byli na dole na ulicy. Patrzyła, jak zabrali jej męża i rozstrzelali go.

Ten sen Laurę prześladował. Nie tylko z powodu zakończenia pełnego przemocy, ale z powodu głębi uczuć, jakimi darzyła tamtego mężczyznę. Jeszcze długo po tym śnie pozostawał w jej myślach. Czuła, że tamten mężczyzna był realny, nie był jedynie wymysłem jej podświadomości. Wydawało się jej, że go naprawdę dobrze znała i że on ją znał, i że oboje nie tylko byli małżeństwem, ale byli sobie przeznaczeni.

Zdecydowała, że ten sen nie był wcale snem, ale wizją z poprzedniego życia. Miała już inne wizje, co do których była przekonana, że są z innych wcieleń - widziała siebie w starożytnym Egipcie i w Paryżu podczas Rewolucji Francuskiej - ta wizja była jednak najsilniejsza. I nie chciała Laury opuścić.

Laura robiła wszystko, żeby odepchnąć takie myśli. Co w tym dobrego, że spędza dnie w rozmarzeniu? Była żoną Lewisa, mieli dzieci i było o wiele za późno, żeby cokolwiek zmieniać. Dzieciaki rosły -- Aletheia, najstarsza córka, miała teraz 14 lat -- i Laura zdecydowała się uczyć je w domu. Po własnych doświadczeniach ze szkołą, Laura nie miała zbyt dobrego zdania na temat edukacji publicznej. Uważała, że szkoły nie były wystarczająco wymagające i że w rzeczywistości nauczały dzieci bycia cicho, nie zadawania pytań, komformizmu i żeby stały się potulnymi konsumentami, którzy robią co im się mówi i kupują co im się każe.

Miała pod ręką masę książek; ściany domu pokryte były półkami, jedna za drugą. Miała tablicę i kredę. A najważniejsze, że dysponowała ciekawością swoją oraz swoich dzieci. Uczyła je fizyki, prowadziła przez literaturę i mitologię, zaznajamiała je prawie z każdym tematem, na który można było się natknąć w bibliotece. Jej klasa nie należała do tradycyjnych. Dla niej życie było prawdziwą szkołą, a ich życie w szczególności stanowiło prawdziwą edukację. Każdego dnia próbowała połączyć to wszystko razem. Kiedy dzieci brały kąpiel, ona uczyła ich anatomii, pokazując na ich ramionach mięśnie, a na nogach ścięgna. Gdy piekli coś razem, dawała wykład na temat chemii, wyjaśniając, jak wszystkie składniki łączą się ze sobą w ciasto marchewkowe.

- Ich klasą - mawiała - jest ten świat.


KOMFORT ŁÓŻKA MAMY: Laura tuli swą córkę, Arielle, gdy ta miała gorączkę w 1995 roku.

Laura chciała, żeby jej dzieci rozwijały się, chciała uwolnić wodze ich wyobraźni. Przebywała z nimi prawie nieprzerwanie. Po latach pracy w wielu różnych miejscach, Laura nie pracowała już poza domem. Nie była wielkim fanem instytucji dziennej opieki czy opiekunek do dzieci.

- Nie wierzę w dobrze spędzony z dziećmi czas - stwierdzała. - Wierzę jedynie w cały czas [spędzony z dziećmi - przyp. tłum.].

Dzieci nie były jedynymi osobami, które pobierały nauki. Sama Laura uczyła się w coraz większym stopniu. Przez ostatnie kilka lat dała sobie zupełną swobodę poszukiwania odpowiedzi na wszystkie kłębiące się jej w głowie pytania, które przez tak długi czas próbowała od siebie odepchnąć.

Studiowała astrologię i stawiała horoskopy sobie i innym. Czytała książki na temat projekcji astralnych, aur parapsychicznych i postrzegania pozazmysłowego, zagłębiając się w kryształy i medytację, oraz w doświadczenia poza ciałem. Kontynuowała także swe eksperymenty z tablicą Ouija. Często prowadziła te eksperymenty ze swym przyjacielem o imieniu Freddie.

Freddie miał 34 lata, był wysoki i szczupły, mówił głosem o cichym brzmieniu. Jego oficjalną pracą było pełnienie funkcji kierownika biura w lokalnej firmie produkującej materiały reklamowo-informacyjne. Jednak Laura, która spotkała go kilka lat wcześniej, wierzyła, że Freddie był utalentowanym medium na swych własnych prawach. Z początku, gdy obydwoje wyciągali tablicę Ouija, robili to jedynie w celu odgadywania liczb na loterię, z nadzieją, że się wzbogacą. Teraz jednak próbowali rozmawiać ze zmarłymi oraz z duchami z "innych rzeczywistości", jak to Laura i Freddie określali.

Laura zawsze szukała śladów głębszych schematów. Studiowała pogodę, przeglądała gazety, śledziła i zapisywała powodzie i trzęsienia ziemi, a nawet ruchy robactwa wewnątrz jej domu, próbując odnaleźć jakiś sposób na powiązanie wszystkiego.

Czasami dzieci przewracały z tego powodu oczami.

- Mamo - mówiły - weź się w garść.



NAJPIERW POKÓJ NA DOMOWYM FRONCIE: Pewnego wieczoru, przed sesją channelingową, Laura rozdziela niegrzecznych Jasona i Amy w kuchni.

Sporo czasu Laura poświęcała teraz na sesje hipnozy, które czasami przeradzały się w egzorcyzmy. Laura interesowała się hipnozą od wielu lat - czytała niezmordowanie na ten temat i chodziła na kursy. Stosując hipnozę zaczęła przeprowadzać - jak to nazywała - "odczepianie duchów". Wprowadzała wówczas taką osobę w stan hipnozy i odnajdywała - w swoim przekonaniu - duchy zmarłych, które przyczepiły się do żyjącego nosiciela. Pewnego razu, jak to później wyjaśniała, wniknęła do wnętrza pewnej osoby i znalazła ducha mężczyzny, który zmarł w pożarze domu. Innym razem, podczas przeprowadzania "odczepiania" na młodej osobie, znalazła ducha chłopca, który został śmiertelnie potrącony przez samochód na parkingu sklepu spożywczego i odczuwał potrzebę towarzystwa innego dziecka.

Techniki Laury były dość proste. Wprowadzała swoich pacjentów w stan hipnozy, lokalizowała duchy i rozmawiała z nimi, dowiadywała się co je gryzie, a następnie mówiła im, że jest zupełnie w porządku, żeby odeszły i ruszyły w stronę światła. Zasadniczo uznawała siebie za doradcę zmarłych.

Egzorcyzmy były inne. Dotyczyły "ciemnych istot", jak je nazywała Laura, które nigdy nie miały własnego życia. Niektórzy nazwaliby je demonami.

Przeprowadziła jedynie kilka egzorcyzmów. Czasami pracowała z dziećmi, które zachowywały się w niepokojący sposób, kiedy indziej pracowała z dorosłymi, których niepokoiły ich własne destrukcyjne zwyczaje i zastanawiali się, co jest ich powodem.

Laura przygotowywała się do egzorcyzmów najlepiej jak potrafiła. Przeczytała wszystko, co mogła znaleźć na temat opętania demonicznego. Przestudiowała literatuę na temat tradycyjnych egzorcyzmów, jak przeprowadzał je Kościół Katolicki. Jej wersja takiej ceremonii była mniej oficjalna. Hipnotyzowywała podmioty swej pracy, odnajdywała własną drogę do istoty, a następnie ją odsyłała.


INNA SOBOTNIA NOC:
Laura mówi "dobranoc" Arielle, siedząc przy spirytystycznej tablicy i przygotowując się do jednej ze swoich sesji channelingowych w 1995 roku.

Rozmawianie z istotami pozostawiało czasami Laurze odczucie jakby potrzebna jej była kąpiel. One były oślizłe, odrażające, fałszywe. Przerażały ją.

- Jak masz na imię? - spytała jedną z nich.

- Nigdy nie miałam imienia - padła odpowiedź.

- Kto cię przysłał?

- Mój Pan mnie przysłał.

Czy Laura naprawdę spotykała się z istotami demonicznymi, nie miała pojęcia. Wiedziała jedynie, że coś, jakaś forma negatywnej energii, znalazła sposób, żeby dostać się do wnętrza tych wszystkich ludzi, a po takiej sesji, którą ona zwykła nazywać egzorcyzmami, ta energia odchodziła.

Była wdzięczna, że takie sesje należały do rzadkości. Odczepianie duchów było o wiele bardziej powszechne. Czasami Laura była wzywana w tym celu nawet raz na tydzień. Nie przeszkadzało jej to. Odczepianie nie było nawet po części tak stresujące jak wgzorcyzmy i wymagało od niej o wiele mniej energii emocjonalnej. Podchodziła do tego jak do zwykłego doradztwa, po prostu ruszała na kolejną sesję terapeutyczną.

- Gadanie z martwymi kolesiami - jak to zwykła nazywać.

Nigdy wszakże nie natrafiła na nikogo takiego jak ta kobieta, leżąca tego wieczoru przed nią na tapczanie.

- Tak bym chciała, żeby to cholerne światło się zmieniło - mówiła znowu kobieta.

Jak Laura później powiedziała, poznała tę kobietę pare tygodni wcześniej. Rozmawiały ze sobą i Laura napomknęła, że zajmuje się terapią hipnotyczną, a kobieta opowiedziała jej o tym dziwnym doświadczeniu sprzed kilku lat na autostradzie w Pensylwanii. Coś się stało, a ona nie wiedziała, co. Jednak za każdym razem, kiedy o tym myślała, stawała się bardzo zdenerwowana. Zdenerwowana do tego stopnia, że nie miało to żadnego sensu. Chciała wiedzieć, dlaczego. Chciała zrozumieć, co stało się tamtej nocy. Kiedy Laura zaoferowała sesję hipnotyczną, kobieta zgodziła się.

Teraz była tutaj, w salonie Laury, leżąc z zamkniętymi oczami, przechodząc ponownie przez wydarzenia tamtej nocy. Każdym razem, gdy odtwarzała to Laurze, wychodziło tak samo. Ona i jej syn podjeżdżali do szlabanu i skręcali na objazd, a potem widziała niebieskie światło. Następnie przeskok. Ten sam przeskok za każdym razem. Nagle znajdowali się na światłach skrzyżowania w Waynesboro, 50 mil dalej, a jej syn otwierał nożem puszkę z ciastkami i kaleczył sobie dłoń.

Laura zaparła się, żeby dotrzeć do tego, co stało się podczas tamtych 50 mil. Freddie, nagrywający na taśmę wideo, był pewien, że już wie. To był powód, dla którego był tak podekscytowany.

- To było porwanie przez obcych - powiedział Laurze.

Freddie bardzo interesował się UFO. Podobnie jak Laura, doskonale zdawał sobie sprawę, że coraz więcej Amerykanów (dokładna liczba pozostawała nieznana) ujawniało w ostatnich latach historie poruszających spotkań ze stworzeniami, które przybyły tu z innych planet. Wielu z tych ludzi wierzyło - a przynajmniej tak twierdzili - że obcy porwali ich z samochodów czy sypialni w jakiś sposób czyniąc ich obezwładniając, a następnie zabrali ich na pokład jakiegoś statku kosmicznego, poddali badaniom medycznym czy naukowym, a potem zwrócili ich do dotychczasowego życia, podczas gdy wszelkie wspomnienia takich porwań zostały zablokowane. Kiedy tacy ludzie próbowaliby przypomnieć sobie co się stało, po prostu mieliby w głowie pustkę. Ich wspomnienia o obcych zwykle ujawniały się dużo później, często w czasie hipnozy.

Freddie był przekonany, że opowieści tych ludzi wymagają uwagi. Nie tylko on, wielu innych ludzi śledziło ten fenomen, włącznie z Johnem Mack, psychiatrą z Harvardu, który przeprowadził wywiady z niektórymi z rzekomych porwanych.

Laura nie była taka pewna. W wyniku nalegań Freddiego czytała relacje z porwań, ale odbierała je jako nieprzekonywujące. Laura była gotowa uwierzyć w wiele rzeczy. Całe jej życie było poświęcone na rozpatrywanie różnych możliwości we wszechświecie, które inni uznawali za niedorzeczne. Pomimo tego miała problemy z uwierzeniem, że małe szare ludziki kradły setki czy nawet tysiące osób i bawiły się z nimi w doktora na jakimś skomplikowanym statku kosmicznym unoszącym się nad Ziemią. Jeśli przydarzało się to tak wielu, to dlaczego nie ma dowodu? Dlaczego nikomu nie udało się doprowadzić do jednego niepodważalnego schwytania któregoś z tych obcych czy nawet jednego z ich statków? Gdzie był ten film wideo? Dlaczego obcy nie pojawiali się w telewizyjnym programie Geraldo?

Jak wielu innych, Laura uważała za o wiele bardziej prawdopodobne, że ci ludzie przeszli przez jakąś poważną traumę. Może molestowanie seksualne, którego doświadczyli w dzieciństwie, i teraz podświadomie przekształcali swe zagrzebane wspomnienia tych doświadczeń w spotkania innego rodzaju. Może było im łatwiej wyobrazić sobie obcego potejemnie wkradającego się do ich sypialni i gwałcącego ich, niż stawić czoła prawdzie, że był to w rzeczywistości ich ojczym lub narzeczony ich matki.

Laura myślała, że odkryła element masowej histerii w mnożących się świadectwach porwań. Możliwe, że wraz ze zbliżającym się rokiem 2000 ci ludzie stawali się po prostu trochę bardziej świrnięci. "Choroba Milenijna", jak ją nazywała.

Wszystko to tłumaczyło, dlaczego Laura podejmowała takie wysiłki, żeby dowiedzieć się, co dokładnie przydarzyło się owej kobiecie. Przed zahipnotyzowaniem Laura wypytała tę kobietę o jej dzieciństwo, szukając jakiś śladu molestowania, problemów rodzinnych, czy też czegokolwiek sugerującego emocjonalną lub mentalną niestabilność. Jednak nie znalazła niczego, co mogłoby wyjaśnić brakujący czas w opowieści tej kobiety.

Laura była nieugięta. Zdecydowała się zahipnotyzować ją jeszcze głębiej, spowalniając jeszcze bardziej jej rytm oddychania i skłąniając, żeby odtworzyła tamtą noc jeszcze raz. Tym razem kobieta przypomniała sobie jakiś parking. Widziała jak to niebieskie światło powiększało się i poczuła jak samochód opuścił autostradę, a teraz wraz z synem stali na parkingu restauracji, nieopodal drogi, niedaleko tablicy reklamowej, gdzie wcześniej zauważyła dziwne światło.

- Co się potem zdarzyło? - spytała Laura.

- Chciałabym, żeby to cholerne światło wreszcie się zmieniło - powiedziała kobieta.

Znowu przeskok. Cokolwiek to było, zdarzyło się gdzieś pomiędzy momentem postoju na parkingu a momentem, gdy jej syn skaleczył sobie dłoń.

Laura spróbowała więc ponownie, hipnotyzując kobietę najgłębiej jak potrafiła. Mówiąc delikatnie, poprosiła ją o wyobrażenie sobie siebie siedzącej w swoim ulubionym pokoju. Może w salonie w swoim domu, a może w studio. W dowolnym miejscu, gdzie czuje się bezpiecznie. Tam miała wyobrazić sobie fotel z odchylanym oparciem. Siedziała w tym fotelu odpoczywając wygodnie, a przed nią był telewizor. Na jego ekranie miała oglądać sceny z tamtej nocy i opisywać co widzi.

W wyniku Laury sugestii kobieta trzymała w ręce pilota i mogła sterować przebiegiem akcji toczącej się przed jej oczami. Mogła przewijać do przodu, do tyłu, lub wszystko wyłączyć. Mogła zrobić wszystko czego by potrzebowała, żeby czuć się bezpiecznie i mieć kontrolę.

Laura przeniosła ją z powrotem na autostradę, syn był obok. Wjeżdżali na tamten objazd. Zbliżała się tablica reklamowa.

- Zwolnij teraz - powiedziała Laura. - Użyj pilota i naciśnij pauzę. pozwalając taśmie przesuwać się po jednej klatce na raz.

To światło. Widziała niebieskie światło. Było przed tą tablicą reklamową. Powiększało się. Traciła kontrolę nad samochodem. Auto zjeżdżało z drogi. Następnie byli już na parkingu. Stali na miejscu parkingowym przed restauracją. Nie wiedzieli, dlaczego. Zaraz. Ktoś nadchodzi. Ktoś zbliża się do samochodu.

Laura poprosiła ją, żeby opisała tego kogoś.

- Nie mogę - odpowiedziała kobieta.

Znowu robiła się zdenerwowana. Oddychała bardzo szybko, jak przy hiperwentylacji, ramiona jej drżały, pocierała sobie ręce, jakby odczuwała ból.

- Co masz na myśli mówiąc, że nie możesz? - spytała Laura.

- Oni mi nie pozwalają.

Laura naciskała na kobietę, by ta powiedziała jej, co się działo. O kim mówiła? Kto powstrzymywał ją od mówienia?

Kobieta po prostu potrząsała głową.

- Nie mogę powiedzieć - stwierdziła. - Nie mogę.

* * *

To była ta noc, kiedy inne niewidzialne rzeczywistości zaczęły wkraczać w życie Laury. Kiedy to jej zrozumienie zaczęło się zmieniać, a wszechświat zmieniał się wraz z tym.To była ta noc, kiedy inne niewidzialne rzeczywistości zaczęły wkraczać w życie Laury. Kiedy jej zrozumienie zaczęło się zmieniać, a wszechświat zmieniał się wraz z tym.

To wszystko nie zdarzyło się na raz, ale powoli, kawałek tu, kawałek tam.

Tamtego wieczoru, gdy kobieta na wersalce stawała się coraz bardziej zdenerwowana, Laura postanowiła zakończyć tę sesję. Chciała kontynuować badanie, ale na ten moment było to zbyt traumatyczne. Laura wybudziła więc kobietę z hipnozy i powiedziała jej, że spróbują jeszcze raz podczas kolejnej sesji. Laurze pozostało rozważanie implikacji tego, co ujawniła pacjentka. Czy Freddie miał rację? Czy ta kobieta i jej syn zostali porwani przez obcych?

Z początku Laura pozostawała sceptyczna. Potem, wraz z upływem kolejnych tygodni, zdarzyło się coś, co pozbawiło ją wątpliwości. Gazety i stacje telewizyjne donosiły o wielokrotnych obserwacjach UFO w jej okolicy. Od połowy do końca kwietnia 1993 roku, ponad tuzin ludzi w gminach Pasco, Hernando i Pinellas twierdziło, że widziało duże statki w kształcie bumerangu poruszające się po niebie. Jeden ze świadków, zastępca szeryfa gminy Hernando, powiedział, że statek ten nie miał żadnego oznakowania, otoczony był niebieskimi światłami, a rozpiętość jego skrzydeł sięgała przynajmniej 200 stóp. Obserwował go przez kilkanaście minut, jak twierdzi, zanim obiekt wystrzelił do przodu z prędkością niemożliwą do osiągnięcia dla jakiegokolwiek statku zrobionego przez człowieka.

- W oparciu o to, co wiem teraz, nie uważam, że jest to coś z tej planety - powiedział reporterowi St. Petersburg Times zastępca szeryfa. - Nic na Ziemi nie jest w stanie tak wisieć i ciągać swój tyłek w taki sposób.

Czytając relacje w gazetach Laura zdumiona była odkryciem, że pierwsza rzekoma obserwacja obiektu w kształcie bumerangu została odnotowana w New Port Richey w czwartek wieczorem 15 kwietnia, tej samej nocy, kiedy ona przeprowadzała w swoim salonie sesję hipnotyczną z tamtą kobietą. Osoba, która widziała obiekt tamtej nocy, mieszkała jedynie sześć bloków od domu Laury i twierdziła, że widziała ten statek przez okno swojej sypialni około 10:00 wieczorem, po tym jak zaczął się program L.A. Law.

Czytając szczegóły tej relacji Laura uświadomiła sobie coś jeszcze. Świadek twierdził, że widział gigantyczny bumerang dokładnie w momencie, gdy Laura była w zaawansowanym stadium swojej sesji. W rzeczywistości sąsiadka owa twierdziła, że widziała go jak wisiał w pobliżu domu Laury.

Dla Freddie wszystko to stanowiło dowód, że ta kobieta z brakującym czasem mówiła im tamtej nocy coś niebezpiecznego. Coś, czym obcy nie chcieli, żeby się podzieliła. Dlatego właśnie jej blokada pamięci była taka silna - twierdził. To wyjaśniało, co miała na myśli, mówiąc, że "oni" nie pozwalają jej kontynuować tej historii.

Laura ciągle jeszcze nie była gotowa kupić teorii Freddiego. Dla niej ten zalew obserwacji był po prostu kolejnym wybuchem choroby milenijnej. Jedna osoba twierdziła, że widziała gigantyczny bumerang, a inni prawdopodobnie to usłyszeli, a następnie w podekscytowaniu wyobrazili sobie, że zobaczyli ten sam obiekt. Jeśli gdzieś tam daleko było tyle statków kosmicznych, w których podróżowali ci wszyscy obcy łapiący biednych Ziemian, to gdzie jest na to dowód?

- Gdzie są dowody? - pytała Freddiego. - Pokaż mi jakiegoś cholernego obcego, na miłość boską!

Jak się okazało, żadne dowody nie miały się pojawić ze strony kobiety z brakującym czasem. Po pierwszej sesji z Laurą zadzwoniła i powiedziała, że zmieniła zdanie. Nie zamierzała wrócić na kolejną sesję.

Laura kontynuowała swoje badania - czytała o obserwacjach UFO i o innych zdarzeniach paranormalnych. Nie zarzuciła również uwalniania od duchów, a od czasu do czasu zdarzało się jej wykonywać egzorcyzmy. Razem z Freddiem dalej eksperymentowali z tablicą Ouija, próbując skontaktować się z istotami z innych rzeczywistości.

Właśnie wtedy, pewnej nocy u schyłku lata, Laura miała zaskakujące doświadczenie. Był 16 sierpnia 1993 roku. Laura z rodziną zjedli właśnie kolację. Robiło się późno. Lewis był w domu, a Laura na podwórku za domem wraz z trójką swoich dzieci pływała w rodzinnym basenie i wpatrywała się w niebo. Tego tygodnia był deszcz meteorów i Laura wraz z dzieciakami mieli nadzieję zrelaksować się w wodzie i pogapić się trochę na spadające gwiazdy.

Jak Laura to później opisała, wpatrywali się w niebo zaledwie przez krótką chwilę, gdy nagle ogromny czarny obiekt w kształcie bumerangu pojawił się bezpośrednio nad ich domem i nad basenem. Był nisko, może 10 stóp ponad dachem domu. Poruszał się powoli. Nie wydawał żadnego dźwięku.

- Mamo, popatrz na to! - wołały dzieci. - Co to?

Laura nie wiedziała, co powiedzieć.

- Stado gęsi - stwierdziła, usiłując dać jakiekolwiek wyjaśnienie. - Lecą na południe przed zimą.

Potem nadleciał drugi bumerang.

W stosunku do trasy poprzedniego obiektu ten był jakieś 50 stóp bardziej na zachód, leciał podobnie nisko, trochę ponad domem. Unosząc się na wodzie Laura bacznie studiowała ten obiekt. Oczekiwała łopotania skrzydeł, nasłuchiwała charakterystycznego gęgania, jednak nie widziała i nie słyszała niczego, co mogłoby sugerować stado gęsi. To był pojedynczy, lity obiekt o czarnej, metalicznej powierzchni. Na jego połyskującej zewnętrznej powłoce była w stanie zobaczyć odbicia świateł rodzinnego basenu.

Powoli przeleciał nad nimi, nad sąsiadującymi domami i nad szkołą średnią mieszczącą się nieco dalej przy tej ulicy. Potem odleciał w noc.

Dzieci były obok siebie. Wszystkie krzyczały. Laura nie wiedziała, co powiedzieć. Gdy jej mąż Lewis wyszedł na zewnątrz, żeby zorientować się, czego dotyczyły te krzyki, Laura trzymała się swego wcześniejszego stwierdzenia i powiedziała mężowi, że właśnie zobaczyli dwa stada gęsi.

Laura wiedziała, że to było niemożliwe. Nie, to nie były żadne ptaki. Nie mogła wymazać ze świadomości tego, co zobaczyła na własne oczy.

Ale co dokładnie zobaczyła?

W dniach po tym wydarzeniu Laura zawęziła to do dwóch możliwości. Albo została zainfekowana, doświadczając swojej własnej choroby milenijnej, albo UFO stanowiły niezaprzeczalną, nieuniknioną, obiektywną rzeczywistość.

* * *

Było jeszcze coś innego, co Laura musiała wziąć pod uwagę:

Kobieta z brakującym czasem. Jej relacja z owej nocy na autostradzie zawierała elementy, które wydały się Laurze poruszająco znajome. W rzeczywistości to samo dotyczyło relacji wielu innych ludzi, którzy także doświadczyli epizodów z brakującym czasem i którzy później utrzymywali, że zostali porwani przez obcych. Te historie miały jakiś związek z przeżyciem Laury. Czuła to.

Wszystkie te relacje zawierały elementy podobne do wielu dziwnych rzeczy, które zdarzyły się w czasie jej życia. Ta twarz w oknie, sen o lesie, obecność, którą odczuwała w swojej sypialni raz po raz. I oczywiście ta noc - kiedy śniła, że jasne światła zalewały okno jej sypialni, żeby później odkryć, że spacerowała na zewnątrz w ciemnościach.

Laura przez tak długi czas odpychała od siebie związki łączące te wydarzenia. To dlatego miała opór przed teoriami Freddiego. To dlatego walczyła z dowodami stojącymi przed nią.

To wszystko było zbyt realne.

Rozdział 4 

Rozdział 1 | Rozdział 2 | Rozdział 3 | Rozdział 4 | Rozdział 5 | Rozdział 6 | Epilog

© Copyright 2000 St. Petersburg Times. Wszystkie prawa zastrzeżone.


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numerze [an error occurred while processing this directive] .

 

[an error occurred while processing this directive]