HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b(całość!) - 10c -
- 11
- 11b - 11c (całość!)


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości

Artykuł - Thomas French, Laureat Nagrody Pulitzera
Publicysta St.Petersburg Times, Floryda, USA
Zdjęcia: Cherie Diez

Niedziela, 16 stycznia 2005



Rozdział 2

Laura podlewa swoje róże, zastanawia się nad siłami ciemności i rozmawia z Bogiem.

Jest tuż przed świtem, a przedrzeźniacz już nawołuje z lasu za domem. Zapach kawy, bardzo mocnej, z toną śmietanki wypływającej na brzegi filiżanki trzymanej przez Laurę. Nie odzywa się jeszcze dzięki Bogu ten przygłupi cap sąsiadów.

Laura, w siódmym miesiący ciąży, odczuwająca już jej trudy, powoli przechadzała się po ogrodzie. Kąpała się w bezruchu wczesnego poranka, czekając na słońce, rozmawiając ze swoimi różami.

- Witajcie - powiedziała do nich swoim najdelikatniejszym i kojącym głosem. - Tęskniłyście za mną?

Laura ceniła te chwile w ogrodzie. Jej mąż, Lewis Martin, zajęty był szykowaniem się do pracy w tartaku. Czwórka starszych dzieci spała jeszcze w domu, piąte cichutko pływało w jej łonie. Jeśli chodzi o capa sąsiada, czworonożnego terorystę z wielkimi rogami i nabrzmiałymi krwią oczami, lubiącego przeciskać się przez wszystko, co znalazło się na jego drodze, to zwykle czekał do wschodu Słońca. Dopiero wtedy po cichu przypuszczał jeden ze swoich ataków.

Wszystko to oznaczało, że przełom nocy i dnia stanowił dla Laury najlepszą szansę na złapanie kliku chwil dla siebie. Każdego ranka zrywała się więc około 5:30 i wymykała się na zewnątrz, żeby zająć się kwiatami, popijać kawę i myśleć.

Było lato 1989 roku. Laura mieszkała z rodziną w pobliżu Hudson w wiejskiej okolicy niedaleko domu, gdzie jako dziewczynka wspinała się na wspomniane wcześniej drzewo. Miała teraz 37 lat, przenikliwe zielone oczy, gęste brązowe włosy opadające prawie do pasa i szczery wyraz twarzy, jakby ciągle poszukiwała czegoś więcej. Nie wiedziała czego właściwe szuka. Wiedziała tylko, że czuje wewnętrzną, desperacką potrzebę zrozumienia. Tę samą ciekawość, która napędzała ją w młodym wieku. Jednak teraz Laurze towarzyszyła pustka, której nie potrafiła nazwać. Niejasne poczucie, że nie wszystko w jej życiu było w porządku.

Po latach małżeństwa Laurę nachodziło czasami uczucie, że Lewis nie jest tym mężczyzną, z którym miała spędzić życie, że istnieje ktoś inny i gdzieś na nią czeka. Wmówiła sobie, że te uczucia były warte śmiechu, romantyczne fantazje uczennicy. A jednak trwały, napędzając ją. Laura była podekscytowana rosnącym w niej dzieckiem. Dzięki niemu miała wrażenie, że może mimo wszystko sprawy poukładają się dobrze. Doszła do wniosku, że nie była po prostu w ciąży z jakimś tam dzieckiem. Była w ciąży z szansą na nowe życie, także dla siebie samej.

Tak wiele się już Laurze przydarzyło. Dorastała w Tampa na Florydzie na farmie dziadków. Tej z drzewem, na które się wspinała. Jej ojciec pracujący w rodzinnej aptece odszedł zanim się urodziła, a matka - księgowa - robiła co mogła dla dobra Laury i jej starszego brata. Po rozwodzie rodziców rodzina przeprowadzała się z miejsca na miejsce, czasami mieszkając u rodziców Laury matki albo u innych członków rodziny. W kolejnych latach matka wychodziła za mąż i rozwodziła się jeszcze cztery razy.

Laura walczyła, żeby znaleźć swoje miejsce. Rozwijała się za szybko. Matka mówi, że Laura umiała czytać i pisać już w wieku 3 lat i radziła sobie dobrze w szkole. Co najwyżej uważała, że szkoła była zbyt łatwa. Przy całym jej nadobowiązkowym czytaniu przewyższała innych w nauce bez poświęcania minuty na zadania domowe. Jednak wraz z dorastaniem zaczęły się u niej problemy z dopasowaniem się. Inne dzieci w jej wieku skupiały się na meczach piłkarskich i spotkaniach z rówieśnikami. Dla Laury stymulującym popołudniem było przekopywanie się przez jakąś książkę z historii. Rówieśnicy chcieli umówić się na randkę w sobotni wieczór, a ona chciała zrozumieć podstawy biochemii...

Alicja Knight - matka Laury - martwiła się o nią. Zaprowadziła Laurę do psychiatry. Spotkał się on z nią kilkakrotnie, przeprowadził kilka testów a następnie przedstawił swoje wnioski Laurze, jej matce oraz szkolnemu psychologowi.

- Z nią nie ma żadnego problemu - Laura i jej matka pamiętają jego słowa. - Faktem jest, że Laura jest bystrzejsza od nas wszystkich tutaj razem wziętych i od wszystkich swoich nauczycieli.

Jednak było coś jeszcze. Laura od dziecka czuła, że jest zupełnie inna. Była przekonana, że wie rzeczy, których w żaden sposób nie mogła się dowiedzieć. Umiała zaglądać ludziom do wnętrza, czuć ich esencję, odczytywać wzory energii odgrywane w ich życiu. Miała dziwne sny, które wydawały się spełniać. Przejeżdżając przez osiedle wyczuwała, że może widzieć, słyszeć i odbierać wrażenia zapachowe fragmentów tego, co działo się wewnątrz każdego z mijanych domów. Jej matka, zapytana później o te sprawy, potwierdziła, że córka miała jakiś dar.

- Miewała coś, co my nazywaliśmy przeczuciami - wspomina Pani Knight. - Rozumiała pewne sprawy obecne w życiu różnych ludzi.

Było to dość przytłaczające dla Laury i jej matki. Inne epizody były jeszcze bardziej przerażające. Kiedyś w wieku 3 lat Laura obudziła się ze snu z poczuciem, że coś się wydarzy. Usłyszała zbliżające się kroki na żwirze przed domem i zastanawiała się, czy powinna pobiec do szafy, czy wczołgać się pod łóżko. Zanim jednak zdążyła się ruszyć, za oknem sypialni pojawiła się dziwna twarz, podobna do twarzy dużej jaszczurki. W myślach słyszała, jak ta twarz do niej przemawia:

- Nie ma sensu myśleć o ukryciu się - powiedziała. - Kiedy nadejdzie czas, znajdziemy cię, nie ważne gdzie pójdziesz i co zrobisz.

Podobne przypadki zdarzały się Laurze częściej. Kiedyś zobaczyła otwierające się okno sypialni, jakby coś próbowało ją dopaść. Innym razem obudziła się tuż po zaśnięciu i zobaczyła scenę, w której przerażające stwory podobne do jaszczurek, właśnie takie jak ta twarz w oknie, zabrały ją do lasu i pokazały jej płytki grób z ciałem dziecka z odciętymi rękami i stopami. Stwory ostrzegły ją, że może łatwo skończyć w ten sam sposób.

Gdy rozmawiała z matką o tych sprawach, matka mówiła jej, że jest niemądra.

- Po prostu sobie to wyobrażasz - stwierdziła pani Knight.

Laura sama chciała w to uwierzyć. W miarę dorastania wmówiła sobie, że wszystkie tamte momenty były po prostu snami na jawie, fantastycznymi wytworami jej wyobraźni. Nauczyła się nie rozmawiać z nikim na temat tych incydentów, a zwłaszcza z dorosłymi. Jednak te epizody się nie skończyły. Trwały dalej, gdy chodziła do szkoły średniej w okręgu Hillsborough i później, kiedy spotkała Lewisa, poślubiła go i zaczęła wychowywać dzieci.

Robiła co mogła, żeby być kimś zwyczajnym. Miała dzieci. Najpierw dwie córki, potem syna, a następnie kolejną córkę. Pracowała z przerwami w różnych miejscach, żeby pomóc opłacić rachunki. Chodziła do kościoła. Choć Laura została wychowana jako metodystka, to teraz wraz z Lewisem uczęszczała do kościoła zielonoświątkowców. Dbała o swój ogród, kupowała artykuły spożywcze oraz martwiła się o finanse rodziny, jak każdy inny człowiek.

Niezależnie jednak jak usilnie próbowała, Laura po prostu nie mogła się dopasować. W dalszym ciągu postrzegała świat w inny sposób, tak jak widziała go będąc dzieckiem. Dalej czytała całą masę tekstów na każdy możliwy temat, poczynając od mitologii a kończąc na astronomii, szukając odpowiedzi. Ciągle spotykały ją tajemnicze, niewytłumaczalne doświadczenia.

Zdarzały się noce, kiedy Laura budziła się i wyczuwała, że coś było w pokoju razem z nią i z Lewisem. Często źle się czuła po takich incydentach, przechodziła infekcje uszu i miewała inne dolegliwości. Czasami część domu dziwnie się wychładzała. Szklane przedmioty pękały w jej obecności, albo tłukły się, gdy była zdenerwowana albo przestraszona, i działo się to, mimo że ich nie dotykała. Dotyczyło to szklanek, lampy, okna nad jej łóżkiem a nawet szyby w nowym BMW należącym do jej koleżanki.

Aż nadeszła noc, kiedy Laura obudziła się obok męża, żeby odkryć, że cały dom skąpany jest w białym świetle. Wciąż na wpół śpiąca powiedziała sobie, że to nic takiego, po prostu jacyś ludzie na zewnątrz w swoich furgonetkach świecą przednimi światłami w okna. Poszła z powrotem spać. Jednak gdy się obudziła, była obrócona w łóżku głową w miejsce nóg i z nogami na poduszce. Spód jej koszuli nocnej był przemoczony i zabrudzony chwastami, jakby spacerowała gdzieś na zewnątrz.

W końcu Laura zaczęła akceptować, że nigdy w najmniejszym choćby stopniu nie będzie kimś zwyczajnym. Życie byłoby o wiele prostsze, gdyby była taka jak każdy, ale zdała sobie wreszcie sprawę, że takie życzenie nie mogło się spełnić. Wtedy właśnie, gdy otworzyła się na nowe kierunki, zaczęła przeprowadzać sesje uwalniania od duchów oraz egzorcyzmy.

- Och, czy to jakiś niedobry robak siedzi na tobie? - mówiła, spoglądając na liście kolejnego krzaku róży w swoim ogrodzie. - Zdejmijmy go natychmiast.

Lubiła bywać tutaj o brzasku, gdy poświata nowego dnia przesączała się między drzewami, a na źdźbłach trawy ciągle jeszcze była rosa - mogła zagubić się wtedy między kwiatami. Wsłuchiwała się w bzyczenie przelatujących pszczół, przyglądała się kolibrom zawieszonym w powietrzu nad kwiatami i przypominała sobie, że istnieje na tym świecie równowaga. Uwielbiała swoje lilie, lilie doliny, lilie dzienne, filiżankowe, spodkowe i nagietki, które eksplodowały oszałamiającą ścianą żółci. Jednak to róże były jej ulubienicami. Były tak delikatne, tak wymagały jej opieki i czasu, że myślała o nich jak o swoich dzieciach. Hodowała je po wschodniej stronie domu, tuż obok swojej sypialni. W nocy pogrążała się we śnie otoczona ich wonią.

Laura kochała życie w tym domu otoczynym lasami. Jednak nie tak dawno temu otrzymała zaskakującą przepowiednię. Wyciągnęła tablicę Ouija i bawiła się nią, zadając pytania co zrobić z gospodarstwem zmarłych dziadków, mieszczącym się nieopodal. Kładła palce na planszecie, małym kawałku plastyku z wyczuwalnymi wodzikami, a następnie zadawała swoje pytania i przyglądała się, jak planszeta szybuje w przód i w tył przemieszczając się pomiędzy literami alfabetu widniejącymi przed nią na tablicy. Literka po literce tabliczka udzielała odpowiedzi. Teraz mówiła, żeby sprzedać nieruchomość dziadków, żeby przygotować się na kolejną zmianę w życiu. Laura z rodziną mieli się przeprowadzić, stwierdziła tablica. Mieli udać się do Montany.

Laura nie rozumiała. Całe życie mieszkała na Florydzie. Jednak tablica obstawała przy swoim.

Pojawiły się litery "M-O-N-T-A-N-A".

Laura niekoniecznie była przeciwna tej idei. Może Montana byłaby dobra, jednak nie potrafiła myśleć o tak drastycznym ruchu w tym czasie, zwłaszcza z piątym dzieckiem w drodze. Szła przez ogród i czuła wewnątrz siebie swoje dziecko, myślała o wszystkim, co jej się przydarzyło i próbowała zrozumieć, co to oznacza. Myślała o tym co przed nią. Istniało tak wiele możliwości, prawdopodobnych alternatyw, zarysowujących się rzeczywistości walczących między sobą o szansę zaistnienia.

Wciąż nawiedzało ją poczucie, że ma coś więcej do zrobienia. Od dzieciństwa czuła, że wszystko co się jej zdarzyło, miało jakieś ukryte znaczenie. Istniał jakiś plan, utrzymywany poza zasięgiem jej wzroku. Teraz była tego pewna. Odczuwała wzrastające wewnętrzne przekonanie, że wszystkie jej studia i doświadczenia, nawet te przerażające, położyły fundament pod jakąś rolę, którą Laura miała odegrać.

Ale jaka to rola? Brak wiedzy był dręczący.

Próbowała wydobyć jakąś odpowiedź od Boga. Ranek za rankiem, pośród swoich róż, prosiła Boga, by łaskawie dopuścił ją do tego planu. Obiecała go nie zawieść. Jeśli tylko udzieliłby jej paru odpowiedzi, ona postarałaby się wykorzystać je możliwie najlepiej. Tak przysięgała. Jednak musiała zrozumieć, dlaczego została stworzona w sposób, w jaki została swtorzona. Dlaczego czuła pęd do nauki? Co dokładnie miała zrobić z tym wszystkim, co przepełniało jej wnętrze? Dlaczego czuła się tak pusta? Czy to w związku z małżeństwem? Czy też z nią było coś nie do końca w porządku?

Odpowiedz mi - prosiła. - Jeśli istniejesz i jeśli istnieje jakiś powód, dla którego jestem tutaj, powiedz mi, co to za powód. Pokaż mi drogę. Powiedz mi, gdzie mam postawić następny krok. Proszę.

* * *

Dom rozbrzmiewał Mozartem. Dźwięk dochodził z głośników magnetofonu wznosząc się, opadając, drażniąc się ze słuchaczem z humorem człowieka, który od 200 lat nie żyje i nie dba o nic.

Laura słuchała teraz Wolfganga cały czas. Przygotowała sobie taśmę ze swoimi ulubionymi kawałkami - Eine Kleine Nachtmusik, fragmenty z Zaczarowanego Fletu - i włączała ją popołudniami podczas pracy, mruczała i podśpiewywała razem z nią ścieląc łóżka, zmywając naczynia, pielęgnując swoją córeczkę. Córeczce dała imię Arielle.

W kilka miesięcy po swojej rozmowie z Bogiem Laura była wreszcie szaleńczo szczęśliwa. Rzeczywistości duchów nie były już duchami. Teraz duchy były żywe.

Pierwsze co się wydarzyło, to to, że Laura osiągnęła pewne pozrozumienie Bogiem. Zdecydowała, że nie ma sensu próbować wyduszać z niego odpowiedzi. Cokolwiek Bóg dla niej zaplanował, pokaże jej, kiedy nadejdzie właściwy czas...

Tymczasem miała dość spraw na głowie, opiekując się nowonarodzonym dzieckiem. Arielle przyszła na ten świat dość dramatycznie. Pewnego sierpniowego popołudnia Laura poczuła pierwsze skurcze, walczyła do północy, aż w końcu lekarz zdecydował się na cesarskie cięcie. Jednak było to warte wysiłku. Córka była prześliczna i Laura wreszcie mogła ją przytulać.

Było też jeszcze coś innego do zrobienia. Z przyjściem na świat piątego dziecka Laura i Lewis zdecydowali, że potrzebują większego domu. Laura znalazła taki w New Port Richey, niezbyt daleko od centrum. W środku był ruiną ."Coś specjalnego dla złotej rączki", głosiła reklama w biurze nieruchomości, ale miał wielkie podwórko i pięć sypialni.

Laura była bardzo poruszona. Miała jakąś intuicję związaną z tym nowym domem. Oto gdzie miała żyć - mówiła sobie. Oto gdzie rozpocznie się to, co miało się jej zdarzyć. Czuła to.

Była tylko jedna sprawa. Coś czego świadomość Laury nawet nie zarejestrowała, gdy Laura po raz pierwszy zobaczyła ten dom. Coś o czym nawet nie myślała, aż do momentu kiedy wraz z Lewisem dokonała zakupu.

Dom mieścił się przy Montana Avenue.

photo

Rozdział 3

Rozdział 1 | Rozdział 2 | Rozdział 3 | Rozdział 4 | Rozdział 5 | Rozdział 6 | Epilog

© Copyright 2000 St. Petersburg Times. Wszystkie prawa zastrzeżone.


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numerze [an error occurred while processing this directive] .

 

[an error occurred while processing this directive]