HOME



Drogi Czytelniku,

Jeśli szczerze interesuje Cię to, co publikujemy, i uważasz, że warto udostępniać ten materiał w wersji polskojęzycznej, a znasz angielski i znajdziesz trochę czasu - zapraszamy do współpracy!

Poszukujemy osób chętnych do współpracy przy przekładzie książki "The Secret History of the World" i do kilku innych projektów.


Napisz do nas...


Wstęp: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7

Cykl:

FALA

Część: 0 - 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 -
  - 8 - 9 - 10a -
10b(całość!) - 10c -
- 11
- 11b - 11c (całość!)


Artykuły:

Sztuka iluzji

Zakochana egzorcystka - Opowieść wielu możliwości - Thomas French,
St. Petersburg Times

Część:
1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 -
- Epilog

Fragmenty "Psychopatologii"

Protokoły patokratów

PSYCHOPATA – Maska zdrowia psychicznego

Czym jest psychopata?

Historia seksu i uwagi ogólne - Lama Sing

Najgroźniejsza idea na świecie
- Część 1
- Część 2

Komentarz na temat "Gnozy" Murawiewa
- Część 1

Jakiś potwór tu nadchodzi

Osama, Szwadrony Śmierci i Największe Kłamstwo Wszechczasów


VIDEO - Atak na Pentagon

Komentarze na temat Ataku na Pentagon - Laura Knight-Jadczyk
cz. 1

cz. 2

Teorie konspiracyjne rozkwitają w Internecie - Carol Morello
The Washington Post



książka dostępna w języku:
english
- français - espanol

VIDEO - Tajemna historia świata


Archiwum
tutaj znajdziecie starsze artykuły z naszej witryny


Nauki IV Drogi

Borys Murawiew - Gnoza, R.1
Borys Murawiew - Gnoza, R.2 NOWOŚĆ!


Nasz BLOG PRACowniA z uzupełniającymi materiałami:

PRACowniA


Znaki Czasów

Archiwum Znaków Czasów


Transkrypty sesji:

Rok: 1994 - 1995 - 1996 - 1997 - 1998-2001

Stary Index i niezweryfikowane sesje z 1994-95

 



Napisz do nas...


"Nie bójcie się o ścieżkę prawdy, bójcie się o brak ludzi, którzy nią kroczą."
Robert Francis Kennedy


"Przeczytałem dzisiaj wiadomości, o ludzie..."
John Lennon


Tyrania, która osiągnęła największy sukces to nie ta, która używa siły do zapewnienia jednorodności, ale ta, która usuwa ze świadomości inne możliwości, i sprawia, że wydaje się niewyobrażalne to, iż istnieją inne drogi, i która usuwa poczucie, że istnieje coś na zewnątrz.
Allan Bloom
Zamykając amerykanski umysł


"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire


Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczucia wywołuje przeciwną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew


Metoda nauki ezoterycznej jest taka sama jak nauki pozytywnej: obserwacja, krytyczna analiza tejże obserwacji i rygorystyczna dedukcja w oparciu o ustalone fakty.
Murawiew, Gnoza vol.1


Zycie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie, 28-09-2002


AlltheWeb

AlltheWeb indeksuje ponad 2.1 miliarda stron WWW, 118 milionów plików multimedialnych, 132 miliony plików FTP, dwa miliony plików MP3, 15 milionów plików PDF oraz obsługuje 49 jezyków, co sprawia, że jest to jedna z najwiekszych wyszukiwarek dostepnych entuzjastom wyszukiwania. AlltheWeb dostarcza najświeższych informacji, ponieważ uaktualniamy nasze indeksy co 7 do 11 dni oraz indeksujemy do 800 najświeższych wiadomości na minutę z 3,000 źródeł.


Otrzymywanie informacji o nowościach na witrynie!

Kanał RSS Kasjopea




Najgroźniejsza Idea na Świecie, cz. II

(oryginał: The Most Dangerous Idea in the World)


Laura Knight-Jadczyk

(Kontunuacja części I)

Te koncepcje muszą być oczywiście dopracowane, zanim będzie można zacząć mówić o szczegółach, ale to, co napisałam powyżej, powinno dać przeciętnemu czytelnikowi ogólne pojęcie o tym, że naukowcy dyskutują między sobą o takich sprawach i że nie są to po prostu zwariowane „teorie spiskowe”. Ile jest „dodatkowych wymiarów”? To jedna z rzeczy, co do których wciąż nie ma pewności.

Chodzi o to, mówiąc prościej, że poza naszą przestrzenią i czasem, poza ograniczeniami zwykłej świadomości, istnieje większa rzeczywistość, którą można poznać lub osiągnąć dzięki innej, rozwiniętej świadomości. Nawet pośród niektórych naukowców zainteresowanych w rozwinięciu naszej struktury czasoprzestrzennej, koncepcja poszerzenia świadomości jest często przeoczana. Mówi się o wielu przypadkach spontanicznego „poszerzenia świadomości”, a religie (włącznie z New Age) także roszczą sobie pretensje do posiadania odpowiednich metod i technik, ale generalnie rzadko ktoś zadaje sobie trud, aby dowiedzieć się co tak naprawdę jest skuteczne.

Prawdą wydaje się być to, że za każdym razem w historii, kiedy nasz światopogląd ewoluował, działo się tak z powodu zaistnienia danych niekompatyblinych ze starym modelem, a więc należało przystosować model, rozwijając go. W dzisiejszych czasach, z powodu globalnej sieci komunikacyjnej, trudniej jest ignorować niekompatybilne dane. O wiele łatwiej było to osiągnąć w przeszłości.

Einstein powiedział, że wystarczy jeden sprzeczny fakt do zabicia teorii naukowej. To oznacza, że jeśli choćby jedna relacja na temat, powiedzmy, UFO, która zaprzecza „zasadom” akceptowanej przez nas struktury czasoprzestrzennej, okazała się prawdziwa, jeśli „standardowy model” nie byłby w stanie jej wyjaśnić, wtedy potrzebowalibyśmy innej, szerszej struktury, która by POTRAFIŁA to zrobić. Odnosi się to również do anomalii historycznych, do faktu, że rozwój świadomości istot ludzkich nie jest wprost proporcjonalny do ich rozwoju technologicznego.

Na Ziemi można wyróżnić trzy poziomy świadomości: wrażenia, prosta świadomość i samoświadomość. [...] Każdy z nich posiada swoją własną strukturę czasoprzestrzenną. Za przykład pierwszego poziomu niech posłuży nam ślimak. Żyje on w jednowymiarowym świecie przestrzeni plus wymiar czasu. Pozostałe dwa wymiary przestrzeni wokół niego są tłumaczone, dzięki jego zmysłowi wrażenia, na jeden wymiar przestrzeni lub wymiar czasu.

Ale większe zwierzę, jak pies, z bardziej rozwiniętym zmysłem i prostą świadomością, mentalnie wyciąga z czasu dotatkowy wymiar przestrzeni i żyje w większym świecie dwóch wymiarów przestrzeni plus czasu. Czy widać o co chodzi? Czas jest zbiorem dodatkowych wymiarów przestrzeni, albo niezrozumianych, albo nie w pełni zrozumianych; każdy poziom świadomości widzi je w coraz większym stopniu, wciąż je mijając, połączone z czasem. Tak samo jest z psem i trzecim wymiarem. Jego prosta świadomość tłumaczy trzeci wymiar przestrzeni na jeden z dwóch pozostałych albo na czas.

Wciąż jednak pozostaje nam wyższy zmysł mentalny, samoświadomość. Z jego powodu udaje się nam wyciągać z czasu jeszcze jeden wymiar przestrzeni... Żyjemy w świecie trzech wymiarów przestrzeni plus wymiar czasu. Pytaniem jest: czy istnieje jeszcze wyższy zmysł pozwalający wyciągnąć inny wymiar przestrzeni z naszego czasu? A jeśli tak, to czy w tej poszerzonej strukturze paranormalne stałoby się normalne?

Taki czwarty poziom świadomości istnieje. [...] Idzie ramię w ramię ze zrozumieniem wyciągniętego z czasu czwartego wymiaru przestrzeni. Zalążkiem tego zmysłu jest doświadczenie mistyczne, podczas którego świadomość poszerza się i zdaje sobie sprawę z obecności szerszego kontinuum czasu i przestrzeni. Pomniejsze przebłyski, małe cząsteczki ujawniające się w dowolnej chwili, to nadprzyrodzone intuicje takie jak telepatia, jasnowidzenie i prekognicja. Ów wyższy zmysł postrzega poza zmysłami, prosto – i samoświadomie – logikę, koncepcje, nawet język... Jest tez odpowiedzialny za inne rodzaje zjawisk nadprzyrodzonych, jak np. psychokineza, [etc.]

A jeśli istotom z innej planety udało się całkowicie osiągnąć ten zmysł, co wtedy? Dla nas byliby jak bogowie, z taką przewagą nad nami, jaką my mamy nad zwierzętami. Żyliby w innym, większym świecie czasoprzestrzeni. Korzystając z dodatkowego wymiaru byliby w stanie robić rzeczy, które my bralibyśmy za magię. Mogliby przychodzić do naszej przestrzeni i wychodzić z niej w dowolnej chwili [...].

W końcu, jeśli nasz świat jest zaledwie częścią jakiegoś większego, to każdy z nas musi w posiadać większą jaźń, która przebywa w tamtym świecie. [...].

Sprawy mają się tak: fenomen UFO nie istnieje per se, nie istnieją zjawiska nadprzyrodzone, NDE, ani fenomeny mistyczne. Istnieje tylko fenomen rzeczywistości. Nasz świat jest zagnieżdżony w innym, większym, którego zasady działania pozostają poza naszymi zmysłami i poziomem świadomości i z tego powodu, kiedy je napotykamy, traktowane są przez nas jako paranormalne. [...]

Historia Człowieka pokazuje, że przez cały czas wyolbrzymialiśmy swoją pozycję we wszechświecie, nie tylko poprzez pomniejszanie jego wielkości, ale także przez utrzymywanie, że miejsce przez nas zamieszkiwane jest jego centralnym punktem. Z początku zaakceptowanie faktu, że Ziemia nie znajduje się w środku całego wszechświata, było ogromnym ciosem dla naszego ego. Obecnie musimy zaakceptować, że Człowiek jest w tak samo nikłym stopniu centrum świadomego czy też psychicznego świata, w jakim jest centrum świata fizycznego. [Extra-Dimensional Universe, John R. Violette, 2001, Hampton Roads, VA]

Dość interesujący jest fakt, że w ciągu ostatnich kilku lat kontaktuje się z nami coraz większa liczba naukowców – ekspertów w dziedzinie matematyki, fizyki, chemii ORAZ historii – którzy dziękują nam za odwagę w omawianiu tych tematów, a w niektórych przypadkach za nadawanie sensu ich własnej pracy (nawet jeśli nie mogą oni mówić o niej publicznie!). Innymi słowy, ta hipoteza rozwiązuje problemy tak jak powinna to robić dobra hipoteza.

Jeśli chodzi o ekspertów, czytelnik mógłby zechcieć zapoznać się z ostatnim artykułem opublikowanym na stronie Rense’a, o pracy matematyka A. K. Dewdneyai na temat 9/11, a także o tym jak udało mu się „rozjuszyć niedźwiedzia”. Artykuł pokazuje, że prof. Dewdneyii jest traktowany w taki sam sposób, w jaki nas potraktował Washington Post:

W poniedziałek 23 maja 2005, WSVN-TV powiązana z FOX TV wysłała Patricka Frasera, posiadającego zaledwie tytuł licencjata dziennikarstwa University of Florida-Gainsville, do przeprowadzenia rozmowy z naukowcem dr A. K. Dewdneyem na kłopotliwy temat 9/11 Pentagon. Dr Dewdney: „Jeśli mamy rację, implikacje są znaczące”. Dziennikarz: „Wasza racja czy racja z wariackich list przebojów, zdrowy rozsądek podpowiada, że nie jest to prawdopodobne. W rzeczy samej zdrowy rozsądek mówi, że to nie tylko skandaliczne – to niepoważne, a pewien znany sceptyk ma na to inne określenie – godne politowania”. [...]

Korzystając z metody naukowejiii, Dewdney zadał kłam dwóm kluczowym tezom na temat ataków z 11 września, ogłaszając jednocznacznie, że:

  1. W Pentagon nie uderzył duży samolot pasażerski.

  2. Wykonanie przez pasażerów domniemanych rozmów telefonicznych było zasadniczo niemożliwe.

Uważamy, że więcej naukowców powinno zainteresować się tymi problemami i korzystamy z każdej możliwości, by podkreślić ten cel. Jeśli społeczność naukowa – to znaczy ta jej część, która jest zainteresowana prawdą i przyszłością naszego gatunku – jest w stanie zgodzić się co do tej sprawy, wtedy Thierry Meyssan i Jimmy Walters będą w stanie zaprezentować więcej swojej publiczności, a same spotkania zyskają nieporównanie lepszą frekwencję. To ponownie uwidacznia potrzebę poważnego zjednoczenia szukających prawdy, a sama prawda musi być odkrywana bez uprzedzeń.

Wracamy do tematu uprzedzeń wobec naszej pracy, która w głównej mierze dotyczy wierzeń, od tysiącleci wprowadzanych do naszej rzeczywistości. Nawet jeśli ktoś taki jak Thierry Meyssan nie przyznaje się do wierzeń religijnych, on – i ogromna ilość istot na tej planecie – wciąż pozostaje pod wpływem „norm kulturowych”, które wymyśla się w związku z owymi wierzeniami, włącznie ze stanowiskiem, że nie istnieje żadna „głębsza rzeczywistość”. Dziwne, że monoteizm i reakcje wobec niego były w gruncie rzeczy podstawą dla materialistycznego poglądu na wszechświat. Pogląd ten jest wyjaśniony w następujących uwagach poczynionych przez słynnego antywojennego eseistę (pozwoliłam sobie na drobną korektę, by usunąć osobisty kontekst, w jakim zostały napisane):

Świadomość nie istnieje bez ciała fizycznego. Kiedy ciało fizyczne idzie, idzie świadomość. Cała reszta – dusze, obcy, bogowie – to tylko fantazmaty stworzone w umyśle próbującym oddalić strach przez śmiercią. Tak naprawdę nie istnieją. Cała bitwa rozgrywa się tutaj. Z powodu tych wszystkich fantazji zaprzeczyliśmy rzeczywistości. Cała bitwa rozgrywa się tutaj przed naszymi oczami. Nie gdzieś indziej. Wszystkie religie to fikcja. Ludzie, którzy twierdzą, że je praktykują, to hipokryci; chodzi im tylko o pieniądze. Oto bitwa, którą musimy wygrać. Jeśli skupimy się na takich fantazjach, stracimy wgląd w rzeczywistość. Z powodu wszystkich tych fantastycznych historyjek możemy stracić naszą przyszłość, a być może całą planetę.

Kwestią jest to: JEŚLI wielowymiarowe rzeczywistości są ważne, co jest dość prawdopodobne, wtedy obranie takiego stanowiska może równie dobrze równać się pozbawieniu perspektywy niezbędnej do zauważenia, gdzie i jak właściwie toczy się bitwa. Jeśli nie znasz swojego wroga, nie możesz przyjąć skutecznej taktyki obronnej. To proste.

Jednak należy pamiętać, że to wszystko są hipotezy. Nie mówimy, że to „prawda”. To oczywiście pewna idea, która jak dotąd okazuje się być bardzo przydatna w łączeniu kropek, odpowiadaniu na pytania i wyjaśnianiu „porządku wszechświata”. Ale nie wszystkie problemy są rozwiązane i wciąż jest wiele rzeczy do zrobienia.

Niemniej jednak, jeśli przyjąć te idee jako „hipotezy robocze”, widzimy nieustannie, że naprawdę obiecujący „wojownik” w walce o ludzkość zostaje „zabrany”, ponieważ działa w obrębie „starego modelu”. Użycie modelu może wzbogacić nasze rozumienie możliwej prawdziwej natury strony przeciwnej, to jest posiada on (model) zasoby i środki, które wypierają – i czynią przestarzałymi – zwykłe ludzkie spiski.

Nasz powyżej wspomniany eseista rozumie, że religie są barierami, ogrodzeniem dla ludzi i przyczyną wielu ich cierpień. Pytanie, które powinno być zadane, brzmi: DLACZEGO? Przy odrobinie refleksji zaczynamy rozumieć, że religie – oraz wariacje New Age – mogą równie dobrze być „manewrami strategicznymi” przeprowadzanymi przez wielowymiarowe istoty usiłujące zdominować ludzkość. Ustaliwszy to, cały czas rozumując w kategoriach strategii wojskowej, można przejść do dalszych rozważań, a mianowicie co tak naprawdę kryje się pod religią oraz jak wykorzystano religię, aby stworzyć „przeciwne” stanowisko – całkowitą negację religii. Jacques Vallee wspomniał kiedyś o tym mówiąc, że istnieją dwie drogi do zatrzymania idei: jeśli nie możesz jej powstrzymać, rozpędź ją jak najbardziej, jak pociąg ze zbyt dużą ilością węgla w piecu, tak aby się wykoleiła. To standardowa procedura dezinformacji.

I nie mówię tu bynajmniej o efemerycznych „nadprzyrodzonych” siłach, demonach czy czymkolwiek takim. Chcę powiedzieć, że bez hipotezy roboczej na temat wielowymiarowej natury systemu kontroli, nie ma cienia nadziei na wygranie tej wojny. Myśląc w kategoriach strategii wojskowej, zaczynamy pojmować, że największym oszustwem ze wszystkich jest przekonanie o braku jakichkolwiek negatywnych sił, choć oczywiście powinniśmy je dokładnie zidentyfikować, zobaczyć do czego są zdolne i opracować skuteczną strategię.

Religie, nie wyłączając wariacji New Age promowanych przez magazyn Parabola, uczą, że skupiając swoją uwagę na odkrywaniu prawdziwej natury przeciwnika, „dodaje się mu energii”. To prawda tylko wtedy, gdy skupienie uwagi odbywa się z jednoczesną intencją uczestnictwa. Jednakże całkowite zrozumienie tych sił jest absolutnie niezbędne, żeby dowiedzieć się w jaki sposób można ograniczyć ilość przekazywanej im energii. „Jedynym warunkiem koniecznym do tryumfu zła jest bierność dobrych ludzi”.

W pewnym sensie powyższy esesista rzeczywiście ma rację: MUSIMY skoncentrować się na naszej rzeczywistości, na TU i TERAZ, ponieważ to właśnie tu i teraz WYKUWANA JEST PRZYSZŁOŚĆ. Ta jedna rzecz jest jasno przedstawiona przez naszych „inspirujących” przewodników, którzy mówią:

Życie to religia. Doświadczenia życiowe wskazują, w jakim stopniu ktoś wchodzi w kontakt z Bogiem. Ci, którzy śpią, są ludźmi małej wiary w kategoriach ich związku z kreacją. Niektórzy ludzie uważają, że świat istnieje dla nich po to, aby podbijać, ignorować czy nie dopuszczać. Dla takich osób światy znikną. Staną się oni dokładnie tym, co sami dają życiu. Staną się zaledwie snem w „przeszłości”. Ludzie, którzy sumiennie zwracają uwagę na obiektywną rzeczywistość, na prawo i na lewo, stają się rzeczywistością „Przyszłości”.

Sumienna uważność nie oznacza tylko „posiadania wiedzy”, ponieważ wiedza jest bezużyteczna jeśli się jej nie stosuje. Ale ta, och, tak ważna wiadomość całkiem traci swoje znaczenie w odruchowych reakcjach zaprogramowanych w nas przez „normy kulturowe” nałożone przez religie i ich wpływ na naszą materialną rzeczywistość. Zbyt wiele energii poświęca się na „życie pośmiertne” w wersjach albo chrześcijańskiej, albo New Age’owej, „wstąpienie” do jakiegoś innego świata, królestwa, wymiaru czy czegokolwiek.

Historia religii jest historią upadku ludzkości w szaleństwo. Staje się to jeszcze bardziej znamienne w erze technologii, w erze, która – powinnam dodać – została „stworzona” przez monoteistyczny pogląd, że „Ziemia należy do Pana” i że może on dać ją komu chce na dowolny użytek czy wykorzystanie.

Wpływ religii nie przyczynił się do niczego poza oderwaniem istot ludzkich od rzeczywistości, odosobnieniem w terrorze, iluzjach i oszustwach, porzuceniem Ziemi.

I owszem, to jest pogląd, który prezentuje nasze źródło informacji z tak zwanego „z innego świata”! Podejrzewam, że taka perspektywa nie jest wystarczająco „duchowa” dla Paraboli.

W tym miejscu mogę powiedzieć tylko, że jedynym wyjściem z tego bałaganu, w którym pogrążyła się nasza planeta, jest przede wszystkim eliminacja kłębów mitów i zniekształceń otaczających prawdziwą naturę istot ludzkich oraz odkrycie, jakie moce moglibyśmy naprawdę posiadać, gdybyśmy zjednoczyli się ponad naszymi małymi wewnętrznymi sporami wytwarzanymi przez religijne fantazje i New Age’owskie tere-fere-kuku, a także przez odwrotne koncepcje twierdzące przy totalnej negacji świadomości, że istnieje wyłącznie życie materialne. Prosta, strategiczna, wojskowa analiza sytuacji wykazuje, że nie poświęcano by tyle czasu i wysiłku na tworzenie i promowanie takich fantazji czy wierzeń oraz marginalizowanie idei, że należy je badać naukowo, gdyby nie coś, co ma pozostać w całkowitym ukryciu.

Pozwolę sobie wyjawić, co naprawdę wyróżnia naszą eksperymentalną pracę nad komunikacją międzywymiarową, co działa jak „zboczenie z drogi” dla bardziej pragmatycznego czytelnika, coś, co powoduje marginalizację naszej pracy.

Ark pisze: nazwa Kasjopea została nadana przez świadomie „channelowane źródło”, do którego dotarła Laura w 1994 r. po dwóch latach eksperymentów. Źródło zidentyfikowało siebie mówiąc „jesteśmy wami z przyszłości.

Współczesna fizyka nie jest w stanie zapewnić nam praktycznych środków dla takiego rodzaju komunikacji, a teorie na jego temat nie są należycie rozwinięte; są w rzeczywistości niejasne i kontrowersyjne. Interpretując zdanie „jesteśmy wami z przyszłości” w uproszczony sposób, napotykamy paradoksy przyczynowe. Z drugiej strony, z teoretycznych prac opublikowanych w czasopismach fizycznych dowiadujemy się, że – przy odpowiedniej, uważnej interpretacji i pamiętając o kwantowych niepewnościachkomunikacja do przeszłości nie może być uznana za niemożliwą.

Być może ‘nieprawdopodbną’ jest właściwym słowem, ale istnieje wiele rzeczy, które są nieprawdopodobne, a jednak się wydarzają. Im bardziej dane zjawisko jest nieprawdopodobne, tym więcej informacji niesie jego obecność, tym więcej można nauczyć się badając je. Z tego powodu nie uznajemy „jesteśmy wami z przyszłości” za niemożliwe, czyli nieważne. W zamian zdecydowaliśmy się kontynuować tę „komunikację” jako formę kontrolowanego eksperymentu w „nadświetlnym transferze myśli” – nawet jeśli było oczywiste, że termin ten powinien być uznany za niejasne wskazanie na zaledwie jedną z kilku możliwych interpretacji.

Informacje otrzymane dzięki temu eksperymentowi są przedstawiane w szerokim kontekście historycznym, naukowym i metafizycznym, a także oferują wskazówki, które doprowadziły do poglądu na świat oraz wniosków prezentowanych przez nas w licznych publikacjach zamieszczonych na tej stronie i w druku. Być może to tylko nasz własny „podświadomy umysł”, który przedstawia siebie jako „źródło”, ale nawet jeśli tak jest, czy mówi nam to więcej? Czy naprawdę wiemy, czym jest „podświadomy umysł” i do czego jest zdolny?

Wiele osób zakłada a priori, że cały ten inspirujący materiał to w 100% śmieci, albo że posiada tak niski procent użyteczności, że nie warto się nim zajmować. Podczas gdy zgadzamy się, że duża część, jeśli nie większość chanelowanego materiału to albo część programu zaprojektowanego przez ludzi, albo wpływy negatywnych sił (ludzkich lub innych, nie możemy tego stwierdzić z pewnością), ufamy, że wzięliśmy działanie takich sił pod uwagę w naszej własnej eksperymentalnej pracy nad poszerzonymi stanami świadomości.

Jakie są fakty? Jakie są możliwości?

W porządku, istnieje możliwość, że OBECNIE pewna część (większość?) materiału channelingowego pochodzi z satelitow lub innych środków programowania. To JEST możliwe. Nawet prawdopodobne.

Następne pytanie brzmi: DLACZEGO?

Oczywistą odpowiedzią jest: aby namieszać, aby dezinformować, aby ukrywać PRAWDĘ, która MOŻE być dostępna poprzez jakąś formę inspirowanej komunikacji.

Czy informacje od Kasjopean mogą być w podobny sposób zniekształcone?

To nie takie proste. Nie jesteśmy naiwni. Jesteśmy krytyczni. Myślimy, analizujemy. Sprawdzamy i badamy.

Czy PEWNA część naszej „komunikacji” może ulegać podobnym wpływom?

TAK. Jest taka możliwość. Czy WSZYSTKO, lub choćby 95% może być zniekształcone?

NIE. Ponieważ jest zbyt wiele spraw, w których Kasjopeanie odpowiadali na pytania, na które zwykłe „satelitarne formy inteligencji”, nie posiadając zdolności do natychmiastowego czytania umysłów wszystkich na tej planecie, nie mogły znać odpowiedzi. A zatem tego, kto twierdzi, że WSZYSTKIE channelingi to śmieci i dezinformacja, a 95% procent informacji pochodzi od satelit, uważam za

  1. niezdolnego do logicznego myślenia,

  2. niezainteresowanego odkrywaniem prawdy

I to jest właśnie główna różnica między naszym podejściem, a podejściem zarówno prawdziwych wiernych, wierzących w każdy „zainspirowany” nonsens, jak i całkowitych sceptyków, którym szkoda czasu na dogłębne zbadanie z otwartym umysłem rozmaitych możliwości.

Podczas gdy my jesteśmy gotowi, aby zakwestionować wszystko, i ZAWSZE poszukujemy nowych faktów, inni – w równym stopniu sceptycy jak i prawdziwi wierni – deklarują „MY ZNAMY PRAWDĘ”. To jest to! Potem znajdujemy jakiś łatwo wykrywalny nonsens, który ma być absolutny, i tym samym to dyskredytuje całą głoszoną przez nich resztę. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Co do równoległych rzeczywistości; tak, to prawdopodobnie jest wskazówka.

Co do satelitow próbujących co jakiś czas swoich brudnych sztuczek – tak, to jest możliwe; i BIERZEMY to pod uwagę.

Ale ZAWSZE staramy się stosowac nasze logiczne myślenie, nasze krytyczne „sądy”, nasz zbiór danych, korzystajac z pomocy siatki badaczy. Ten sprawdzian rzeczywistości NIGDY NIE JEST WYSTARCZAJĄCY w odniesieniu do sił wielowymiarowych, ale jest ZAWSZE NIEZBĘDNY. Co w praktyce oznacza:

  1. ZAWSZE RÓB Z NIEGO MAKSYMALNY UŻYTEK

  2. NIGDY NIE MYŚL, ŻE MOŻESZ POLEGAĆ NA NIM W PEŁNI!

Chcę jasno podkreślić: ta komunikacja, przekaz od Kasjopean, JEST odmienna od innych – tak zwanych – channelingów. Była inna od samego początku i będzie inna. Możemy ją nazwać Krytyczną Komunikacją Nadświetlną. Jest taka świadomie, nie przypadkowo. To komunikacja, w której posłaniec jest świadomie równie istotny jak sama wiadomość; oboje są nierozerwalnie splatani w kwantowy sposób; inteferujaca amplituda kwantowa; tworzą jedność, całość. Oddzielenie wiadomości od posłańca równałoby się, w tym Kasjopeańskim eksperymencie kwantowym, zamknięciu jednej szczeliny w doświadczeniu wymagającym dwóch szczelin; zamykasz jedną z nich i zmienia się cały obraz, nie tylko jego część.

Czym jest owa „Krytyczna Komunikacja Nadświetlna”? W jaki sposób jest różna od innych zainspirowanych form komunikacji? Do szczegółowego wyjaśnienia potrzeba wiele miejsca i czasu. Pewnego dnia to zrobimy. Ale teraz pozwolę sobie na jedno spostrzeżenie: komunikacja z Kasjopeanami ma cechy eksperymentu naukowego. Proszę pomyśleć o naukowcach w laboratorium pracujących nad fundamentalnymi prawami wszechświata; wykonują oni istotne serie eksperymentów; są wyszkolonymi specjalistami, wiedzą co robić, znają swoje wyposażenie laboratoryjne i jego dziwactwa. Ale są również ludźmi (w tej rzeczywistości nie można tego wykluczyć). Co jakiś czas ktoś sobie zażartuje; co jakiś czas będą musieli wyrzucić całą serię badań, ponieważ myszy wszystko w nocy pomieszały.

Pomyśl teraz, jakie korzyści płyną z raportów, w których pełno żartów, danych zepsutych przez myszy, kleksów z atramentu etc. etc. To nie jest droga nauki. A kasjopeańska komunikacja będzie naukowa, z zachowaniem naukowych standardów. Będziemy badać, sprawdzać, analizować i odrzucać to, czego nie da się zaakceptować, oraz korzystać z tego, co można zaakceptować. Nie ma i nie będzie ŻADNEJ „deifikacji”!

Przekaz od Kasjopean to Krytyczna Komunikacja Nadświetlna. To w tej kwestii RÓŻNI się od innych channelingów. I tak pozostanie. Różnica polega na podejściu. Szukamy prawdy, a nie decydujemy a priori,w jaki sposób można ją odnaleźć.

Ci, którzy są pewni, że CAŁY natchniony materiał powinien zostać pominięty, starają się narzucić bariery innym ludziom lub samemu wszechświatowi, albo ich celem jest manipulacja ludźmi, aby bezkrytycznie wierzyli w ich słowa. Próbujemy dzielić się naszymi myślami, a kiedy to potrzebne, jesteśmy gotowi uczyć się i ZMIENIAĆ. A to jest najważniejsze: bycie otwartym.

Wciąż musimy pytać: co, jeśli to prawda, że CAŁY natchniony materiał jest do wyrzucenia? Nawet jeśli uważam, że to wysoce nieprawdopodobne, co, jeśli to prawda? Czy to może być prawda?

Oczywiście będąc naukowcem i używając mózgu do wydawania sądów, musiałem wziąć pod uwagę taką możliwość, bez względu na to, jak nieprawdopodobnie mogło to dla mnie wyglądać w ogólnym sensie. W końcu doszedlem do wniosku, że tak nie może być. Oto moje rozumowanie: polega na reductio ad absurdummetodzie często stosowanej w dowodach logicznych i matematycznych. Zakładasz, że coś jest prawdą, a następnie, poprzez łańcuch logicznych dedukcji, stwierdzasz, że twoje założenie nie może być prawdziwe. Przewrotne, ale skuteczne.

Stosując tę metodę do tezy, że „cały materiał channelingowy jest w 100% dezinformacją, ponieważ pochodzi z satelity (lub od negatywnych sił, złudzeń, etc)”, załóżmy, że jest prawdziwa. Aby była prawdziwa, taki satelita (lub siły, lub złudzenia) musi być zdolny do czytania i kontrolowania umysłu KAŻDEGO przez CAŁY czas. Ale jeśli właśnie tak jest, dlaczego ci, którzy twierdzą, że to prawda, mieliby nie podlegać kontroli?

Zatem, stosując ich własną logikę, takie jednostki również znajdują się pod wpływem programowania i satelitów (jeśli każdy jest, to także oni). W takim wypadku ich twierdzenia muszą być odrzucone. I, ponieważ ci, którzy tak myślą zwykle mówią o tym głośno i są tego tak bardzo pewni – generalnie bez żadnego uzasadnionego powodu, jeśli dobrze się przyjrzeć – logiczna konkluzja jest taka, że to co mówią, NIE jest prawdą, jest dezinformacją.

Wychodząc z założenia, że cały channeling jest do wyrzucenia, bo pochodzi od satelitów lub złych sił, lub złudzeń, którym podlega każdy, dochodzimy do wniosku, że to, co taka osoba mówi, jest nieprawdą, ponieważ po prostu powtarza ona dezinformację pochodzącą ze wspomnianych źródeł. Oto reductio ad absurdum.

Możemy pójść jeszcze dalej. Czy da się ujrzeć przyczynę, dla której teza o nieprzydatności całego materiału channelingowego jest tak szeroko propagowana wśród bardziej inteligentych i krytycznie myślących jednostek, które mogłyby być najbardziej przydatne w rzeczowym badaniu natchnionego materiału? Dlaczego?

Cóż, tu także można postawić pewną hipotezę. Jeśli, co stwierdziliśmy w powyższej analizie, NIE CAŁY natchniony materiał pochodzi od satelitów lub złudzeń, lub „sił ciemności”, jeśli NIEKTÓRE inspiracje są w stanie dostarczyć nam prawdziwych informacji od „życzliwych wyższych istot”, od „nas w przyszłości” czy od „Umysłu-Boga i Nadduszy” – jak zwał tak zwał – wtedy naturalne jest to, że znajdą się siły próbujące zdyskredytować samą ideę, aby ci najzdolniejsi do krytycznej analizy, a potencjalnie do rozwiązania problemu, nie uczynili tego.

Jest jeszcze jedno ćwiczenie w logicznym rozumowaniu i krytycznym myśleniu, które przychodzi do głowy. Wielu z tych, którzy stawiają takie tezy, niezupełnie wie, czym jest „channeling”, więc niech za szczególny przykład posłuży użycie tabliczki Ouija, jak to opisano na naszych stronach:

Dlaczego korzystalismy z przyrządu podobnego do tabliczki Ouija?

Robilismy to w celu odrzucenia zewnętrznych zakłóceń; w szczególności, aby utrudnić zadanie satelitom czy innym sygnałom programującym pochodzącym od ludzkich i/lub hybrydowych technologii, kiedy, i jeśli, mają na celu wpłynięcie na przekaz. Potrzebne są co najmniej dwie osoby, żadnych rytuałów ani innego tere-fere-kuku, przyrząd jest wykorzystywany jak instrument laboratoryjny; krytyczne myślenie przez cały czas, czasami żarty, często kawa, świeże umysły, głośna dyskusja, wymiana zdań i tabliczka – „połączenie ludzkiej maszyny” z „innymi rzeczywistościami”. Laura opisała ten rodzaj instrumentu następująco:

W obecnych czasach, pod wpływem racjonalnej zachodniej technologii, pomysł, że czlowiek mógłby po prostu usiąść i zacząć channelować, przypomina ideę, że możliwe jest mechaniczne tłumaczenie bez elementu ludzkiego. To bardzo subtelny punkt.

W kategoriach programu komputerowego tłumaczącego z jednego języka na drugi (i z większości tak zwanych kanałów), program używa algorytmu lub serii algorytmów, które składają się z nabywanej inteligencji, śledzącej bieg akcji, wydającej polecenia i wykonującej je. Wyniki są na tyle dobre, na ile funkcjonalny jest algorytm.

Z literatury wiemy, że „fenomen channelingu” w szeroko praktykowanej formie, pomija w algorytmie przyczynę.

Nie ma mechanizmu poznawczego, dochodzenia, sprawdzania szczegółów, a tym samym nie istnieje możliwość odpowiedniego dostrojenia.

Wyłączenie Przyczyny i możliwości rywalizujących sił daje algorytm: „Jam jest Panem Bogiem twym i nie ma innego, bo ja tak mówię! A jeśli mi nie wierzysz, tym gorzej dla ciebie!” Niezbyt produktywne, delikatnie mówiąc.

Jednakże channelingu nie może przeprowadzać maszyna, tak jak nie może ona sama tłumaczyć. Prawdę mówiąc, naukowcy pracujący nad maszynami translatorskimi stracili nadzieję na zaprogramowanie maszyny zdolnej do stworzenia tłumaczenia o profesjonalnej jakości bez pomocy człowieka.

W ten sam sposób niemożliwe jest wyprodukowanie użytecznego channelowanego materiału bez pełnej świadomości rywalizujących ze sobą sił i zastosowania do nich algorytmu Przyczyny. Bez stosowania wiedzy i bezpośredniego błyskawicznego przetworzenia informacji, mało prawdopodobne jest uzyskanie czegoś poza bezużytecznym psychobełkotem. I tak to wygląda (odrzucamy oczywiście narcystyczne złudzenia, umyślne oszustwa i patologiczne przypadki zwielokrotnienia osobowości).

W końcu, owe systemy mechanicznych tłumaczeń, które działają, są systemami cyborgowych tłumaczeń: wszystkie wymagają interfejsu człowiek-maszyna.

W filmach science fiction często widzimy „mechanicznego tłumacza”, który pozwala podróżnikowi w przestrzeni podłączyć się do gadżetu przez jakąś elektrodę mózgową, otworzyć usta i automatycznie mówić w języku odwiedzanej planety. Słowa pojawiające się w mózgu mogą być w jego własnym języku, ale z chwilą, kiedy otwiera usta, maszyna zamienia impulsy nerwowe na organy mowy, powodując wytwarzanie przez nie poprawnych słów w obcej mowie. Najwyraźniej maszyna działa także w drugą stronę i podróżnik może słyszeć słowa wypowiadane w nieznanym języku, ale „doświadczać” ich w swoim własnym.

Interesujący dla mnie jest fakt, że jest to urządzenie protetyczne, które zmienia podróżnika przestrzennego w pewien rodzaj cyborga-tłumacza, zdolnego do „channelowania” obcej mowy.

W tej analogii zmierzam do tego, że poprzez użycie protez możemy zastosować algorytm składający się z przyczyny i przetworzenia! Przyczyna, o ile jest odpowiednio zastosowana, może kształtować, prowadzić, regulować i kontrolować proces tłumaczenia informacji pomiędzy rzeczywistościami. Przyczyna, która zawiera badanie, sama jest częścią algorytmu.

Ktoś, kto dzięki długim i intensywnym studiom dochodzi do wniosku, że istnieje możliwość komunikacji z wyższymi świadomościami, lub pomiędzy rzeczywistościami, i formułuje hipotezę w jaki sposób to zrobić, a następnie z nią eksperymentuje (dostrajając i modyfikując ją w trakcie procesu), jest w pewnym sensie prowadzony przez źródło o większej złożoności i głębokiej potrzebie przekazywania złożonych i nowych koncepcji. W ten sposób Kosmos w Całości, poprzez Przyczynę, Wiedzę i poszukującego ducha zasianego w ludzkiej postaci, „pozdrawia” potencjalnego tłumacza prawdziwie wyższych rzeczywistości. Słowa „translacja”, „transfer” i „transdukcja” mają ten sam łaciński rdzeńiv. Rolą tłumacza jest odkrycie, że zwykłe „podłaczenie się i uruchomienie maszyny” nie wystarcza.

Tłumacze muszą być wyszkoleni; muszą nie tylko znać obcy język, ale też wiedzieć, jak dostosować stopień wierności z tekstem źródłowym, jak określić stopień i rodzaj wierności w odniesieniu do specyficznych kontekstów, jak odbierać i dostarczać tłumaczenia, jak radzić sobie z terminologią i tak dalej. Wszystko to wymaga długiego okresu przygotowawczego. Tłumacz jest kimś, kto uczył się takich rzeczy, kto je zna i kto, co najważniejsze, kieruje własnym modelem tłumaczenia w kategoriach wiedzy. Ta wiedza jest ideologiczna. Jest kontrolowana przez Kosmiczne normy ideologiczne. Jeśli ktoś chce zostać tłumaczem, musi poddać się swojej roli, tzn. nauce języka w stopniu eksperckim; pozwolić, aby kierowało nim to, co Kosmiczne normy ideologiczne uważają za prawdziwego ducha autora źródłowego i przetłumaczyć tego ducha w niezmienionej formie na język docelowy.

W ten sposób, mając to wszystko na uwadze, zostałam przy tabliczce jako najlepszym sposobie podejścia do sprawy. To urządzenie protetyczne, pozwalające na ciągłe przetwarzanie pomiędzy algorytmem „mechanicznego tłumaczenia” podświadomości/nieświadomości, a ludzkim interfejsem świadomego umysłu, który nieustannie musi stosować rozum w celu „dostrajania się”. To jest możliwe tylko przy pomocy tabliczki, ponieważ tłumacz korzysta ze świadomej obwodnicy odbioru, będąc jednocześnie zdolnym do utrzymania niezmiennej świadomej integralności. Utrzymując w pełni przez cały czas własny umysł oraz posiadając zdolność obserwacji, kontroli i bezpośredniej akceptacji lub odrzucenia dowolonego materiału czy wrażenia, wprowadza się rozum jako część algorytmu. Innymi słowy, to jedno z najlepszych dostępnych narzędzi do tego rodzaju doświadczeń, jeśli używane jest prawidłowo przez osobę obeznaną z tematem dyskusji i klinicznie zademonstrowanych rzeczywistości „innych królestw”. Ten rodzaj przyrządu pozwala stworzyć, że tak powiem, „osobną linię”, „centralę”, gdzie ustanawia się nowy obieg dzięki niewielkiej nici świadomości bez oddania kontroli w jakikolwiek sposób. To wymaga czasu, a każdy kawałeczek informacji musi być poddany szczegółowemu badaniu, sprawdzeniu i uwiarygodnieniu.

Tak jak wszystkie spirytystyczne rodzaje komunikacji są uważane za „śmieci i nonsens” przez mainstreamowe kręgi (nieważne, że większość z tych ludzi chodzi do kościoła i przypuszczalnie stosują się do czegoś, co w rzeczywistości jest naprawdę oburzającym „channelowanym” przekazem), tak samo społeczność „alternatywna” przyjęła podobne stanowisko w stosunku do użycia protez (to kolejny dowód na prawdziwy brak wiedzy w tym temacie). Wygląda na to, że pod wpływem filmu Egzorcysta tabliczka ouija zyskała negatywną reputację. Ale nie zawsze tak było! To zabawne, jak Hollywood jest w stanie stworzyć pełną „doktrynę” i przekonać ludzi do uwierzenia w taką świętą prawdę. Silnie uderza nas, że uprzedzenie tego rodzaju jest najprawdopodobniej dezinformacją zaprojektowaną w celu poparcia „satelitarnego channelingu” przy jednoczesnej dyskredytacji Krytycznej Komunikacji Nadświetlnej.

Ark ponownie: Myśląc w kategoriach możliwej fizyki kwantowej zaangażowanej w interakcjach umysł-materia, jasne jest dla mnie, że używane przez nas metody zapewniają lepszą ochronę przed umyślnym zewnętrznym bombardowaniem sygnałami kontroli umysłu. Z drugiej strony, bezpośrednie zwracanie się do „Umysłu-Boga” jak to czynią „prawdziwi wyznawcy”, jest bardziej narażone na zakłócenia. Dla przykładu, słaby zewnętrzny sygnał elektromagnetyczny może bezpośrednio przemawiać do implantu w naszych zębach, podczas gdy my uznajemy go za Nadduszę...

Tak więc dzięki logicznemu myśleniu i krytycznej analizie doszliśmy do hipotezy roboczej. Ale proszę, niech Ci się nie wydaje, że rozwiązaliśmy wszystkie problemy. Ważne kwestie wciąż pozostają otwarte i trzeba się do nich odnieść. Powyższa analiza wcale nam nie mówi, KTÓRY natchniony materiał (jeśli jakiś w ogóle) jest prawdziwy. Daje wskazówki. Aby odpowiedzieć na to pytanie, konieczna jest pełna analiza, w której bierze się pod uwagę nie jeden, a wiele aspektów. Trzeba użyć zupełnie innych metod. Jeśli A jest przeciwnikiem B i jeśli odkrywamy, że A jest złe, nie znaczy to, że B jest dobre! Stwierdzenie, czy B jest dobre, czy złe, to już inny problem. Powiem na koniec, że na naszej stronie internetowej dyskutowaliśmy na temat Kasjopean i wiele osób oraz grup, a nawet nasi obecni „dysydenci” otwarcie przyznali, że ci "Kasjopejanie" mieli niesamowicie trafne spostrzeżenia. Jak piszemy na stronie wstępnej Kasjopei:

Czasami pytamy sami siebie, czy Kasjopeanie są tym, za kogo się podają, gdyż nie bierzemy niczego za niekwestionowaną prawdę. Przyjmujemy wszystko ze szczyptą soli, nawet jeżeli uznajemy, że istnieje niezerowe prawdopodobiestwo, że może to być prawdą. Analizujemy ten materiał, jak również dużą ilość innych materiałów z wielu obszarów nauki i mistycyzmu, które zwracają naszą uwagę. Wydaje nam się to dość niezwykłe, że Materiał Kasjopeański jest tak blisko skorelowany z naukami wielkiego mistrza Sufizmu o nazwisku Ibn Al-‘Arabi, z Naukami Czwartej Drogi propagowanymi przez Gurdżijewa, z Ezoterycznym Chrześcijaństwem prezentowanym przez Borysa Murawiewa, a nawet ze starożytnym Ałtajskim Szamanizmem. W tym sensie Kasjopeański Eksperyment jest naprawdę pracą w rozumieniu Czwartej Drogi.

Laura: wracając do naszej obecnej sytuacji vis a vis mojego podejrzenia, że uważa się nas za niebezpiecznych z powodu naszego naukowego podejścia do mistycyzmu, zwłaszcza jeśli chodzi o promowanie idei wielowymiarowych rzeczywistości jako posiadających „fizyczne znaczenie”, chcę zauważyć, że świadomość tego wzrastała we mnie stopniowo. Z tego powodu, że wokół było tak wielu ludzi głoszących swoje wersje „zjawisk paranormalnych” – włącznie z religiami – wydawało mi się, że w mówieniu lub pisaniu o takich rzeczach nie ma nic złego, nawet jeśli takie idee nie znajdowały wielkiego odzewu. Nie przeszkadzało mi to. W końcu zamierzałam dotrzeć tylko do ludzi zainteresowanych tematem. Ale wszystko potoczyło się inaczej i „odnalezienie połączeń” zajęło mi trochę czasu. Aby to, co chcę przekazać, stało się zrozumiałe, nakreślę pokrótce historię problemu i to, w jaki sposób stopniowo zaczęliśmy podejrzewać, że zmierzamy w absolutnie zakazanym kierunku.

Podczas sześcioletniego pobytu Arkav w Stanach Zjednoczonych nie był on w stanie znaleźć odpowiedniej pracy akademickiej, która wspierałaby jego własne zainteresowania badawcze – z kilku powodów, włącznie z jego „obcym” statusem, lecz także z powodu odrzucenia przez niego oferty pracy dla przemysłu zbrojeniowego. Zauważono, że jest bardzo mało ofert pracy i subwencji badawczych dla naukowców, którzy nie zgadzają się na współpracę z wojskiem w takiej lub innej kwestii lub nie chcą podążać za ideami prowadzącymi donikąd. Rzeczywiście, w bardzo wczesnym momencie Ark został zwerbowany do pracy dla Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych [Nota: wynikiem tej pracy są m.in. publikacje "Fractional Counts - The Simulation Of Low Probability Events" oraz "Comparison of Linear Decompositional Techniques with Robust Fitting Analysis for Applications to Detection of Illicit Trafficking of Special Nuclear Materials", dostępne z pełnego spisu publikacji Arka], ale po trzech latach stało się jasne, że albo będzie musiał „wejść głębiej”, albo się wycofać. Wybrał to drugie, a ja poparłam jego decyzję.

Jeśli chodzi o mnie, w przeszłości pracowałam jako urzędniczka dla stanu Floryda oraz byłam półetatową hipnoterapeutką pacujacą pod nadzorem rozmaitych psychiatrów i psychologów (co doprowadziło do moich późniejszych pytań oraz eksperymentów z „umysłowymi fenomenami”, a następnie do Eksperymentu Kasjopeańskiego). W 1995 zaczęłam dzielić się niektórymi owocami przekazu od Kasjopean z internetową grupą dyskusyjną. Nie zostały one dobrze przyjęte za wyjątkiem paru osób, które wydawały się być bardziej „w temacie” niż przeciętny typ „new age’owego” poszukiwacza „alternatywnych rozwiązań problemów człowieka i jego miejsca we wszechświecie”. Faktem jest, że materiał kasjopeański był wyraźnie gnostyczny w smaku i tonie. To, co Kasjopeanie opisywali jako wielowymiarowe rzeczywistości, przypominało królestwo gnostyckich archontów, a mieszkańcy tego królestwa byli opisywani podobnymi, choć bardziej nowoczesnymi, terminami.

W miarę moich poszukiwań podobieństwa pomiędzy tym materiałem a „podziemnymi źródłami wiedzy”, takimi jak sufizm, ezoteryczne chrześcijaństwo, gnostycyzm czy hermetyzm stawały się coraz bardziej oczywiste i dzięki temu stwierdziłam, że powinnam podzielić się materiałem i wynikami moich badań, aby otrzymać opinie od innych; aby – że tak powiem – uczynić mój algorytm bardziej krzepkim.

W 1998 Ark zaczął pomagać mi w tworzeniu strony internetowej. Znalazły się na niej wyniki moich wieloletnich badań historycznych, a także wnioski z doświadczeń na polu paranormalnym i psychologicznym. Te ostatnie opierają się na ponad 25-letnim doświadczeniu w hipnoterapii. W tym miejscu muszę coś wyjaśnić. Brałam pod uwagę sprawę tak zwanych „istot pozaziemskich” w swoich badaniach, jako że ten fenomen jest tak szeroko rozpowszechniony w kulturze amerykańskiej. Pracowałam jako hipnoterapeutka z osobami, które twierdziły, że zostały „wzięte” przez obych, a moje doświadzenia z podobnymi sprawami przekonały mnie, że jest to intrygujący problem zasługujący na naukowe zbadanie.

Jak wspomniałam, Ark pomagał mi w technicznych aspektach tworzenia strony, a od czasu do czasu dodawał analizy czy komentarze. Nie byliśmy przygotowani, nie spodziewaliśmy się nawet takich wyników wynikających z „zaślubin nauki z mistycyzmem”. Owe wnioski doprowadziły do konfrontacji z dziwną właściwością naszego świata – ogromną przepaścią pomiędzy metodami i konkluzjami nauki oraz religii. Uznawałam to za normalne, rozsądne podejście do studiowania religii i mistycyzmu – tak zwanej domeny „paranormalnej” – mniej lub bardziej naukowo, ale widać taka perspektywa miała być potępiona zarówno przez społeczność religijną, jak i w dużym stopniu – naukową.

Powracamy tu ponownie do problemu, z którym spotykamy się w świecie: że nauka o żywych istotach nie rozwija się wprost proporcjonalnie do nauk zajmujących się obiektami fizycznymi w naszej rzeczywistości”.

Ark skomentował to następująco:

Patrząc na historię „naszej cywilizacji”, religia wydaje się istnieć o wiele dłużej niż „nauka”. A jednak widzimy, że religia zawiodła. Pomimo jej nauk, ludzie wciąż prowadzą ze sobą wojny. Istoty ludzkie nie stały się lepsze, a często są o wiele gorsze od zwierząt. To straszne, ponieważ kiedy naprawdę to ZOBACZYSZ, zrozumiesz, jak wielką porażką są religia czy „moce” różnych wersji Boga.

Nauka, która nadeszła później i eksplodowała w ubiegłym tysiącleciu, również zawiodła. Zaprowadziła ludzkość na skraj samozniszczenia. Rozwój nauk matematycznych, fizycznych i informatycznych przyniósł „stosowaną teorię gier”, gdzie wojny nazywane są „grami”, a „wygrać grę” oznacza zabić jak najwięcej ludzi przy jak najmniejszych kosztach. [...]

Być może nadszedł czas, aby spróbować czegoś nowego? Być może „zaślubiny nauki z mistycyzmem” mają szansę?

Dlaczego nie wziąć z nauki i religii tego co dobre, a odrzucić to co złe?

Co jest najlepsze w religii?

Religia uczy nas, aby zachować otwarty umysł i akceptować możliwości dalekie od bycia „racjonalnymi”. Religia uczy nas, aby zwracać uwagę na pojedyncze wydarzenia, cuda, zjawiska, które są ulotne i trudne do powtórzenia. W końcu, religia uczy nas spojrzenia do wewnątrz w takim stopniu, w jakim patrzymy na zewnątrz: poznaj siebie.

Mocne strony podejścia religii okazują się być słabymi stronami w nauce.

Nauka często bywa ograniczona i konserwatywna, skupiając się tylko na rzeczach materialnych i sztywno powtarzalnych. Nauka uczy nas, że to, co jest „tam”, nie ma związku z tym, co jest „tu” – najpierw musi zostać schwytane, zważone, zmierzone i zmanipulowane. Z tego powodu nowe paradygmaty są tak bolesne, kiedy nadchodzą – ale nadchodzą również w nauce, a rzadko w religii, która jest „utwierdzona”, dogmatyczna i zamknięta na dyskusję.

Co jest najlepsze w nauce? Nauka jest otwarta na krytkę i dyskusję. Nawet jeśli wiele sił na ziemi próbuje uczynić z nauki pewien rodzaj religii, ogólnie mówiąc, teorie naukowe muszą zostać opublikowane i publicznie przedyskutowane. Jesteśmy w stanie znaleźć błąd w obliczeniach Einsteina, ponieważ obliczenia te – i wiele innych – są publicznie dostępne. Każdy może nauczyć się matematyki, na dowolnym stopniu zaawansowania, czytając monografie, artykuły, uczęszczając na konferencje i dyskutując z innymi naukowcami.

Siła nauki okazuje się być słabością religii.

Religie zawsze są „tajemne” w takim lub innym stopniu – nawet jeśli ta tajemność jest tylko deklaracją, że nie można niczego zmieniać czy zadawać pytań, ponieważ ostateczna prawda na temat Boga jest „tajemnicą”, „sekretem”. Z tego powodu nauki religijne tak łatwo ulegają zniekształceniu i niezrozumieniu. Centralnej „władzy” łatwo jest osiągnąć „iglicę” religii i ogłosić wyznawcom prawidłową, jedynie słuszną interpretację.

Zatem można powiedzieć, że jednym z moich protokołów operacyjnych jest studiować religię i mistycyzm – tak zwane domeny „paranormalne” – mniej lub bardziej naukowo, podczas gdy rolą Arka jest, przy okazji, łączyć „natchnienie” z badaniami naukowymi. W obu przypadkach, chcemy to podkreślić, nasze wspólne podejście zmierza do stworzenia hipotez roboczych, które są poddawane testom i obserwacji.

Jak wspomniałam, takie podejście spowodowało znaczącą ilość protestów od „prawdziwych wiernych” różnych religii i tak zwanej społeczności New Age, jak i od osób ze środowisk akademickich, które automatycznie uznały nasze podejście za „nie-naukowe”. Ataki te były po prostu groźbami, zarówno w kategoriach prób zniszczenia naszych zdolności do pracy, zdolności do życia i pomagania rodzinie, jak i pogróżkami dotyczącymi obrażeń fizycznych.

Pierwsze ataki nastąpiły z dwóch głównych źródeł: tak zwanej społeczności „metafizycznej” czy New Age oraz fundamentalnych chrześcijan ze Stanów Zjednoczonych. Byliśmy w stanie zrozumieć fundamentalistów, ale nie rozumieliśmy ataków ze strony New Age. Mimo wszystko wielu z nich mówiło o tym samym, co ja. Pewną chwilę zajęło mi zrozumienie, że cały problem polegał na ich promowaniu niesprawdzonych wierzeń w taki sam spósób, jak czynią to główne religie i po prostu sprzeciwiali się komuś twierdzącemu, że takie wierzenia należy krytycznie przeanalizować i sprawdzić. Do New Age i fundamentalistów wkrótce przyłączyli się wyznawcy religii żydowskiej i islamskiej, którzy sprzeciwiali się poddaniu tekstów i idei religijnych badaniom naukowym. Nie chodziło o to, że takich badań nie przeprowadzano wcześniej, ale o to, że większość z nich nie jest dostępna publicznie. Czytałam je, zastanawiałam się nad nimi i upubliczniłam je. Najwyraźniej było to wielkie nie-nie. Stało się jasne, że „prawdziwi wierni” każdego rodzaju woleli być zostawieni przez naukę w spokoju, ponieważ to umożliwiało im ciągłe oszukiwanie opinii publicznej, w szczególności tych, którzy nie pozostawali pod wpływem „standardowych” religii, ale jednocześnie nie odrzucali podstawowych oszustw nawet „standardowych” religii per se. Napisałam pracę zatytułowaną Who Wrote the Biblevi dotyczącą działań, na których opierają się trzy główne religie monoteistyczne – religie odpowiedzialne za obecny stan świata, który jest, co przyzna każdy, straszny.

Przykre było dla nas to, że starając się zastosować naukę w badaniu metafizyki, aby znaleźć punkt, w którym znajduje się pokój dla wszystkich ludzi, najokrutniejszym atakiem wymierzonym w nas było oskarżenie o próby utworzenia „kultu”! Wygląda na to, że prawdziwe kulty, które staraliśmy się zdemaskować, uznały, że najlepszą obroną jest atak.

Odpowiedzieliśmy na te oskarżenia zachęcając czytelników do CZYTANIA wyników naszej pracy, aby sami stwierdzili, czy są one prawdziwe. Jednak wydaje sie, że kiedy słowo „kult” zostanie już wykrzyczane, zachodzi psychologiczna reakcja, która przypomina wykrzykiwanie słowa „pożar” w miejscu publicznym. Całe myślenie i rozumowanie zatrzymuje się, a mózg zostaje sparaliżowany.

Aż do mniej więcej 11 września 2001 roku sytuacja nie była ani bardziej, ani mniej problematyczna, niż byłaby dla każdego z „nową ideą”, którą ciężko zaakceptować. Są krytycy i są odpowiedzi na krytykę. Jednakże w połączeniu z 9/11, klimat dla naukowego badania religii i systemów wierzeń uległ w Stanach Zjednoczonych radykalnej przemianie.

Widząc jak religia oraz wierzenia prowadzą masy do aktów prawdziwego szaleństwa, razem z innymi zaczęłam pisać artykuły sprzeciwiające się polityce obecnego prezydenta USA, pana Busha, i jego manipulatorskiemu użyciu chrześcijańskiego fundamentalizmu jako bazy wsparcia, a religii jako jego raison d’etre (usprawiedliwienia istnienia). Szczególnie aktywnie zabierałam głos w sprawie, jeszcze wtedy nadchodzącej, inwazji na Irak i okupacji.

Z powodu takiej aktywności staliśmy się celem intensywnych ataków, w których tym razem uczestniczyli fanatycy z tzw. „chrześcijańskiej prawicy”, a łatka „kultu” była przypinana nam coraz częściej. To było już dość poważne. Grożono nam śmiercią, nasze dzieci były dręczone psychicznie, a w dwóch przypadkach narażone na utratę życia, otruto naszego psa, nasze (włącznie z dziećmi) imiona i adres zostały opublikowane w internecie z apelem do „prawdziwych wiernych” o przyjście i „zajęcie się” nami (intencją było oczywiście spowodowanie obrażeń fizycznych, być może nawet śmierci).

Ataki polegały na kampanii oszczerstw i zniesławienia przeprowadzanej przez internet, składającej się z najbardziej zuchwałych kłamstw na temat naszej pracy i życia osobistego. Nie byliśmy w stanie robić niczego innego poza spędzaniem każdej godziny na bronieniu siebie i nie spaniu w nocy z obawy przed fanatycznymi fundamentalistami, którzy mogliby podpalić dom.

Oczywiście zgłosiliśmy przypadki gróźb do władz amerykańskich, włącznie z FBI. Odpowiedzi wyglądały mniej więcej tak: „to nie jest nasza jurysdykcja”, „każdy może mówić, co chce” i „są ważniejsze sprawy” (po 11 września 2001).

Przedsięwzięliśmy własne śledztwo w sprawie ataków, wynajmując firmę detektywistyczną w celu sporządzenia kompletnych raportów. Opierając się na tych raportach i korzystając z internetu, zdołaliśmy odkryć powiązania atakującej grupy z CIA, która swoją drogą stworzyła kilka „prawdziwych” kultów, włącznie z różnymi guru twierdzącymi, że są „szpiegami” obcych, a także różne „tajemne szkoły” zajmujące się głównie „magią enochiańską” czy innym nonsensem przedostającym się do nas obecnie z hermetyzmu. Niedawno do zgiełku przyłączyli się „porwani”, twierdząc, że są „odratowanymi członkami kultu”, którzy „rozpoznają”, że rzeczywiście próbujemy stworzyć kult!

Po przeczytaniu „innych” materiałów dostępnych w internecie, może się wydawać, że najprostszą przyczyną ataków na nas było poczucie zagrożenia wynikające z obnażenia ich prawdziwie kultycznych, dochodowych oszustw. Niemniej jednak wciąż pozostaje kwestia kompletnej bierności władz w sprawie zgłoszeń dotyczących wykroczeń ze strony osobników prowadzących kampanię oszczerstw i zniesławienia wymierzoną przeciwko nam. Nie potrafimy tego wyjaśnić. Co więcej, nie potrafimy wyjaśnić, dlaczego nasza praca w szczególności została wzięta na cel, kiedy istnieje tak wiele prawdziwie „kultycznych” grup działających w USA; pozwala im się bezkarnie działać i przeprowadzać oczywiste oszustwa. Zasugerowano, że grupy te są częścią większego „programu kontrwywiadowczego” (COINTELPRO – przyp. tłum.), ale nawet jeśli tak jest, to nie tłumaczy, dlaczego akurat nasza praca stała się obiektem ataków. Chyba że dzieje się tak, bo „podążamy we właściwym kierunku”. Równocześnie nie możemy wykluczyć tego, że te reakcje są czysto mechaniczne w kategoriach psychologicznych. Jeśli dana osoba spostrzega, że coś, w co wierzy, jest zagrożone przez fakty, może łatwo zareagować w taki sposób.

Niemniej jednak przegląd tropów wskazuje na coś więcej niż „mechaniczna reakcja”, na coś co ma związek z COINTELPRO. Temat COINTELPRO pozostaje z nami od dawna! Jak pisze Richard Dolan:

Każdy, kto żyje w społeczeństwie represyjnym wie, że codziennie dokonuje się oficjalna manipulacja prawdą. Ale społeczeństwa mają swoich wielu i swoich niewielu. Zawsze i wszędzie rządzą nieliczni, którzy zdobywają dominujący wpływ na coś, co możemy nazwać oficjalną kulturą. – Wszystkie elity dbają o zmanipulowanie publicznych informacji w celu zachowania istniejących struktur władzy. To stara gra. [...]

[A wojna jest kluczowym elementem władzy i kontroli.]

Podstęp jest kluczowym elementem działań wojennych, a kiedy liczy się tylko wygrana, konwencjonalna moralność wyznawana przez zwykłych ludzi staje się przeszkodą. Kiedy połączy się je ze sobą, przykłady oficjalnej dwulicowości stają się niemal jedną całością. [...]

Tajność wyrasta z wszechobecnego, fundamentalnego elementu życia w naszym świecie – ci, którzy znajdują się na szczycie kopca, zawsze będą starali się utrzymać status quo w każdy możliwy sposób. [...]

Zatajenie prawdy to standardowa procedura operacyjna, często nieznana opinii publicznej przez dekady, ujawniana dzięki zwykłemu rzutowi kością. Lecz także [...] informacje wyciekały od samego początku. Nie da się całkowicie zamknąć wieka. Klucz leży w neutralizacji i dyskredytacji niewygodnych informacji, czasami poprzez oficjalne zaprzeczenie, a czasem za pośrednictwem mediów. [...]

Dowody [na spisek] pochodzące z poziomu korzenia trawy mają małe szanse na przetrwanie w konfrontacji z oficjalną kulturą. Potwierdzenie prawdziwości [spisków] nastąpi jedynie wtedy, gdy oficjalna kultura uzna to za stosowne lub konieczne. [Dolan, UFOs and the National Security State]

Nie wstrzymujcie oddechu.

Pozwolę sobie powtórzyć w tym miejscu kluczowe stwierdzenie: Teorie spiskowe nie są złudzeniem czy paranoją. Z historycznego punktu widzenia, JEDYNĄ rzeczywistością jest rzeczywistość spisku. Nasza „wolność” jest w dużym stopniu iluzją. Tajność, bogactwo i niezależność wynoszą do władzy... Podstęp jest kluczowym elementem działań wojennych. (narzędziem elit u władzy), a kiedy liczy się tylko wygrana, konwencjonalna moralność wyznawana przez zwykłych ludzi staje się przeszkodą. Innymi słowy, tworzenie religii w celu zwodzenia ludzi jest standardową procedurą, począwszy od najbardziej prymitywnego „czarownika-lekarza” straszącego plemię w celu pozostania u władzy, bezpośrednio do kontroli narzuconej przez George’a Busha w imię chrześcijaństwa i, niewątpliwie poza, w wielowymiarowych królestwach.

[Uwaga: mówimy tu o religiach zinstytucjonalizowanych, nie o samej idei Boga-Stworzyciela czy Tajemnic Duszy i Umysłu. Jeśli już, to uważamy, że akt Stworzenia jest o wiele bardziej doniosły i wspaniały niż zinstytucjonalizowane religie mogłyby w ogóle przyjąć, i że Kosmos nie może być zredukowany do symplicystycznych „boskich teorii” wymyślonych przez istoty ludzkie.]

Utajnienie prawdziwej natury naszej rzeczywistości oraz prawdziwa głupota tych religii wyrastają z wszechobecnego, fundamentalnego elementu życia w naszym świecie – ci, którzy znajdują się na szczycie kopca, zawsze będą starali się utrzymać status quo w każdy możliwy sposób.

Utrzymanie „status quo” przy pomocy religii jest jednym z głównych celów Elit u Władzy.

W jaki sposób to robią?

Dzięki „oficjalnej kulturze”.

Oficjalna religijna kultura, pojmowana w ten sposób, z perspektywy elitarnych grup pragnących utrzymać status quo własnej potęgi, oznacza tylko jedno: COINTELPRO.

Nie mamy teraz na myśli programu FBI, ale koncept tego programu i prawdopodobieństwo, że jest on stosowany od tysiącleci w celu kontrolowania istot ludzkich.

Pamiętaj: ci, którzy znajdują się na szczycie kopca, zawsze będą starali się utrzymać status quo w każdy możliwy sposób.

Utrzymanie „status quo” dzięki umiejętnej manipulacji ludźmi poprzez religię jest jednym z głównych celów Elit u Władzy.

Tak się złożyło, że stopniowo staliśmy się świadomi faktu, że nasze podejście do oceniania rzeczywistości w jakimś stopniu w terminach naukowo-gnostycznych – sugerujące, że świat, którego doświadczamy, nasza normalnie pojmowana czaso-przestrzeń, jest „zagnieżdżona” w piątym wymiarze (i mam tu na myśli matematyczne znaczenie tego terminu, NIE w sensie używanym przez tzw. „New Age”), że jest PRAWDZIWA, że nasza rzeczywistość może równie dobrze być „polem bitwy” dla mieszkańców wielowymiarowej czasoprzestrzeni – jest uważane za równie niebezpieczne jak idee gnostyków i Katarów, którzy doszli do podobnych wniosków. Chcę przez to powiedzieć, że istoty ludzkie wydają się być „pionkami” w wielkich i złożonych Tajnych Grach Bogów, a nasze czyny lub ich brak mogą być odbiciem ruchów i manewrów wspomnianych mieszkańców wielowymiarowej przestrzeni. Wygląda na to, że bardzo zależy im na tym, abyśmy NIE zjednoczyli się w świadomości ich istnienia i w tym celu wkładają wielki wysiłek w pomieszanie i usypianie ludzkości. Ponieważ, rzecz jasna, jeśli naprawdę znajdziemy dowód na ich obecność i istnienie ich gier, przestaniemy w nie grać.

To jest najgroźniesza idea na świecie.

i http://rense.com/general65/911mir.htm

ii http://www.algebra.com/algebra/about/history/A._K._Dewdney.wikipedia

iii http://www.serendipity.li/wot/operation_pearl.htm

iv trans- ponad, z jednej strony na drugą (przyp. tłum.)

v http://www.quantumfuture.net/quantum_future/

vi http://www.cassiopaea.org/cass/biblewho1.htm

 

 


Właściciele oraz wydawcy niniejszych stron pragną oświadczyć, że materiał tu prezentowany jest wynikiem ich badań i eksperymentu w Komunikacji Nadświetlnej. Zapraszamy czytelnika by przyłączył się do naszego poszukiwania Prawdy poprzez czytanie z otwartym, ale sceptycznym umysłem. Nie zachęcamy tu do "dewotyzmu" ani też do "Prawdziwej Wiary". Zachęcamy STANOWCZO do poszukiwania Wiedzy oraz świadomości we wszystkich obszarach działania jako najlepszego sposobu, by być w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Jedno co możemy powiedzieć czytelnikowi: pracujemy bardzo ciężko, wiele godzin na dobę, i czynimy tak od wielu lat, by odkryć "sedno" naszej egzystencji na Ziemi. Jest to nasze zajęcie, nasze poszukiwanie, nasza praca. W sposób ciągły szukamy potwierdzenia oraz/lub pogłębiamy zrozumienie tego, co uważamy albo za możliwe, albo za prawdopodobne lub za jedno i drugie. Czynimy tak ze szczerą nadzieją, że ludzkość jako całość skorzysta z naszej pracy, jeśli nie teraz , to przynajmniej w jakimś punkcie w jednej z naszych prawdopodobnych przyszłości.

Skontaktuj się z administratorem serwera pod adresem cassiopaea.com
Prawa Autorskie (c) 1997-2005 Arkadiusz Jadczyk oraz Laura Knight-Jadczyk. Wszystkie prawa zastrzeżone. "Cassiopaea, Cassiopaean, Cassiopaeans," są zastrzeżonym znakiem handlowym Arkadiusza Jadczyka oraz Laury Knight-Jadczyk.
Listy adresowane do Kasjopei, szkoły QFS, Arkadiusza lub Laury, stają się własnością Arkadiusza Jadczyka i Laury Knight-Jadczyk
Wtórne publikacje oraz wtórne rozpowszechnianie zawartości niniejszego ekranu lub dowolnej części niniejszej witryny w dowolnej formie jest stanowczo zabronione bez wcześniejszej pisemnej zgody autorów.

Jesteś gościem o numberze [an error occurred while processing this directive] .

 

[an error occurred while processing this directive]